Stare trampki będą jak nówki nieśmigane

Czytaj dalej
Edyta Hanszke

Stare trampki będą jak nówki nieśmigane

Edyta Hanszke

But pogryziony przez psa to jest wyzwanie – mówi Kamil Woźniakowski, opolski szewc. Muszę się trochę pogłowić, a potem pogimnastykować przy pracy nad nim.

Rano w zakładzie ruch jest jeszcze niewielki, więc tylko dlatego dostaję zgodę na rozmowę. - Nie można się było umówić wcześniej? - wyrzuca mi Kamil Woźniakowski. Tłumaczę, że czas tak szybko płynie, wiele rzeczy trzeba załatwiać na ostatnią chwilę.

- No właśnie, ja tak nie chcę - podkreśla szewc z Opola, który z butami robi cuda: odnawia ich kolory, przywraca kształty, usuwa zgięcia, klei, szyje, nawet ozdabia, jak trzeba ukryć jakiś defekt. Efekt jest taki, że buty po takiej renowacji wyglądają jak nówki nieśmigane.

Można się o tym przekonać, przeglądając facebookowy profil „Szewc Opole Kamil”. Na jednym zdjęciu buty sportowe w kolorze szarym z pozostałościami niebieskiego. Nadawałyby się albo do dochodzenia wokół domu, albo do wyrzucenia. Na kolejnym zdjęciu te same buty (choć trudno w to uwierzyć). To, co na poprzednim zdjęciu było szarawe, teraz jest intensywnie niebieskie.

- Często się zdarza, że mamy piorą sportowe buty w pralkach. Po dwóch, trzech takich operacjach kolor po prostu schodzi, choć but nadaje się jeszcze do chodzenia - komentuje Kamil Woźniakowski. - Moją rolą jest odnowienie go.

Fotografii ze sportowymi butami, które odzyskują kolor, na profilu szewca Kamila jest więcej. Są na przykład całe białe z siateczką i złotym znaczkiem Nike, w których po renowacji kolor siateczki zmienia się na miodowy. Wyglądają może nawet lepiej niż wtedy, gdy były nowe, a na pewno ciekawiej. Są też białe skórzane adidasy z czarnymi paskami, które po renowacji zmieniają się w niebieskie z czerwonymi paskami. Voilà!

Na kolejnym zdjęciu szare buty sportowe z widoczną dziurką na środku, na wysokości palców. Na fotografii poniżej dziurki brak - zakryliśmy ją łatkami - czytam na profilu i próbuję się doszukać łatki. „Mega” - komentuje ktoś pod tym postem.
Są jeszcze dwie pary butów (męskie zielone mokasyny i damskie eleganckie szare botki na wysokim złotym obcasie) poszerzone przez opolskiego szewca specjalnymi klinami z gumy. Gdybym nie wiedziała, pomyślałabym, że wyszły takie prosto od producenta. Albo żółte podniszczone, wiązane, skórzane półbuty po renowacji wyglądają jak wyciągnięte z pudełka. „Historia żółtej ciżemki” - komentuje ktoś. „Kamil, rozkręcasz się, brawo” - dodaje następny gość na stronie.

Miodowożółte są też damskie pantofle na obcasie, mocno porysowanym (zapewne na opolskich brukach). Na zdjęciach po renowacji śladów rys nie widać, a buty wyglądają na takie, w których śmiało można pójść tańczyć na wesele: efektowne i zapewne wygodne, bo przecież już rozchodzone.

„Jaka jest cena” - dopytuje pod zdjęciem pani Agnieszka. „45 zł” - odpisuje szewc Kamil. „A czy można spróbować rozbić buty na długość? Skórzane, okazały się o te kilka milimetrów za małe...” - kontynuuje wirtualną rozmowę potencjalna klientka i wrzuca zdjęcie czarnego wiązanego buta w stylu sportowym.

„Tak, można na długość i szerokość. Koszt 12 zł (i w tej cenie jest jeszcze dwa razy rozciągnięcie za 0 zł, jakby pierwszy raz nie przyniósł oczekiwanego efektu)” - odpisuje „Szewc Opole Kamil”.

Na renowację butów u opolskiego szewca decydują się ci, co rozstać się z ulubioną parą nie mogą, ci, co zainwestowali w buty sporo i żal im je po prostu wyrzucić, ale i ci, którym wygodne buty jest trudno dobrać. - Przychodzą do mnie osoby starsze albo panie, które na przykład mają halluksy czy inne problemy ze stopami i dobrych, rozchodzonych butów nie zamienieniłyby na żadne inne. Wystarczy taką parę odnowić i można przechodzić w niej drugie tyle co wcześniej, a potem odnowić kolejny raz - zapewnia szewc Kamil.

Renowacja butów jest popularna w dużych polskich miastach: Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Gdańsku pod wymyślnymi nazwami: „Wielki Shoe”, „Szuszu”, „Wosh Wosh”, „SneakerSpa”. W Opolu robi to „Szewc Kamil”, po prostu. Cechą wspólną wydaje się to, że za renowację zabrali się w każdym z tych miejsc młodzi ludzie, którzy robią to z pasją.

„Prawidłowa pielęgnacja obuwia to ukłon w stronę tradycji. W dzisiejszym zabieganym świecie coraz trudniej poświęcić dostateczną ilość czasu i uwagi, aby zapewnić naszym butom wszystko to, czego potrzebują, by służyć nam przez lata. Wydłużenie żywotności butów to również oszczędność i ekologia. To możliwość posiadania większej ilości par w świetnym stanie bez potrzeby kupowania nowych co sezon” - czytam na stronie „Wielkiego Shoe” z Warszawy.

Prowadzone przez dwie młode kobiety także w stolicy „Wosh Wosh” zachęca klientów tak: „oprócz gruntownej renowacji i oczyszczania każdego rodzaju butów, dziewczyny oferują usługę »custom«. Dzięki niej możesz nie tylko odświeżyć, ale także nieco podrasować swoją ukochaną parę. To, co różni je od standardowej usługi szewca, to niebanalne podejście do butów, oryginalność oraz niezwykła pomysłowość. Nawet jeśli nie masz pomysłu, jak podrasować swoje buty, dziewczyny stworzą spersonalizowany projekt na podstawie wysłanego wcześniej zdjęcia”.

Profesjonalnie pielęgnowane dobre buty posłużą nam przez lata. Dzięki temu dbamy o środowisko i własny portfel

Opolski „Szewc Kamil” uważa, że renowacja butów to normalna sprawa. Tylko współcześni ludzie przyzwyczaili się do kupowania taniej „chińszczyzny”, w której nie przechodzą nawet jednego sezonu i jak najszybciej wyrzucą na śmietnik. Choć po chwili przyznaje, że większość butów, w których chodzimy, i tak wyprodukowana została w Chinach.

Fach dla cierpliwych

Niewielki zakład, 19 metrów kwadratowych, w piwnicy przy jednej z głównych ulic w centrum Opola, ze ścianami zagospodarowanymi niemal do ostatniego centymetra: połowę jednej zapełnia duży regał wypełniony równo ułożonymi butami. Drugą połowę – tablica z kluczami (można tu też je dorobić). W głębokiej wnęce okiennej stojak z koloryzującymi pastami i kremami do obuwia. Na krótszej ścianie kilka maszyn. Jedna właśnie ściska przyklejoną do obcasa zelówkę w czarnym damskim pantoflu. Na drugiej Kamil Woźniakowski szlifuje obcas w męskim trzewiku.

„Szewc Kamil” działa w tym miejscu od trzech lat, od kiedy opolanin założył własną firmę. - Najlepsza lokalizacja w województwie - śmieje właściciel. - Choć i tak zdarza się, że zaglądają do mnie mieszkańcy z okolicy i dziwią się, że tu jest zakład szewski.

Zanim Kamil Woźniakowski został szewcem we własnej firmie, terminował przez 2,5 roku u szwagra w zakładzie we Wrocławiu i kształcił się w prywatnych szkołach. - Zaczynałem od klejenia butów. Teraz już wiem, że każda para jest inna, choć może wyglądać jak poprzednia. Czasami muszę pogłówkować, jak naprawić buta. Wyzwaniem są na przykład pogryzione przez psy. W tym zawodzie potrzeba dużo cierpliwości i dokładności, ale też życzliwości do ludzi, żeby zechcieli przyjść kolejny raz. Dla wielu ważne jest, że mogą chwilę porozmawiać - opowiada.

Rozmowę przerywa nam klient z dwoma parami damskich butów na szpilce. Trzeba wymienić w nich fleki. - Na piątek może być. To pojutrze - szewc wypisuje potwierdzenie. Mężczyzna wolałby czwartek późnym popołudniem. Dla fachowca nie ma sprawy.

Chwilę później kolejna klientka. Z reklamówki wyciąga dwie pary butów damskich na obcasie. W czarnych wycięte są palce. - Powiedziałam mężowi, że jak pan nic z tym nie zrobi, to wrzucam do kosza od razu, choć jeszcze nadawałyby się do chodzenia. Na komunię wnuczki chciałam teraz założyć, ale noga się zsuwa i mi spadają i klapią - utyskuje.

Szewc uważnie ogląda buty. Usuwa przyklejone do wkładki plastry - nieskuteczny, jak się okazuje, domowy sposób na
utrzymanie buta na nodze. - Damy zapiętki, dokleimy wkładki i jeszcze pani w nich pochodzi - uspokaja Kamil Woźniakowski. Dopytuje jeszcze klientkę, o jakiej porze dnia kupowała buty, bo jeśli po południu, to nogi mogłyby być już obrzmiałe od chodzenia, więc buty wydawały się dobre. - No, chyba że chodzi o to, żeby mąż kupił pani nowe - żartuje szewc. Efekt jest zamierzony. Pani uspokaja się, rozchmurza, uśmiecha nawet: - Jak będzie trzeba, to kupię sobie sama - odpiera żartobliwie, biorąc kwitek z potwierdzeniem.

Kobiecych butów na półkach jest - co oczywiste - najwięcej. - No przecież do każdej sukienki trzeba mieć dopasowane kolorystycznie - śmieje się szewc Kamil. Co można powiedzieć po butach o ich właścicielach? - Staram się nie oceniać ludzi. Patrzę na buty i to, co mam z nimi do zrobienia. Nieważne czy kosztowały 700 zł czy 70 zł - wyjaśnia Kamil Woźniakowski.
Własny biznes to praca po 10 godzin dziennie od poniedziałku do piątku i jeszcze po kilka w każdą sobotę. Największy ruch w zakładzie jest, kiedy zmieniają się sezony: z zimy na wiosnę, z lata na jesień, potem - na zimę. Najmniej klientów pojawia się latem, szczególnie w upalne dni. Więc jak pogoda w tym roku dopisze, to jeszcze szansa, że szewc Kamil z Opola wybierze się na urlop. Tygodniowy.

Edyta Hanszke

Zajmuję się tematyką gospodarki, przedsiębiorczości, rynku pracy, ubezpieczeń i społeczną. Piszę o szeroko rozumianych pieniądzach: tych, które zarabiamy, wydajemy, ale także np. pochodzących z programów unijnych.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.