Szkolne przerwy bez komórek? To da się zrobić

Czytaj dalej
Fot. CC0 Public Domain/pixabay.com
Jarosław Staśkiewicz

Szkolne przerwy bez komórek? To da się zrobić

Jarosław Staśkiewicz

W brzeskiej szkole podstawowej nr 5 uczniowie nie wyjmują telefonów z plecaków. Kontakt z rodzicami mogą mieć tylko przez sekretariat.

Jeszcze trzy lata temu przerwy w „piątce” wyglądały jak w każdej innej polskiej szkole: wszystkie ściany podpierali uczniowie, szczególnie ze starszych klas, którzy nieustannie grali na komórkach albo buszowali w internecie.

- A potem wszyscy wchodzili do klas rozemocjonowani, mieli olbrzymie problemy z koncentracją, byli rozkojarzeni - mówi Beata Kulbaka, dyrektor szkoły. - Najpierw zaczęliśmy opowiadać o naszych obserwacjach rodzicom, żeby wzbudzić ich refleksję, w końcu zrobiliśmy referendum i podjęliśmy uchwałę o zmianie w statucie szkoły.

Teraz każdy uczeń ma prawo przynieść telefon, ale może go używać tylko przed zajęciami i już po wyjściu ze szkoły. Gdy rodzic potrzebuje skontaktować się z dzieckiem, może zadzwonić do sekretariatu.

- Dzieci przyzwyczaiły się do tego, a jeśli ktoś próbuje złamać regulamin, sami koledzy zwracają mu uwagę. Dlatego, choć nauczyciele mają prawo odebrać telefon, to od początku tego roku szkolnego nie mieliśmy jeszcze takiego przypadku. A dzięki fajnej współpracy z rodzicami wiele dzieci w ogóle nie przynosi komórek do szkoły - dodaje dyr. Kulbaka.

Rozwiązanie chwalą specjaliści. - Mamy w szkołach olbrzymi problem związany z brakiem koncentracji uwagi - podkreśla Barbara Sadkowska-Jakubów, psycholog i dyrektor Powiatowej Poradni Psycholo­giczno-Pedago­gicznej w Brzegu. - A korzystanie z gier w telefonach jest jedną z przyczyn, które pogłębiają ten problem. Nie mówiąc już o tym, że wszelkie internetowe komunikatory zastępują nam naturalny kontakt i dzieci nie potrafią zwyczajnie rozmawiać. Dlatego dobrze byłoby, gdyby takie rozwiązania wprowadzać nie tylko w pojedynczych szkołach, ale potraktować sprawę szerzej.

To jednak może napotkać opór, bo nie wszyscy rodzice, również w „piątce”, są zadowoleni.

- Wpadamy ze skrajności w skrajność - komentuje jeden z ojców. - Też jestem za ograniczeniem gier na komórkach, ale dlaczego jednocześnie zabraniamy odebrać smsa od rodzica? Mamy XXI wiek, a przenosimy się do czasów komuny, gdy nie było tych telefonów.

Jarosław Staśkiewicz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.