Więcej statystyki niż etyki, czyli jak biskupi zmarnowali szansę

Czytaj dalej
Fot. Fot. marek szawdyn
Krzysztof Ogiolda

Więcej statystyki niż etyki, czyli jak biskupi zmarnowali szansę

Krzysztof Ogiolda

Długo oczekiwany raport Konferencji Episkopatu Polski był szansą na przynajmniej częściowe rozładowanie społecznego napięcia wywołanego grzechem pedofilii w Polsce. Sposób jego ogłoszenia sprawił, że przyniósł on efekt wprost przeciwny.

Ponieważ jestem człowiekiem wierzącym, dla którego biskupi stojący na czele Episkopatu Polski nie są urzędnikami jakiegoś odległego Kościoła, ale moimi pasterzami, relacji z raportu o pedofilii w Kościele słuchałem z pomieszaniem niezrozumienia, zażenowania i złości. Żeby była jasność, nie podważam liczb, które na niej padły. Przeciwnie, uważam je za mocno prawdopodobne. Przypomnijmy, 382 sprawców duchownych wykorzystało 625 ofiar. Trzeba pamiętać – to zresztą na konferencji przyznano – że raport mówi o liczbie zgłoszeń, a nie o zamkniętej liście wszystkich nadużyć. Jeśli tę liczbę przyłożyć do wszystkich kapłanów pracujących w tym czasie w Polsce, wskaźnik sprawców pedofilii wyniesie ok. 8 promili, czyli nieco mniej niż jeden procent.

Czy to dużo, czy mało? Jeśli na sprawę popatrzymy z perspektywy statystycznej, to może się wydawać, że niezbyt wiele. W takim duchu wypowiadał się w publicznej telewizji jeden z wiceministrów rządu PiS. Zwracał uwagę, że przytłaczająca większość kapłanów nie ma z tym grzechem i z tym przestępstwem nic wspólnego. Jestem ostatnim, który chciałby na księży rozciągać zasadę zbiorowej odpowiedzialności, ale pocieszać się tym, że to tylko jeden procent, i to niespełna, nie potrafię. Z etycznej perspektywy ta statystycznie mała liczba oznacza potężną grupę ciężko skrzywdzonych młodych ludzi (większość miała, stając się poszkodowanymi, mniej niż 15 lat).

  • Długi wywód arcybiskupa sprawiał niestety wrażenie, że jego autor próbuje odsunąć odpowiedzialność od Kościoła i przenieść ją na świat, który jest jeszcze gorszy, podpierając się przy tym autorytetem Ojca św.
  • W największe osłupienie ks. arcybiskup wprowadził mnie, kiedy powiedział, że sformułowanie „zero tolerancji” (w domyśle: dla sprawców pedofilii)  ma w jakiejś mierze charakter totalitarny. Pozwolił sobie nawet na śmiałe porównanie do nazizmu, który stosując wobec Żydów zasadę „zero tolerancji”, doprowadził do Holokaustu. Przypomniał przy tym, że Kościół ma obowiązek okazywać miłosierdzie sprawcom.
Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Jestem dziennikarzem i publicystą działu społecznego w "Nowej Trybunie Opolskiej". Pracuję w zawodzie od 22 lat. Piszę m.in. o Kościele i szeroko rozumianej tematyce religijnej, a także o mniejszości niemieckiej i relacjach polsko-niemieckich. Jestem autorem książek: Arcybiskup Nossol. Miałem szczęście w miłości, Opole 2007 (współautor). Arcybiskup Nossol. Radość jednania, Opole 2012 (współautor). Rozmowy na 10-lecie Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, Gliwice-Opole 2015. Sławni niemieccy Ślązacy, Opole 2018. Tajemnice opolskiej katedry, Opole 2018.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.