Zmiany dotyczące kwoty wolnej od podatku są dobre. Ale realnie ludzie niewiele je odczują

Czytaj dalej
Fot. Bartłomiej Ryzy
Tomasz Kapica

Zmiany dotyczące kwoty wolnej od podatku są dobre. Ale realnie ludzie niewiele je odczują

Tomasz Kapica

Piotr Kuczyński, ekonomista, analityk domu inwestycyjnego Xelion.

Najpierw ze strony Prawa i Sprawiedliwości padały deklaracje podniesienia kwoty wolnej od podatku. Potem się z tego wycofano. Teraz wicepremier Morawiecki zapowiada, że zostanie ona podniesiona do 6,6 tysiąca złotych dla osób najmniej zarabiających. Ale jednocześnie najlepiej zarabiający stracą na tym rozwiązaniu, bo w ogóle nie będą korzystać z kwoty wolnej. To dobre rozwiązanie?

Można powiedzieć, że podnosząc kwotę wolną od podatku i przy okazji zwiększając progresywność naszego systemu podatkowego wicepremier Morawiecki chce się wypełnić wyrok Trybunału Konstytucyjnego. W efekcie mniej zarabiający dostawaliby nieco więcej, a więcej zarabiający nieco mniej. Według mnie ten pomysł nie jest zły, aczkolwiek to jest taka proteza. Bo jak rozumiem gruntowna reforma podatkowa czeka nas w 2018 roku.

Krytycy mówią, że rząd się zachowuje jak Janosik, zabiera bogatszym, żeby trochę dać tym biedniejszym. I że trzeba było po prostu podnieść kwotę, a nie kombinować?

Moim zdaniem nic zarzucić temu pomysłowi nie można, poza tym, że te zmiany w portfelach poszczególnych ludzi będą niewielkie. Wzrost kwoty wolnej z nieco ponad 3 tysięcy złotych na 6600 zł oznacza, że w portfelu człowieka który będzie korzystał w tej maksymalne wolnej kwoty przybędzie w miesiącu 52,5 złotego netto. To nie są duże pieniądze, chociaż ludzie mało zarabiający uznają, że warto mieć i to. Z kolei ci, którzy będą mieli zerową kwotę wolną od podatku z dochodem powyżej 127 tysięcy złotych rocznie stracą na tym rozwiązaniu 46 złotych miesięcznie. Czyli żadna wielka krzywda im się nie stanie


Wzrost kwoty wolnej z nieco ponad 3 tysięcy złotych na 6600 zł oznacza, że w portfelu człowieka który będzie korzystał w tej maksymalne wolnej kwoty przybędzie w miesiącu 52,5 złotego netto. To nie są duże pieniądze

Największa reforma podatkowa od ponad 20 lat ma mieć miejsce właśnie w 2018 roku. Mówi się o wprowadzeniu tak zwanego jednolitego podatku. Ma złączyć w jedną daninę wszystkie obecne podatki nakładane na pracę, czyli składki na ZUS i NFZ oraz PIT. Pomysł jest taki, że skoro i tak płacimy prawie 40 procent od każdej zarobionej złotówki, to niech to przynajmniej będzie jeden przelew i jasne zasady obliczania jego kwoty. To dobry pomysł?

Pamiętajmy, że pani premier ciągle mówi, że nie wie czy w ogóle będzie ta reforma. Do końca roku mamy się dowiedzieć. Gdyby ten podatek jednak został wprowadzony, to najważniejsza w nim byłaby większa progresywność podatkowa. Czyli procentowo ludzie mniej zarabiający będą płacili mniej, niż ludzie więcej zarabiający. A to uważam za słuszne.

Wielu polityków PiS mówi, że w kwestii podatkowej jednym z najważniejszych zadań będzie uszczelnienie systemu. Są szacunki, że tzw. luka VAT to nawet 50 mld złotych. To są pieniądze do odzyskania przez państwo?

Ta luka nie jest tak duża. PiS może odzyskać maksymalnie kilkanaście miliardów.

Tomasz Kapica

Staram się być wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ważnego. Zajmują się sprawami, które są istotne dla mieszkańców, a także regionalną i ogólnopolską polityką. Patrzę władzy na ręce. Jeśli jest coś, o czym powinienem widzieć, to dzwoń lub pisz.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.