Zabić busy. Nowe przepisy mają pomóc pasażerom, ale "przy okazji" mogą wykończyć tysiące firm rodzinnych. Zastąpią ich obce koncerny?

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banaś
Zbigniew Bartuś

Zabić busy. Nowe przepisy mają pomóc pasażerom, ale "przy okazji" mogą wykończyć tysiące firm rodzinnych. Zastąpią ich obce koncerny?

Zbigniew Bartuś

Kontrowersje. Kto zarobi grube miliardy na wożeniu do pracy i szkoły mieszkańców Polski powiatowej? Od 25 lat żyją z tego drobni polscy przedsiębiorcy i dziesiątki tysięcy ich pracowników. Teraz pod hasłem poprawy jakości i dostępności usług przewozowych miałyby ich zastąpić firmy wyłonione w otwartych przetargach. Busiarze boją się, że tak jak drobni kupcy padają od lat jak muchy w walce z dyskontami i marketami, tak oni nie dadzą rady gigantom dysponującym lepszym taborem, olbrzymim kapitałem i środkami na promocję. Czy obecne już w Polsce zagraniczne koncerny wygrają i tę wojnę?

Prywatne busy i autobusy dowożą każdego dnia do Krakowa ponad 100 tys. osób. Do stolic powiatów dociera dzięki nim kilkaset tysięcy mieszkańców małopolskich wsi i miasteczek.

PRZECZYTAJ KOMENTARZ AUTORA: Zadbać o pasażera nie zabijając tysięcy firm. Kiedy Polacy doczekają się wreszcie transportu zbiorowego na europejskim poziomie

– By zapewnić ludziom transport, lokalni przedsiębiorcy zastawili w bankach domy, pobrali kredyty na tabor, zatrudnili ludzi, wnieśli wiele słonych opłat. Teraz grozi im zagłada – mówi Dariusz Tarnawski, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Osobowych z siedzibą w Krakowie.

O wszystkim zdecyduje nowa ustawa o publicznym transporcie zbiorowym. Morderczy bój o każdy paragraf, a nawet przecinek trwa od ponad roku w zaciszu gabinetów resortu infrastruktury. Minister Andrzej Adamczyk zdaje sobie sprawę, że to jeden gorętszych i najbardziej podatnych na korupcję aktów prawnych ostatnich lat. Lobbyści korporacji transportowych szaleją, nasyłając chmary ekspertów. Rozproszone drobne polskie firmy alarmują, że potentaci – głównie zagraniczni – chcą umieścić w ustawie zapisy, które pozwolą im przejąć najbardziej dochodowe linie i zmonopolizować rynek.

Odcięci od świata

Resort infrastruktury tłumaczy, że zmiany w ustawie są niezbędne. Już jedna czwarta miejscowości w Polsce, głównie wiosek, nie ma dostępu do komunikacji zbiorowej. Białych plam z każdym dniem przybywa, bo kolejne państwowe PKS-y się zwijają, a przewoźnicy prywatni rezygnują z mniej atrakcyjnych tras i dziesiątki tysięcy ludzi zostają nagle odcięte od świata: spotkało to w zeszłym roku m.in. lwią część Podkarpacia. Minister Adamczyk chce, by każdy Polak miał wygodny dostęp do zbiorowego transportu.

Czytaj więcej:

  • jak miałby się zmienić transport zbiorowy w całym kraju?
  • na czym polegałyby przetargi na usługi przewozowe?
  • co o proponowanych zmianach sądzą przewoźnicy?
Pozostało jeszcze 70% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Zbigniew Bartuś

Wolność jest w nas

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.