Sprawa prof. Zybertowicza: Przeprosiny warte milion plus „samopotępienie"

Czytaj dalej
Fot. Fot. Agnieszka Bielecka
Sławomir Cedzyński

Sprawa prof. Zybertowicza: Przeprosiny warte milion plus „samopotępienie"

Sławomir Cedzyński

Prof. Andrzej Zybertowicz może dziś usłyszeć wyrok w procesie, który wytoczyło mu 36 osób związanych w różny sposób z obradami Okrągłego Stołu w 1989 r. Ówcześni działacze środowiska Solidarności chcą od doradcy prezydenta Andrzeja Dudy przeprosin w mediach. Wartość oświadczenia, które miałoby się znaleźć m.in. w telewizjach o największej oglądalności, szacowana jest na ok. miliona złotych. Jednak, jak mówi sam zainteresowany, nie to razi go najbardziej w złożonym pozwie.

Sprawa ciągnie się od trzech lat. Poszło o zdanie, które prof. Andrzej Zybertowicz powiedział podczas młodzieżowej debaty oxfordzkiej w lutym 2019 r. Przytoczył on wówczas słowa legendarnego działacza Solidarności: - Wtedy nie uświadamialiśmy sobie, w jakiej rzeczywistej kondycji jest władza. Tak jak do dziś wielu obserwatorów i komentatorów Okrągłego Stołu nie uświadamia
sobie, jak głęboka prawda była w komentarzu Andrzeja Gwiazdy po rozmowach Okrągłego Stołu, który powiedział, że podczas obrad Okrągłego Stołu władza podzieliła się władzą z własnymi agentami.

Burza w mediach

W mediach, szczególnie w mediach społecznościowych, rozpętała się burza. Zarówno byli działacze, jak i politycy, związani z obecną opozycją, wyrażali swoje oburzenie, nie przebierając w słowach. Eugeniusz Smolar, działacz opozycyjny za czasów PRL pisał na Twitterze: „W @FaktyTVN w obecności PAD doradca @AndZyberto do młodzieży debatującej nad Okrągłym Szkole: >>usiadła tam władza ze swoimi agentami<<;... Co za intelekt? Co za wyobraźnia? Co za łajdactwo?”.

Wpis Magdaleny Kochan, posłanki PO, do 1981 r. członkini PZPR, potem Stronnictwa Demokratycznego, jest równie jednoznaczny; „Młodzi przy Okrągłym Stole i prof. Zybertowicz który mówi: >>wtedy agenci podzielili się władzą z agentami<<. Obrzydliwe, obrzydliwe, OBRZYDLIWE!!!!”.

Głos zabrał nawet Andrzej Rozenek, dziennikarz tygodnika „NIE”, należącego do Jerzego Urbana, głównego propagandysty strony komunistów, jednocześnie działacz SLD: „Skoro Pan profesor @AndZyberto twierdzi, że do Okrągłego Stołu zasiedli ludzie ówczesnej władzy (PZPR) i ich agenci, to do której z tych dwóch kategorii należy zaliczyć braci Kaczyńskich?”

[polecany]23783891[/polecany]

„Publiczne autoupokorzenie w najwyższej oglądalności”

Ostatecznie grupa ponad 30 osób złożyła pozew przeciwko prof. Zybertowiczowi, który na co dzień jest doradcą prezydenta Andrzeja Dudy. Wśród oskarżających znaleźli się działacze opozycyjni PRL i uczestnicy obrad Okrągłego Stołu, m.in. Zbigniew Bujak, Iwo Byczewski, Andrzej Celiński, Jan Dworak, Władysław Frasyniuk czy Aleksander Hall. Domagają się oni przeprosin
i uznania przez prof. Zybertowicza swoich słów za „nieprawdziwe i nikczemne”.

Przeprosiny miałyby się ukazać w TVP1 i TVN tuż po zakończeniu głównych wydań programów informacyjnych obydwu stacji, a więc w najdroższym czasie antenowym. Ponadto tekst przeprosin miałby być zamieszczona w wydaniach kilku poczytnych dzienników oraz w mediach społecznościowych. Koszt, który miałby ponieść pozwany, według jego wyliczeń, sięgałby ok. miliona złotych.

[polecany]23725097[/polecany]

Prof. Andrzej Zybertowicz, w wywiadzie dla portalu i.pl podkreślił jednak, że najbardziej razi go słowo „nikczemny”, którym miałby określić swoją wypowiedź sprzed ponad trzech lat. - Kiedyś studiowałem historię stalinowskich procesów, w których oskarżeni świadomie przyznawali się do niepopełnionych uczynków i dokonywali publicznego autopotępienia. To intrygujące, dokąd obecnie zawędrowały osoby, które współtworzyły wolnościowy ruch solidarnościowy, a dziś domagają się, by ktoś dokonał
publicznego autoupokorzenia ze względu na odmienną interpretację przeszłości. To jest tak niezgodne z duchem „Solidarności”, że zastanawiam się, czy nie kryje się za tym coś innego, czego na pierwszy rzut oka nie widać – mówił prof. Zybertowicz.

„Sowite uderzenie po kieszeni”

Jacek Moskwa, jeden z powodów, podczas procesu został zapytany, czy nie wyrażał jakiegoś stanowiska, co do ewentualnej mediacji. Odpowiedział: „Nie, ja uważam, że po prostu tego typu wypowiedzi należy tępić. I proces sądowy, i sowite uderzenie po kieszeni jest po prostu rodzajem wypleniania z życia politycznego tak zwanego języka nienawiści”.

Prof. Zybertowicz uważa, że te słowa świadczą o „chęci zemsty wynikającej z odruchu jakiejś reakcji środowiskowej”. - Pytanie: za co ta zemsta? Najwyraźniej przynajmniej część z powodów utożsamia mnie ze zmianami, jakie w Polsce nastąpiły w ostatnich latach, gdzie ich punkt widzenia nie jest już oficjalnie dominujący i uświęcony. Mają prawo głosu, ale już nie rozdają kart - stwierdził.

Andrzej Zybertowicz przeprosił już wszystkich, którzy, nie współpracowali ze służbami PRL, a mogli się poczuć urażeni na skutek interpretacji jego słów w mediach i zaznaczył: - Nie wymieniłem nikogo z nazwiska, a ze względu na fakt mojej wieloletniej współpracy z braćmi Kaczyńskimi jest absurdalne, bym miał na myśli wszystkich uczestników Okrągłego Stołu.
Jego przeprosiny przyjęła red. Janina Jankowska, również uczestnicząca w tamtych obradach, i wycofała swój pozew.

Sławomir Cedzyński

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

michalbursa

następne polityczne decyzje udowodniły ,ze coś
1/nieukaranie większości zbrodniarzy komunistycznych ,którzy łamali i ówczesne komunistyczne prawo
2/utrzymanie preferencyjnych emerytur dla ludzi od mokrej roboty z aparatu represji
3/transformacja gospodarcza gdzie rolę pośrednika spełniały służby
etc,etc

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Pro Media Sp. z o.o.