Przyjazdy ze Wschodu, wyjazdy na Zachód, czyli śląskie migracje

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda

Przyjazdy ze Wschodu, wyjazdy na Zachód, czyli śląskie migracje

Krzysztof Ogiolda

Dr Bernard Linek, historyk, pracownik Instytutu Śląskiego, współredaktor (wraz z Adamem Dziurokiem) książki „Górny Śląsk w Polsce Ludowej. Tom 3. Wysiedlenia - emigracje - przyjazdy”, która ukazała się właśnie na rynku księgarskim wydana przez Instytut Śląski w Opolu i IPN w Katowicach.

Po II wojnie światowej przez Śląsk przeszła szeroka fala migracji. Chronologicznie pierwsze w tym zestawieniu są wypędzenia Niemców.
Nie lubię posługiwać się terminem wypędzenie Niemców, ponieważ jest on w narracji niemieckiej mocno zideologizowany. Przez 50 lat pisano tam, że II wojna światowa zaczęła się dla Niemców w 1944/1945 roku. Tymczasem zaczęła się ona 1 września 1939, zaś pierwsze wypędzenia miały miejsce w grudniu 1939 w Wielkopolsce. Wolę terminy mniej emocjonalne, toteż piszę o wysiedleniu i o początkach akcji łączenia rodzin.

Ale tych Niemców, którzy w wyniku wysiedleń zostali ograbieni z majątku, stracili życie ani o przemocy seksualnej wobec kobiet też nie należy zapominać. Nie tylko w niemieckich publikacjach można przeczytać, że w pierwszym roku po wojnie straciło życie w Europie - także w czasie wysiedleń - milion Niemców.
Pełnych danych statystycznych na ten temat nie mamy. Wiemy na pewno, że z Górnego Śląska wywieziono w pierwszym roku około 200 tysięcy osób (w tym około 50 tys. na Wschód), a do końca lat 40. kolejne 200 tysięcy.

Historycy niemieccy chętnie podkreślają okrucieństwo tych wywózek połączonych z grabieżą i mordowaniem. Polskie filmy propagandowe z tamtych czasów pokazują Niemców karmionych zupą na drogę i odbierających od polskich żołnierzy koce.
W 1945 roku wysiedlenia miały charakter wypędzeń. Dawano parę godzin na spakowanie najpotrzebniejszych rzeczy. To była metoda faktów dokonanych. Chodziło o to, by obszar do Odry i Nysy oczyścić z Niemców. W latach późniejszych wyglądało to trochę inaczej. Trudno powiedzieć, że wysiedlenia były humanitarne, ale były przynajmniej zorganizowane.

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Kasjan59

Ciekawy artykuł. Sam wyemigrowałem w czasie tej największej fali w roku 1987. Obozy były przepełnione. Np. we Friedlandzie było brak miejsc i zakwaterowano nas w oddalonym o 3 km Gross Schnee w szkole na sali gimnastycznej. Część łóżek było piętrowych. Po 2 tygodniach i pozytywnej weryfikacji (dziadek w Wermachcie) przeniesiono nas do Unna-Massen. Tam również 2 tygodnie załatwiania już szczegółowych formalności i... pierwsze pieniądze ( ponad 600 marek za 3 tygodnie). W tym czasie robotnik w Polsce zarabiał od 50 do 100 Marek miesięcznie. Po 3 miesiącach wysłałem do Polski TV kolorowy. To robiło wrażenie.
O wrażeniu jakie robiły sklepy nie jestem w stanie słowami opisać.

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Pro Media Sp. z o.o.