Wybory samorządowe 2018. Jacek Majchrowski: Zawsze przed drugą turą czuję napięcie. Ale śpię spokojnie

Czytaj dalej
Fot. Joanna Urbaniec / Polska Press
Grzegorz Skowron

Wybory samorządowe 2018. Jacek Majchrowski: Zawsze przed drugą turą czuję napięcie. Ale śpię spokojnie

Grzegorz Skowron

Rozmowa z Jackiem Majchrowskim.

CZYTAJ TAKŻE WYWIAD Z MAŁGORZATĄ WASSERMANN

Chyba w ogóle nie boi się Pan drugiej tury…

Dlaczego Pan tak uważa?

Rzadko Pan występuje publicznie, kandydatka PiS chyba nie stara się o wygraną.

Trochę się stara...

Jak?

Chodzi po Targach Książki, opowiada, że czyta książki.

Jak Pan się stara?

Nie szukam fajerwerków. Wierzę, że jak krakowianie chodzą po mieście, to sprawiedliwie ocenią, czy miasto zmieniło się na korzyść

Przegrany proces wyborczy z premierem mógłby Panu zaszkodzić?

To nie byłaby kwestia porażki, tylko fakt, że wyrok byłby fatalny.

Ze względów politycznych?

Prawnych. Nie mogłem się zgodzić, że jak ktoś publicznie mówi, że miasto nic nie zrobiło, to jest to tylko jego ocena. Stąd złożenie przez miasto zażalenia. Ostatecznie sąd apelacyjny podzielił naszą argumentację i premier musiał sprostować swoje słowa.

Czy są już telefony z prośbami o przyjęcie do pracy?

Nie, jeszcze nie.

Nie boi się Pan fali urzędników - polityków, których zwolni PiS u marszałka?

Ale ja mam wszystkie miejsca już zajęte.

Nikt nie dostanie pracy?

Nie mówię, że nikt. Fachowcy zawsze mogą na nią liczyć.

A kto to jest fachowiec? Działacz PO, PSL?

Jak ktoś jest doświadczonym urzędnikiem, fachowcem, zawsze może być u mnie zatrudniony. Bez względu na to, jaką ma legitymację partyjną. W urzędzie pracują ludzie związani z różnymi środowiskami od prawicy po lewicę, wielu z nich - także na stanowiskach - pracowało jeszcze z moimi poprzednikami.

Może trzeba zatrudnić kogoś dynamicznego, by widać było efekty przygotowań choćby do rewitalizacji terenów w Nowej Hucie.

Może w przypadku Nowej Huty Przyszłości jeszcze tego nie widać, ale mamy skupione ponad 76 hektarów, są już inwestorzy, którzy wejdą w ten teren, gdy zostanie uzbrojony. Trwa przebudowa Igołomskiej. Za rok - półtora, będzie tam widać inwestycje.

Ważnym obszarem jest też Wesoła, tereny szpitalne między Grzegórzecką a Kopernika i ich ochrona przed zabudową.

Sądzę, że to załatwię z korzyścią dla miasta.

Przed pierwszą turą powiedział Pan, że sprawa jest załatwiona.

Dopóki nie ma podpisanej umowy, to nie jest załatwiona. Ale wbrew temu, co mówiła pani Małgorzata Wassermann, nie zająłem się nią dopiero wtedy, gdy ona wystąpiła ze swoją inicjatywą. Nigdy nie chwalę się trwającymi negocjacjami. Zakup Wesołej zacząłem rozważać w 2017 r., kiedy zwrócił się do mnie rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego. Rozpoczęliśmy rozmowy, potem wstrzymaliśmy działania, bo poprzedni wojewoda oświadczył, że sprawa jest załatwiona i Skarb Państwa przelewa 400 milionów złotych potrzebne szpitalowi. Gdy okazało się, że tak nie jest, wróciliśmy do rozmów.

Co musi być zrobione, by ta sprawa była załatwiona?

Musimy mieć własną wycenę tych nieruchomości i już zostało zlecone jej wykonanie. Omówiliśmy też z rektorem UJ i dyrektorem szpitala, w jakich transzach będziemy płacić, gdy zapadnie decyzja o zakupie. Oprócz tego jest przygotowywany plan miejscowy dla tego obszaru. Zakup znajdzie się już w projekcie przyszłorocznego budżetu, a także w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym.

Czym będzie Wesoła?

Nie wiem. Chcemy zrobić duże konsultacje społeczne. Jedno jest pewne - nie zamierzamy tam wsadzać ani zabudowy mieszkaniowej, ani biurowców. Część budynków, które nie są objęte ochroną konserwatorską, a są w złym stanie, można wyburzyć. Na pewno część terenu, ta najbliżej ogrodu botanicznego, to będzie zieleń. Nad resztą trzeba się zastanowić i posłuchać, czego chcą mieszkańcy.

Są jeszcze tak ważne obszary, o które trzeba zadbać?

Tak dużego nie ma, ale są takie, które trzeba zmieniać. To choćby 10 hektarów wzdłuż rozbudowywanej linii kolejowej, od ulicy Blich aż po Zabłocie, w tym zagospodarowanie przestrzeni pod estakadami kolejowymi. Tam nie można samej zieleni posadzić, ale może być to ciekawie i nowocześnie zagospodarowana przestrzeń.

Prof. Majchrowski: Wierzę, że krakowianie sprawiedliwie ocenią, czy miasto zmieniło się na korzyść

Pana rywalka mówi, że przy jej rządach w mieście będą mniejsze korki.

Pokazuje, jak to zrobić? Pamiętam, jak w 2006 roku kandydował marszałek Ryszard Terlecki, mówił tak samo…

Jacek Majchrowski: Zawsze przed drugą turą czuję napięcie. Ale śpię spokojnie
Joanna Urbaniec / Polska Press Jacek Majchrowski: Zawsze przed drugą turą czuję napięcie. Ale śpię spokojnie

Ale prezydentem nie został.

Dla dobra społecznego mógł przekazać swój pomysł na to, jak zlikwidować korki. Nie ma co opowiadać, że pozbędziemy się korków. W każdym dużym mieście jest to problem. Możemy starać się je zmniejszać, inwestując w komunikację miejską.

Będą poszerzane strefy ograniczonego ruchu?

Nie wiem. Wprowadziliśmy ruch jednokierunkowy na niektórych ulicach i zobaczymy, jak to się sprawdzi. Doszliśmy do wniosku, że to, co zostało zrobione w tym zakresie, jest na razie wystarczające. Nie będziemy przecież poszerzać stref ograniczania ruchu i płatnego parkowania na całe miasto.

Przybędzie miejsc parkingowych? Podziemne parkingi nie wypaliły.

Z podziemnymi parkingami są trzy problemy. Po pierwsze, są bardzo drogie. Po drugie, nie ma chętnych, by je budować, a miasto byłoby zainteresowane partnerstwem publiczno-prywatnym. A po trzecie - podziemne parkingi spotykają się z takim sprzeciwem mieszkańców, że odstąpiliśmy od kilku takich inwestycji.

Co w zamian?

Będziemy budować parkingi typu park&ride. Nie tylko zresztą w granicach miasta - zacząłem namawiać sąsiednie gminy, by budować je koło kolei aglomeracyjnej, tak jak w Anglii, by koło każdego dworca były miejsca, gdzie można zostawić samochód i wsiąść do pociągu.

I ludzie zrezygnują z wjazdu do centrum?

Ludzie przyzwyczają się do pewnych rozwiązań i zaczynają z nich korzystać. Parking przy pętli tramwajowej na Czerwonych Makach, o którym na początku pisano, że świeci pustkami, już jest pełny. Parking na Zamojskiego, przy Koronie, coraz bardziej się wypełnia autami.

Czy budowa metra rozpocznie się w ciągu pięciu lat?

Wszystko zależy od tego, co pokaże studium wykonalności, które ma być gotowe w przyszłym roku. Jeżeli wskaże, jakie ma być metro, na jakiej trasie i jak je sfinansować, to zrobię wszystko, by rozpocząć budowę.

A inwestycje drogowe - będzie trasa Łagiewnicka?

Nie tylko Trasa Łagiewnicka, będziemy też na etapie budowy jej przedłużenia, czyli Tras Pychowickiej i Zwierzynieckiej, bo trwają już dla nich prace studyjne. Będzie przebudowana aleja 29 Listopada, ulice Igołomska i Kocmyrzowska. To te najważniejsze ciągi komunikacyjne, które planuję w następnej kadencji.

Ile pomników powstanie?

Nie wiem. Nie rozumiem tego hejtu mówiącego o pomnikomanii w Krakowie. Przecież w ostatnim czasie wcale nie powstało ich tak dużo. Jakie złe emocje budził pomnik Juliusza Leo? Wręcz przeciwnie - spotkał się z bardzo przychylnym przyjęciem.

Emocje wciąż budzi pomnik AK pod Wawelem

Jedni go chcą, inni nie - to normalne. Ostatnio dostałem masę listów z pytaniami, kiedy go w końcu wybudujemy.

W przyszłym roku będą pieniądze na jego budowę?

Pewnie tak. Czy powstanie, to zobaczymy. W takiej sytuacji, jaką mamy, być może pogodzeniem obu stron byłoby zachowanie lokalizacji, ale zmiana projektu. To nie musi być przecież wysoki mur, ale niski murek symbolicznie zaznaczający granice Polski.

Dopytuję o te pomniki, bo przecież jest Pan prezydentem, gdy miasto korzysta z szans na dynamiczny rozwój i nawet przy krytyce Pana rządów można założyć, że kiedyś stanie pomnik Jacka Majchrowskiego.

Nie sądzę, by w najbliższej przyszłości znalazł się ktoś, kto wystąpiłby z takim wnioskiem. Jeśli już, to może za 100 lat, tak jak dla Leo.

Kobiecie nie wypada wypominać wieku, ale prezydentowi… Ma Pan ponad 70 lat. Wystarczy zdrowia?

To nie jest tak, że przyczepiłem się tej prezydentury i nie chcę ustąpić. Znam osoby w moim wieku, które są wciąż aktywne zawodowo i politycznie i świetnie sobie radzą. Jestem też w stanie wskazać osoby, które w moim wieku, a nawet później dopiero zaczynały kariery polityczne. Jeżeli nie będę w dobrej kondycji, ustąpię. Ale na razie się na to nie zanosi. Co roku robię badania i...

Porozmawiajmy o tych badaniach. Nic nie dolega?

Co roku robię kompleksowe badania w centrum diagnostyki w Szpitalu Jana Pawła II. Tomograf, ekg, próby wysiłkowe, krew - to wszystko jest w normie. Przepraszam, jeżeli kogoś rozczarowuję, ale tak jest.

Jakaś aktywność fizyczna?

Niewielka.

Wystarczy głęboki oddech przy zaciąganiu się cygarem? Nie szkodzą Panu?

Jakoś nie. Badania nic nie pokazują.

16 listopada kończy się Pana czwarta kadencja. Czy dzień później przyjdzie Pan do swojego gabinetu jako prezydent na kolejne 5 lat?

Nie wiem. To wszystko zależy od mieszkańców.

Z perspektywy kilku poprzednich wyborów przed drugą turą czuje się Pan pewniej?

Zawsze czuję pewne napięcie. Tak jest i teraz.

To napięcie jest mniejsze czy większe niż kiedyś?

Nie mam takich narzędzi, by to zmierzyć.

A sondaże?

Sondaże są dobre. Takie, że pozwalają spać spokojnie. Ale zawsze tym ostatecznym sondażem jest kartka wyborcza.

Grzegorz Skowron

Dziennikarz Dziennika Polskiego i Gazety Krakowskiej, zajmujący się polityką, samorządem w Krakowie i Małopolsce, funduszami europejskimi i budownictwem

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Pro Media Sp. z o.o.