Repatrianci po latach dołączyli do swoich dzieci w Kluczborku

Czytaj dalej
Fot. Maciej Knapa
Mirosław Dragon

Repatrianci po latach dołączyli do swoich dzieci w Kluczborku

Mirosław Dragon

Władze Kluczborka zaprosiły pierwszą rodzinę repatriantów do swojej gminy. Emilia i Wiktor Bieleccy dziewięć lat czekali w kolejce, ich dzieci są już w Polsce.

Wiktor i Emilia Bieleccy przyjechali w ostatni weekend z Kazachstanu do Kluczborka. Od burmistrza Jarosława Kielara odebrali klucze do swojego nowego domu - mieszkania nad przedszkolem w Łowkowicach. To pierwsza rodzina repatriantów, którą kluczborska gmina zaprosiła do siebie.

- Wiemy o tym, że w Kazachstanie jest wiele rodzin z polskimi korzeniami, które chcą wrócić do Polski - mówi Jarosław Kielar. - Mieliśmy prośbę o zaproszenie właśnie państwa Bieleckich w ramach łączenia rodzin. O zaproszenie ich do Kluczborka prosiła rodzina repatriantów, a starania wsparł radny i społecznik Stanisław Konarski.

Syn państwa Bieleckich już od ponad dwudziestu lat (od 1996 r.) mieszka w Kluczborku, córka Julia w 2004 r. wyjechała do Polski na studia i po zrobieniu dyplomu już u nas została, mieszka w Świdnicy. Wiktor i Emilia Bieleccy do bazy „Rodak” w Kazachstanie zapisali się już w 2008 r. Jest to baza Polaków mieszkających na Wschodzie, którzy chcą wrócić do Polski.

Pozostało jeszcze 61% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Mirosław Dragon

Jestem dziennikarzem „Nowej Trybuny Opolskiej" i portalu internetowego Nto.pl
Można do mnie pisać: mdragon@nto.pl lub dzwonić: 510 026 553.
Zajmuję się północną częścią Opolskiego, a więc takimi miejscowościami, jak: Kluczbork, Olesno, Byczyna, Wołczyn, Praszka, Gorzów Śląski, Dobrodzień i inne.
Jestem dziennikarzem multimedialnym: oprócz pisania artykułów, robię też zdjęcia, a także nagrywam i montuję reporterskie wideo.
Moje artykuły i materiały dziennikarskie miały w ubiegłym roku łącznie prawie 14 milionów odsłon.
Wykrywam afery, patrzę władzy na ręce, ale też opisuję historię lokalną, przedstawiam interesujące inicjatywy i ciekawych ludzi. Najbardziej szczęśliwy jestem wtedy, gdy uda się pomóc potrzebującym ludziom, chorym dzieciom. To są momenty, kiedy okazuje się, że jesteśmy z czytelnikami i darczyńcami jedną wielką rodziną!

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.