Tajemnice opolskiej katedry. Ten ołtarz można zamknąć jak szafę

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda

Tajemnice opolskiej katedry. Ten ołtarz można zamknąć jak szafę

Krzysztof Ogiolda

Gotycki tryptyk umieszczony na ścianie Kaplicy Piastowskiej pochodzi z pierwszej połowy XVI wieku. Jest więc rówieśnikiem świątyni w obecnym kształcie. Kiedy go zamknąć, ukazuje nową, nieznaną wcześniej twarz.

Mający formę tryptyku ołtarz w Kaplicy Piastowskiej pochodzi z 1519 roku, czyli z czasów, gdy – dzięki hojności księcia Jana Dobrego – powstawała w obecnym kształcie bryła katedry.

- Zasadniczo mamy dziś w świątyni ołtarze barokowe. Tym cenniejszy jest taki świadek wcześniejszych czasów – mówi ks. prof. Piotr Maniurka, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Opolu i diecezjalny konserwator zabytków. - Składa się on z części środkowej i skrzydeł. Tego typu ołtarze nazywa się czasem szafiastymi, bo można je jak szafę zamknąć.

Postaci umieszczone w ołtarzu miały nie tylko odbierać cześć wiernych. Ks. profesor podkreśla, że w okresie gotyku nauczano ludzi zarówno słowem, jak i obrazem. Dzięki ruchomym skrzydłom artysta mógł pokazać więcej postaci i treści.

W centrum katedralnego tryptyku umieścił on figurę Madonny. Oczywiście nie samej, tylko z Dzieciątkiem na ręku, bo to Chrystus stoi w centrum wiary i pobożności chrześcijan. Towarzyszą jej święte dziewice.

- W średniowieczu zazwyczaj umieszczano w ołtarzach postaci świętych Katarzyny, Małgorzaty, Doroty i Barbary – zauważa ks. Piotr Maniurka. - Na Śląsku do tego grona często dołączano świętą Jadwigę i św. Annę Samotrzecią. Na naszym ołtarzu po prawej stronie na pewno mamy świętą Katarzynę. Łatwo ja poznać, bo ma w ręku atrybut - koło, czyli narzędzie tortur, którym została poddana. Postaci po drugiej stronie brakuje w lewej ręce atrybutu. Został gdzieś w ciągu wieków zagubiony. Ale jest to z pewnością jedna z czterech przeze mnie wymienionych świętych. Obie mają twarze i spojrzenia skierowane na Chrystusa.
(Kiedy przed kilkoma laty przeprowadzano renowację ołtarza, prowadzący prace pan Andrzej Barski uznał, że drugą postacią w ołtarzu jest św. Barbara – przyp. red.).

- Wszystkie postaci stoją na tle kotary. W górnej części można zobaczyć, że wykonano ją charakterystyczną średniowieczną techniką. Tło zostało posrebrzone, a następnie za pomocą sztancy odciśnięto na kotarze nimby i motywy roślinne – zwraca uwagę ks. Piotr.

Na skrzydłach ołtarza możemy zobaczyć przykłady średniowiecznego tablicowego malarstwa. Postaci zostały namalowane na desce (obrazy na płótnie pojawiły się dopiero w okresie renesansu). Na lewym skrzydle umieszczony został św. Jan Chrzciciel.

Nie ma wątpliwości, że to on. Wskazuje bowiem palcem prawej dłoni na trzymanego w lewej ręce baranka. Właśnie ten święty powiedział o Panu Jezusie nad Jordanem słowa: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata” (powtarza się je dzisiaj podczas każdej mszy św.). Postać ta ubrana jest wprawdzie – zgodnie z konwencją epoki – w powłóczyste szaty, ale spod spodu wystaje skórzana włosiennica, strój, w którym prowadzący surowe życie prorok chodził.

- Warto zwrócić uwagę, że stroje postaci na figurach w środkowej części ołtarza i na obrazach wyobrażonych na skrzydłach mają bardzo podobne fałdy łamane – zauważa ks. prof. Piotr Maniurka. - Technika jest inna, ale efekt bardzo podobny.
Drugie ołtarzowe skrzydło wypełnia także św. Jan, tyle że Jan Ewangelista. W ręku trzyma kielich wina, z którego wychyla się wąż. To wyobrażenie nawiązuje do apokryfu, według którego Jan miał zostać poddany próbie przez kapłana ze świątyni Diany w Efezie. Kapłan ten obiecał przyjąć chrześcijaństwo, jeśli apostoł nie umrze po spróbowaniu zatrutego wina. Jan pobłogosławił kielich, uwalniając wino od trucizny (to ją wyobraża opuszczający kielich gad). Śladem tej opowieści jest zwyczaj błogosławienia wina w kościołach i częstowania nim wiernych w dniu 27 grudnia, czyli w święto Jana Ewangelisty.

W górnej części ołtarza znajduje się Duch Święty. Zdaniem księdza Maniurki nie należał on od początku do konstrukcji ołtarza. Nie pochodzi zresztą z okresu gotyku. Rozstrzygnięcie historyka sztuki potwierdza praktyka. Srebrna postać gołębicy nie pozwala bowiem domknąć skrzydeł ołtarza.

Warto pamiętać, że szafiaste ołtarze można było zamykać na przykład w dzień powszedni (a otwierać w niedziele, by były bardziej uroczyste i bogatsze w treści) albo w niektórych okresach liturgicznych, np. w wielkim poście.

Na ile to możliwe, domykamy skrzydła katedralnego ołtarza. I wtedy pokazują się dwaj apostołowie, którzy są filarami Kościoła. Po lewej św. Piotr, po prawej św. Paweł. Pokazani bardzo charakterystycznie dla tamtej epoki. Piotr ma siwą i rozwianą brodę, Paweł – długą i powłóczystą. Ale rozpoznajemy ich, oczywiście, po atrybutach. Piotr trzyma w ręku ogromny klucz (co nawiązuje do słów Pana Jezusa: „Tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego), Paweł – ścięty mieczem (a nie ukrzyżowany, bo był obywatelem rzymskim) – ma w dłoni skierowany w górę miecz.

Innym gotyckim zabytkiem w katedrze – który zresztą jeszcze łatwiej przeoczyć niż ukryty w Kaplicy Piastowskiej szafiasty ołtarz – jest fragment średniowiecznej polichromii w zakrystii, jedyny w tej świątyni przykład malarstwa naściennego z tamtej epoki.

- Malarstwo to należało do tzw. Biblii pauperum – mówi ks. prof. Piotr Maniurka. - Za pomocą obrazów ze Starego i Nowego Testamentu przybliżano treść Pisma Świętego ludziom nie umiejącym czytać po łacinie. Z czasów piastowskiego Opola mamy takich wyobrażeń niewiele. W podziemiach kościoła Franciszkanów jest scena ukrzyżowania Chrystusa. Z tego samego czasu ostał się niewielki fragment polichromii w katedrze. Widać tam jednak zaledwie kawałek szaty jakiejś nieokreślonej postaci i jej stopę – w charakterystycznym gotyckim buciku. U dołu zamyka obraz coś w rodzaju ramy z napisami. Co przedstawiała cała ta scena, dziś odtworzyć już nie jesteśmy w stanie.

Czy ślady średniowiecznego malarstwa znajdą się także w nawie głównej, pokażą dopiero planowane na lata 2017-2020 prace przy regotyzacji wnętrza katedralnej świątyni.

- Nie wykluczam, że jakieś polichromie uda się odkryć – ma nadzieję ks. prof. Maniurka. - W górnych partiach ścian, w sąsiedztwie żebrowania, już udało się konserwatorom jakichś kolorów doszukać. Jest za wcześnie, by rozstrzygać, czy pochodzą one ze średniowiecza czy z epok późniejszych. Polichromia w zakrystii na pewno średniowieczna jest.

Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.