Przybywa morsów na Opolszczyźnie

Czytaj dalej
Fot. Adam Hyjek
Ewa Bilicka

Przybywa morsów na Opolszczyźnie

Ewa Bilicka

Morsowanie jest coraz bardziej popularne. Powstają kolejne kluby fanów lodowatej kąpieli. Lekarze co do zasady nie mają nic przeciwko temu hobby. Chociaż... sercowcy powinni odpuścić.

Grzegorz Radlak z Dobrzenia morsuje od ponad 7 lat. - Morsowanie to zdrowie! - zachwala. - Likwiduje objawy reumatyzmu i zwiększa odporność na infekcje wszelakie. Wiem to z obserwacji kolegów-morsów oraz własnego organizmu.

Jego kolega-mors, Józef Jakubik z Czarnowąs ma 65 lat. Jest fanem lodowatych kąpieli od 4 lat.

- Wciągnąłem też w to hobby moją żonę - mówi. - Jesteśmy oboje zdrowi jak ryby. Mnie już od lat nie boli kręgosłup! Owszem, po wyjściu z przerębla ciało drży - ostatnio za wesoło było nam w wodzie, stałem w niej 10 minut zamiast jak zwykle 7 i potem mocniej mnie telepało. Ale i tak mam teraz energii na cały tydzień, aż do kolejnej kąpieli.

Tomasz Suchan z Opola - jak mówi - próbuje każdego sportu, który o danej porze roku można uprawiać. No i lubi sporty ekstremalne. - Więc gdy kolega trzy lata temu zaproponował mi, abym spróbował morsowania, od razu w to wszedłem - mówi. I wszedł też do wody: na dworze było aż 0 stopni Celsjusza, w wodzie nieco cieplej. Wytrzymał 3 minuty.

- Natomiast tydzień temu, przy temperaturze minus 12 na zewnątrz wytrzymałem 8 minut - chwali się Tomasz Suchan. - I to jest dla mnie optymalny czas. Czuję się wówczas świetnie.

Czy morsowanie uodporniło go na infekcje? - Gdybym powiedział, że od trzech lat nie miałem kataru, to bym skłamał - mówi pan Tomasz. - Natomiast jest prawdą, że nie chorowałem w tym czasie na żadną grypę z gorączką.

Podobnie twierdzi pan Józef Jakubik z Czarnowąs.

Morsowanie także odmładza! - Już czuję się młodsza o dziesięć lat! - żartuje Katarzyna Gniot ze Zdzieszowic, która właśnie sformalizowała działalność Stowarzyszenia „Morsy na Koksie”. - Kolega, Robert Staszewski, który prowadzi różne zajęcia fitness, wpadł na ten pomysł, a mnie przypadł on do gustu. W listopadzie wytrzymałam w wodzie w Januszkowicach 4 minuty. Niedawno już 8 minut. To mój rekord.

- Najważniejsze w morsowaniu to nie ścigać się na czas pobytu w wodzie z innymi i słuchać swego organizmu - doradza Grzegorz Radlak z Dobrzenia. - Jeśli ktoś chorował na serce, musi się skonsultować ze swoim lekarzem.

Przygodę z morsowaniem należy zacząć od jesiennych seansów, po 2-5 minut. Potem można kąpiel wydłużać, i to mimo coraz niższych zimowych temperatur. Oraz cieszyć się zdrowiem.

Ewa Bilicka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.