Rodzice przeciw reformie. Nie puszczą dzieci do szkoły

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Kowalski
Agnieszka Maj

Rodzice przeciw reformie. Nie puszczą dzieci do szkoły

Agnieszka Maj

Edukacja. Dzisiaj rozpoczyna się w Krakowie akcja zbierania podpisów pod referendum w sprawie zmian w edukacji. Potrzebne jest pół miliona podpisów

Grupa krakowskich rodziców przygotowuje się do strajku, który ma być protestem przeciwko reformie edukacji. Każdego 10. dnia miesiąca nie będą posyłać dzieci do szkoły. Pierwsza akcja zaplanowana jest na 10 marca.

To część ogólnopolskiej inicjatywy, która w innych miastach rozpocznie się już 10 lutego. Kraków dołączy do niej później, ponieważ do końca tego tygodnia trwają ferie. Tymczasem w Gdańsku i innych miastach już od kilku tygodni rozdawane są ulotki z apelem „Nie posyłajmy 10 lutego dzieci do szkoły”.

Rodzice nie zgadzają się na reformę, która polega m.in. na likwidacji gimnazjów. Podkreślają, że jej efektem będzie kumulacja roczników. Teraz w Krakowie w pierwszych klasach szkół średnich jest ok. 6,5 tys. miejsc. Według Marty Tatulińskiej z Forum Rad Rodziców w 2019 r. zabraknie 5 tys. miejsc w krakowskich liceach. Wtedy do szkół średnich pójdzie podwójny rocznik uczniów: ci, którzy skończyli wygaszane gimnazjum i pierwsi absolwenci ósmej klasy szkoły podstawowej. W efekcie tych zmian uczniowie zdolni, którzy w latach bez kumulacji dostaliby się do bardzo dobrych liceów, będą mieli do wyboru tylko gorsze placówki.

Przeciwko ograniczeniu szans dzieci z kumulacji roczników rodzice z całej Polski protestowali już w październiku ubiegłego roku. Napisali wtedy petycję do władz państwa, którą podpisało 5,5 tys. osób.

- Nie zgadzamy się na reformę, która jest tak naprawdę niszczeniem polskiej szkoły. Pani minister edukacji nie przyjmuje żadnych argumentów rodziców, stosuje taktykę oblężonej twierdzy i nie idzie na żadne ustępstwa - mówi Anna Kozłowska, inicjatorka ruchu „Szkoła to nie eksperyment”.

W Krakowie o tym, czy przystąpić do strajku, będą decydować rodzice w każdej klasie. Akcja ma także objąć placówki prywatne. W szkołach podstawowych, gdzie problemem może być to, że rodzice nie będą w stanie wziąć urlopu na czas strajku, opieka - ale bez lekcji - ma zostać zapewniona w szkole. Rodzice planują wydrukować na własny koszt ulotki i rozdawać je przed szkołami.

Protestujący przeciwko reformie edukacji zamierzają również włączyć się do rozpoczynającej się dzisiaj w Krakowie akcji zbierania podpisów pod referendum w sprawie reformy edukacji. - Chcemy zebrać 500 tysięcy głosów pod wnioskiem o referendum. Jeszcze jest czas, żeby zapobiec gigantycznemu chaosowi, jaki spowoduje reforma edukacji - uważa Arkadiusz Boroń z małopolskiego zarządu Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Pytanie w tym referendum ma brzmieć: „Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?”. 31 stycznia został powołany ogólnopolski, 15-osobowy komitet referendalny. W jego skład wchodzą m.in.: stowarzyszenia rodziców protestujących przeciwko reformie edukacji, przedstawiciele Kongresu Kobiet, Społecznego Towarzystwa Oświatowego, Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej, OPZZ, a także PO, Nowoczesnej, PSL, Partii Razem oraz Inicjatywy Polska.

Akcja zbierania podpisów pod referendum ma trwać do końca marca. Związkowcy chcą, żeby do referendum doszło jeszcze przed końcem tego roku szkolnego. - Wystarczy uchwalenie jednej ustawy przez Sejm, aby odwołać reformę edukacji - podkreśla Arkadiusz Boroń.

Zebrane podpisy trafią do marszałka Sejmu. To posłowie zdecydują, czy zgodzą się na przeprowadzenie referendum w sprawie reformy edukacji. Informacje o tej inicjatywie oraz formularze do zbierania podpisów są zamieszczone na stronie internetowej referendum-szkolne.pl.

Związek Nauczycielstwa Polskiego również szykuje się do strajku. Na razie związkowcy są w fazie sporu zbiorowego z pracodawcą, czyli dyrektorami szkół. W ramach tych procedur zwrócili się do władz placówek, by nie zwalniać nauczycieli i innych pracowników szkół do 31 sierpnia 2022 roku. To może utrudnić przeprowadzenie reformy, bo na skutek likwidacji gimnazjów pracę w Krakowie może stracić ok. 370 nauczycieli. Jednak prawie 600 będzie potrzebnych w 8-klasowych szkołach podstawowych lub w 4-klasowych liceach.

Agnieszka Maj

Komentarze

22
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Stanisław

Proszę zwrócić również uwagę, że urzędnicy i radni zachowują się podobnie jak nieodpowiedzialni rodzice " strajkujący " swoimi dziećmi. Kuratorium i znajomy polityk dyrektora szkoły z osiedla Kolorowego zaplanowali , że dzieci z osiedla 2 Pułku Lotniczego zamiast do swojej szkoły będą chodziły na odległe osiedle Kolorowe. Taka " reforma " ma się wydarzyć bo dyrektorowi z Kolorowego brakuje dzieci w statystyce. Interes dzieci i ich dobro nie ma znaczenia. Znaczenie ma posiadanie kolegów tam gdzie trzeba.

DP nagłaśnia głupotę

Wiadomo, ze gimnazja się nie sprawdziły - coraz głupsi wychodzą ze szkoły - najlepiej to widać po tych Nowoczesnych z kropką na przodzie

Lili

Dzięki takim wspaniałym rodzicom dzieci wylecą ze szkoły za godziny nieusprawiedliwione!

Zdegustowany

Wysyp pisowskich troli.

xyz

Żal człowiekowi się robi, jak czyta te komentarze. Zarówno merytorycznie, jak i stylistycznie brak tu komuś porządnej edukacji. Ech, widać kto nie rozumie dlaczego to deforma, a nie reforma....

as

i niczym sie nie będą różniły od nieuków, taty i mamy !

as

i urośnie matoł jak mama i tata!

gość

Ci rodzice to chyba KODziarze ?

Krakus

kompletnych idiotów.
Po pierwsze takich głupich rodziców jest chyba niewielu.
A pozostali albo będą te nieobecności dzieciom usprawiedliwiać albo dziecko będzie miało nieobecność nieusprawiedliwioną i obniżoną ocenę z zachowania. Wówczas idioci podniosa krzyk że to kolejny przejaw pisowskiego zamachu stanu.

Zbigniew Rusek

Nie jest prawidłowe, gdy każdy po podstawówce trafia do "ogólniaka". Większość powinna jednak wybrać jakąś szkołę zawodową (technikum, natomiast słabizny zawodówkę, czyli branżową) a do LO najlepsi i tylko ci, którzy mają szansę nie tylko dostać się na studia, ale je ukończyć. Zresztą za dużo ludzi studiuje na uczelniach, a to skutkuje dużą liczbą bezrobotnych z wyższym wykształceniem a jednocześnie brakuje na rynku pracy ludzi po zawodówkach. Liczbę "ogólniaków' w Krakowie trzeba zmniejszyć do 20-tu a klasy w liceach mogą być większe, nawet do 40 osób (owszem, duża klasa to problemy sanitarne, zwłaszcza w okresie grypy).

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2023 Pro Media Sp. z o.o.