Krzysztof Ogiolda

Wybory jak w Bawarii? Nie. Tamte, to było zupełnie co innego

Przy głosowaniu korespondencyjnym potrzeba mniej osób do pracy w komisjach, ale chętnych i tak brakuje. Fot. Fot. Mariusz Kapala / Gazeta Lubuska Przy głosowaniu korespondencyjnym potrzeba mniej osób do pracy w komisjach, ale chętnych i tak brakuje.
Krzysztof Ogiolda

W Niemczech pomaga doświadczenie wszystkich stron. Nawet kiedy wybory odbywają się normalnie, czyli głosowanie korespondencyjne jest tylko jednym z wariantów, poczta wysyła do wyborców wcześniej informację o tym, kto w danym obwodzie kandyduje. Oznacza to, że pocztowcy mają wprawę w dostarczaniu takich przesyłek (robią taką akcję przynajmniej raz niemal w każdym roku).

Wyborcy zdążyli przez lata zadbać, żeby wysyłane do nich informacje - a jeśli chcą głosować korespondencyjnie - także karty wyborcze - trafiały pod właściwy adres.

- Oczywiście, zdarza się, że ktoś wynajmował mieszkanie, umarł i bliscy nie zdążyli wszystkich spraw pozamykać - opowiada Alois Rybosch. - Wtedy poczta przychodzi nieraz i przez pół roku.

Pozostało jeszcze 82% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa promocyjna

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

promocja -50%

Gazeta online przez 90 dni za połowę ceny

55,00 110,00

Skorzystaj z promocji i ciesz się codziennym dostępem do gazety online przez 90 dni. Z tą ofertą oszczędzasz aż połowę ceny!

Kup teraz

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.