Społeczności Żydów już w regionie nie ma. Zostały cmentarze

Czytaj dalej
Krzysztof Ogiolda

Społeczności Żydów już w regionie nie ma. Zostały cmentarze

Krzysztof Ogiolda

Krzysztof Spychała, specjalista w Narodowym Instytucie Dziedzictwa Oddziale Terenowym w Opolu. Archeolog, przez 10 lat był zastępcą wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Jest pan autorem wydanej właśnie książki „Kirkuty na Śląsku Opolskim”. Ile mamy w regionie dawnych żydowskich cmentarzy?
Książka to efekt mojej pracy w Oddziale Terenowym w Opolu Narodowego Instytutu Dziedzictwa. Starałem się to zadanie wykonać jak najlepiej. Wszystkie miejscowości, gdzie się kirkuty znajdowały lub znajdują, odwiedziłem osobiście. Jest ich łącznie 35. O trzech z nich wiemy, że historycznie istniały, ale nie potrafimy wskazać konkretnego miejsca ani znaleźć widocznego śladu ich istnienia, albo wiemy, gdzie były, ale te miejsca zostały niestety zabudowane. Jednym z tych miejsc jest Prudnik, gdzie zachował się nowy kirkut z grobami miejscowych fabrykantów i filantropów z rodziny Fränkel czy spokrewnionego z nimi Maxa Pinkusa. Starego kirkutu na Górze Piaskowej nie udało się odnaleźć.

W jakim stanie są te cmentarze, które się do naszych czasów zachowały?
W bardzo zróżnicowanym. Mamy w regionie takie kirkuty, na których zachowało się tylko ogrodzenie i starodrzew. Natomiast na około 10 cmentarzach wciąż są macewy, czyli kamienie nagrobne albo rzędy grobów. Na dwóch cmentarzach zachowały się nawet budynki, które niegdyś służyły celom obrzędowym, rytualnym związanym z pochówkiem. Tak jest choćby w Oleśnie, gdzie budynek ten został wyremontowany w latach 90. XX wieku.

Dlaczego stan utrzymania dawnych żydowskich cmentarzy jest – mówiąc oględnie – niezbyt dobry?
Trzeba pamiętać, że ostatnie pochówki na tych cmentarzach były zwykle w latach 30. lub na początku 40. XX w., a więc dawno. Cmentarze zostały, ale nie ma u nas zorganizowanej społeczności żydowskiej, która mogłaby o nie dbać. Wiele samorządów utrzymuje porządek na tych cmentarzach, dba o sprzątanie, grabienie liści itd. Robią to często uczniowie szkół albo fundacje. Natomiast restaurować je bardzo trudno, ponieważ zgodnie z zasadami judaizmu, grób ma być na wieczne czasy nieruszany. To jest kwestia szacunku dla zmarłych. Nie brakuje macew, co do których mamy pewność, że są one cennym świadectwem historii społeczności żydowskiej i prawdziwymi pięknymi dziełami sztuki. Widzimy potrzebę ich rewaloryzacji, ale wiemy też, że ze względów religijnych nie można ich ruszyć. Zwłaszcza nie należy do ich podnoszenia używać ciężkiego sprzętu – a przecież te nagrobki często ważą nawet kilkaset kilogramów. Za absolutnie niedopuszczalne uważa się ich wynoszenie czy wywożenie z cmentarza. Takie zasady określiła Komisja Rabiniczna i chcemy ich przestrzegać.

Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.