Tokarczuk: Dobre opowiadanie jest niczym tartinka

Czytaj dalej
Fot. Materiały prasowe
Aleksandra Suława

Tokarczuk: Dobre opowiadanie jest niczym tartinka

Aleksandra Suława

Literatura. „Opowiadania bizarne” pokazują, że Tokarczuk w pełni zasłużyła nie tylko na nominację do Bookera, ale również na miano jednej z najciekawszych współczesnych autorek

Profesor jest poważnym i szanowanym człowiekiem. Przyjechał do egzotycznego kraju na konferencję naukową, podczas której wygłosił wykład o wpływie konsumpcji białka na postrzeganie kolorów. Odczyt został przyjęty entuzjastycznie, zjazd zmierza ku końcowi, w planie został tylko finałowy bankiet. Jednak w drodze na niego profesor ulega wypadkowi - gubi portfel i dokumenty, jest ranny. Tym samym gubi też swoją tożsamość - ochrona nie chce wpuścić go na przyjęcie, przyjaciele go nie rozpoznają, w końcu, niczym zwykłego opryszka, sprzed hotelu zabiera go policja.

Losy profesora, opisane przez Olgę Tokarczuk w opowiadaniu „Prawdziwa historia”, z powodzeniem mogłyby pełnić rolę wizytówki całych „Opowiadań bizarnych” (wyd. Literackie). Jest w nim bowiem wszystko to, co wyróżnia jej najnowszy tom: niesamowitość, groteska, humor i umiejętne ukazanie tego, jak złudne bywa poczucie kontroli nad własnym życiem.

- Już jako nastolatkę fascynowały mnie tzw. niesamowite historie: Poe, Grabiński. Jednak mam wrażenie, że dzisiaj słowa „niesamowity” i „fantastyczny” straciły swoją energię. Dlatego, posiłkując się językiem francuskim, stworzyłam termin: „bizarny”, na określenie tego co fascynuje, niepokoi i wywołuje dreszczyk - tłumaczyła autorka podczas poniedziałkowego spotkania w Księgarni pod Globusem. - Dobrze mi zrobiło napisanie tego zbioru. Mogłam wyrzucić z siebie niepokoje i zastanowić się nad tym, co nas otacza.

Część opowiadań powstawała jeszcze w czasie pracy nad „Księgami Jakubowymi”, to np. „Zielone dzieci”, napisane archaizującym językiem. Tokarczuk jednak tym razem o wiele chętniej niż w przeszłość patrzy w przyszłość. Bohaterami jej małych form są m.in. klony, androidy i ludzie poddający się transfugacji (czyli przemianie w zwierzęta). I chociaż to bestiarium dla Tokarczuk nietypowe, opisuje je z właściwą sobie empatią i humorem.

- Opowiadania to dla mnie trening: próbuję sił w nowych narracjach, tematach, językach, a nowo wypracowane środki często stosuję potem w powieściach - mówi Tokarczuk dodając, że forma krótka wcale nie jest formą łatwą. - Dobre opowiadanie powinno być jak tartinka: na raz, do przeczytania przed snem. Jednak potem powinno zostać w głowie, pracować, przyśnić się.

„Opowiadania bizarne” ukazują się w przededniu ogłoszenia tegorocznego laureata The Man International Booker Prize - prestiżowej nagrody przyznawanej autorom z całego świata, których książka ukazała się w języku angielskim. Olgę Tokarczuk nominowano do tego wyróżnienia za „Biegunów” - opowieść o wyznawcach jednego z odłamów prawosławia, którzy wierzyli, że pozostawanie w ciągłym ruchu może ochronić człowieka przed złem. - Cieszę się, że moja książka wciąż jest aktualna i budzi emocje. Jednak dziś napisałabym ją inaczej, skupiając się na aktualnym wymiarze migracji, tym mrocznym, którego przyczyną jest bieda i wojna - mówi pisarka.

Laureata The Man International Booker Prize poznamy pod koniec maja.

Aleksandra Suława

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.