Robotnicy odkryli pozostałości największego browaru Opola [zdjęcia, wideo]

Czytaj dalej
Fot. SM
Artur Janowski Janowski

Robotnicy odkryli pozostałości największego browaru Opola [zdjęcia, wideo]

Artur Janowski Janowski

Podczas budowy ciepłociągu na placu Kopernika odkryto mury ostatniego browaru w Opolu. Budynki zakładu rozebrano w 1977 roku, a jego historia dobrze pokazuje, jak zmieniało się miasto.

Mury z czerwonej cegły pokazały się pomiędzy placem, a ulicą Żeromskiego. Nie przeszkadzają jednak w budowie ciepłociągu, który omija pozostałości browaru.

Znalezisko oglądali już archeolodzy nadzorujący inwestycję i w ich ocenie nie ma potrzeby eksponowania murów czy ich zachowania.

- To XIX-wieczny mur, jakich wiele - opowiada dr Cezary Buśko, archeolog. - Akurat ten browar w Opolu jest dosyć dobrze znany, zachowały się jego archiwalne plany, a także sporo fotografii. Nie ma więc potrzeby prowadzenia badań archeologicznych.

Mury będą niebawem zasypane, podobnie jak czas powoli zasypuje pamięć o browarze, którzy ponad sto lat działał na placu Kopernika w miejscu galerii Solaris Center.

Pierwsze budynki browaru - jak podaje Andrzej Urbanek (autor książki o opolskim browarnictwie) - postawiono w 1836 roku.
Wówczas jeszcze nikt nie przypuszczał, że zakład - założony przez Heymanna Pringsheima - stanie się największym browarem w Opolu.

Już w połowie XIX w. firma żydowskiego przedsiębiorcy produkowała rocznie 12 tysięcy hektolitrów piwa i tym samym mogła być porównywana do słynnych browarów księcia Pszczyńskiego w Tychach, czy wrocławskiego browaru Weberbauera.

Na początku XX wieku browar na ówczesnym Karlsplatz nie miał już konkurencji w mieście. Najpierw doszło do fuzji z browarem działającym na Pasiece (rejon obecnego lodowiska Toropol), a potem zamknięto niewielki browar Erdmanna Konietzko na Zaodrzu.

W czasach największej koniunktury zakład na obecnym placu Kopernika zatrudniał nawet 300 osób. Firma wielokrotnie zmieniała właścicieli, miała też różne nazwy. W 1928 r. browar wszedł w struktury koncernu Schultheiss, a dziesięć lat później zmienił nazwę po raz ostatni na Schultheiss - Brauerei Oppeln.

Kres produkcji przyszedł w styczniu 1945 roku, gdy ówczesne Oppeln zdobyli Rosjanie. Do tej pory wśród opolan krąży opowieść o tym, że jeden z pijanych zdobywców utopił się w kadzi pełnej piwa.

Pewne jest jednak to, że urządzenia browaru zniszczono, a częściowo wywieziono na wschód. Opolanin Adam Krzyształowicz - przeszukujący rosyjskie archiwa - znalazł niedawno dokument, z którego wynika, że urządzenia pojechały do Moskwy.

Po wojnie browar wykorzystywano jako miejsce na magazyny i sklepy.

Długo trwała dyskusja, czy warto ponownie uruchomić produkcję. Ostatecznie przeważył pogląd, że taki zakład musi funkcjonować poza centrum i w 1977 r. doszło rozbiórki. Może gdyby browar przetrwał do naszych czasów, zostałby wykorzystany na galerię handlową.

Artur Janowski Janowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.