Profesor od zabijania. Kim jest Aleksander Dugin?

Czytaj dalej
Fot. EastNews
Mirosław Kuleba

Profesor od zabijania. Kim jest Aleksander Dugin?

Mirosław Kuleba

„Zabijać, zabijać, tylko zabijać. Żadnych więcej rozmów. Jako profesor tak właśnie uważam” - mówił w 2014 r. o Ukraińcach Aleksandr Dugin. Kim jest człowiek uważany za głównego ideologa Kremla, Władimira Putina i wojny z Ukrainą?

Jedni nazywają go z nutą podziwu mózgiem Putina, wrogowie - kremlowskim psem łańcuchowym. Jest strasznym symbolem naszej rzeczywistości, a jego obłąkane rojenia o rosyjskiej geopolityce, historii i mesjanizmie wykładane są na największym rosyjskim uniwersytecie i wtłaczane do głów adeptów rosyjskich szkół wojskowych. Aleksandr Dugin, rocznik 1962, współzałożyciel nazistowskiej partii bolszewickiej (niemieccy naziści nazwali się narodowymi socjalistami, ferajna od Limonowa i Dugina - narodowymi bolszewikami; poza tym żadnej różnicy), napisał też putinowską „Mein Kampf”, wyłożoną w jego mnożących się jak zarazki czarnej dżumy książkach.

Bałwochwalca Astarotha

Czym Aleksandr Dugin, profesor Uniwersytetu Moskiewskiego i kremlowski prorok, a według niektórych wcielenie Grigorija Rasputina w putinowskiej kamaryli, uwiódł dzisiejszego cara Rosji? Nawet zewnętrznie stylizujący się na „świętego starca” z dworu Romanowów, jakim mistycznym przesłaniem Dugin wwiercił się w wyprany z wszelkiej duchowości mózg kagiebisty? Tamten, dawny Rasputin, wielki grzesznik ziemski, dał jednak świadectwo swojego uduchowienia w maleńkiej książeczce, napisanej specjalnie dla cara Mikołaja II i wydanej w nakładzie pięćdziesięciu egzemplarzy: „Myśli i rozmyślania na pielgrzymce do Jerozolimy”. Są to zapiski człowieka doznającego namacalnie świętości całego Stworzenia i Bożej wszechmocy. Uderza pokora tych prostych wyznań. „Co rzekę o wielkiej chwili, kiedym podchodził do grobu Chrystusa! Tak czułem, że Grób - to grób pełen miłości, i takie miałem w sobie poczucie, żem wszystkich gotów był umiłować, i taką miłość do ludzi, że wszyscy ludzie wydają się świętymi”.

Zgoła inne akty strzeliste znajdziemy u współczesnego Rasputina w służbie kagiebisty. Zanim jeszcze zaczął budować zręby swojej ideologii ruskiego pan-faszyzmu, opiewał innych mistrzów niż Chrystus. Warto przypomnieć te strofy, gdyż ukazują one mroczną otchłań, z której Dugin czerpie swoją aksjologię:

Królestwem mroku jest mój dom,

I trzyma straże u mych wrót

Niebieski señor, z piekieł pan!

Niebieski señor Astaroth

Dla niezorientowanych w demonologii: Astaroth to jeden z duchów Geocji, potężny książę zachodniego piekła, który nawiedzał Fausta. W towarzystwie Astarotha Dugin, ukryty pod pseudonimem Hans Zivers, kosztuje niezwykłych, iście piekielnych przyjemności:

Rwiemy pospołu ciała martwych dzieci

Pijemy nektar z rozprutego łona

Czaszkami w kręgle gramy z kości

I czarna trumna raz po raz gwałcona

Do swoich poezji dwudziestoletni Dugin tworzył muzykę, znajdując odbiorców w satanistycznym podziemiu. W tym samym czasie interesował się już polityką. Także na tej drodze zdawały się prowadzić go biesy. Został członkiem Czarnego Zakonu SS. Trudno wyobrazić sobie coś bardziej kuriozalnego niż pogrobowcy esesmanów na rosyjskiej ziemi. W Polsce niedawno trzeba było dobrze zapłacić kilku półgłówkom, żeby stworzyć telewizyjny batalion waffelkowej Waffen-SS, a w Rosji - było to całkiem na poważnie!

Po tak obiecującym debiucie na scenie politycznej dalsze kroki Dugina wydają się już oczywiste: quasi-nazistowski, antysemicki i monarchistyczny Narodowy Front Patriotyczny „Pamięć”, potem Partia Narodowo-Bolszewicka, którą zakładał razem z grafomańskim literatem Eduardem Limonowem, zakazana w Rosji od 2007 roku. Nowa partia Limonowa, Inna Rosja (nb. jej symbolem jest granat przecięty gustowną czerwoną błyskawicą, wypisz-wymaluj skopiowaną przez naśladowczynie z naszych ulic), wydała się Duginowi już za mało radykalna. Nie przystąpił, chociaż rosyjscy neofaszyści z zachwytem przyjęli jego koncepcję euroazjatycką.

Ideolog Kremla

Nie wiadomo, co tak urzekło Władimira Putina w kompanie Astarotha i Limonowa. Rozszarpywanie mordowanych dzieci (Rwiom tieła ubijennych dietiej)? Napoje z rozprutych kobiecych łon (Pjom napitki wskrytych utrob)? Czarny Zakon SS? Może nagła miłość Dugina do bolszewizmu? Dugin wspominał, jak podczas neokomunistycznego puczu w sierpniu 1991 roku wyjrzał przez okno i zobaczył ludzi, którzy rzucili się do obrony otoczonego przez czołgi Białego Domu, siedziby rosyjskiego parlamentu. Byłem tam wtedy jako dziennikarz, na moich oczach upadał Związek Sowiecki i rodziła się Rosja Jelcyna. Przez krótki czas znałem Rosję, jaka nie istnieje. Zaistniała - przez bardzo, bardzo krótki czas. Przedtem zdarzyło się to pod rządami Kiereńskiego i trwało ledwo kilka miesięcy, do bolszewickiej kontrrewolucji. „Kiedy zobaczyłem ten tłum - wspominał Dugin - zdałem sobie sprawę, że niczym świnie rzucą się z klifu, jak w ewangelicznej przypowieści. Po raz pierwszy byłem za Związkiem Sowieckim. W chwili, gdy umierał, zakochałem się w nim”.

Mamy tu już Dugina w swoim repertuarze: obrońcy demokracji to świnie, w amoku rzucające się ze skały w morze. Niedoszli zbawcy ZSSR - kierujący puczem Janajew, Pugo, Kriuczkow, marszałek Jazow, to zbawcy i apostołowie Wielkiej Rusi. Całą swoją nienawiść Dugin kieruje na Gorbaczowa, Szewardnadze i generałów, którzy „zdradzili”. Na Kiereńskiego zresztą też.

Putin, nawet jeśli sadystycznych wierszy młodego Dugina nie czytał, musiał zwrócić uwagę na jego prace poświęcone wojnie, historii imperium, socjologii rosyjskiego społeczeństwa, a zwłaszcza idei euroazjatyckiej. Euroazjatyckie mrzonki o panowaniu Rosji nad światem niewątpliwie okazały się materiałem przydatnym do wypełnienia ideowej pustki, jaką sprowadził na Rosję upadek komunizmu i dewaluacja ideologii marksistowskiej. Kremlowscy analitycy, a z czasem zapewne sam Putin, znaleźli w dziełach Dugina poręczny oręż. Inaczej trudno wyjaśnić niezrozumiałą karierę uniwersytecką człowieka z tak kompromitującą przeszłością polityczną, szeregowego redaktora programów radiowych i telewizyjnych, niszowego publicysty. Postulat wielobiegunowości współczesnego świata, wyłożony przez Dugina w 2004 roku w „Filozofii wojny”, pojawił się już trzy lata później w słynnym „monachijskim przemówieniu” Putina. Profesor od zabijania znalazł pojętnego ucznia.

Broniąc pracy doktorskiej na Rosyjskim Państwowym Uniwersytecie Nafty i Gazu w Moskwie, Dugin legitymował się dyplomem ukończenia zaocznych studiów w Nowoczerkaskim Instytucie Inżynierii i Melioracji. I oto niespodziewanie, w 2008 roku zostaje profesorem Wydziału Socjologii Moskiewskiego Uniwersytetu im. Łomonosowa, gdzie obejmuje Katedrę Socjologii Stosunków Międzynarodowych.

Warto zapoznać się z głównymi tezami jego koncepcji euroazjatyckiej, gdyż wiele wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości będziemy musieli borykać się z jej zastosowaniem w praktyce.

Od euroazjatyzmu do rusizmu

Jaki jest, w możliwie najbardziej lapidarnym ujęciu, sens geopolitycznej koncepcji Dugina? Wyłożył ją w pracy „Geopolityka Rosji”, będącej podręcznikiem uniwersyteckim. Zapoznając się z tezami kremlowskiego ideologa, musimy mieć świadomość, że to właśnie one są dzisiaj wtłaczane do głów pokolenia urodzonego już w latach panowania Putina. Innego świata, innej historii, ci ludzie nie znają.

Podstawową tezą, na której Dugin oparł swoje dywagacje, jest przekonanie, że „kto kontroluje Eurazję, kontroluje cały świat”. Druga, równie ważna, brzmi: „Rosja albo będzie wielka, albo żadna”. Uznał je za aksjomaty, prawdy objawione niepodlegające dyskusji. Pierwszą zaczerpnął z prac dziewiętnastowiecznych prekursorów geopolityki. Druga jest produktem umysłu owładniętego ideowym natręctwem i anachronicznym, jurodiwym mesjanizmem.

Na tych dwóch kamieniach węgielnych wzniósł całą konstrukcję swojej geopolityki, istną projekcję marzeń carskiego stupajki, przeniesionego wehikułem czasu w epokę lotów kosmicznych. I tak, jego zdaniem, przestrzenną logikę historycznego kształtowania się rosyjskiej państwowości można podsumować formułą: ekspansja do naturalnych granic północno-wschodniej Eurazji, którą nazywa Turanem (chodzi o Syberię i Daleki Wschód), z perspektywą rozszerzenia strefy wpływów poza jej granice, do skali całej planety.

W koncepcji Dugina Rosja jest odrębną cywilizacją euroazjatycką, pozostającą w opozycji do całego pozostałego świata, a przez swoją odrębność i wyjątkowość predestynowana jest do panowania nad światem. W postrzeganiu historii Rosji przez zwolenników euroazjatyzmu znamienna jest rehabilitacja „Turanu”, czyli wpływu cywilizacji turańskiej. W istocie sprowadza się do uznania, że tatarskie igo - niewola trwająca dwa i pół stulecia - była dla Rosji ważnym czynnikiem państwowotwórczym. Bez Tatarów nie byłoby Rosji, która jest następcą imperium wielkich chanów, Czyngiza i Timura. Dzięki Złotej Ordzie Rosja uzyskała niezależność geopolityczną i zachowała niezależność duchową od „agresywnego” świata rzymsko-germańskiego.

Geopolityczne znaczenie Rosji-Eurazji jawi się jako synteza dwóch rzeczywistości - Lasu Europejskiego i Stepu Azji, będąca jednak nie prostym nałożeniem na siebie dwóch systemów geopolitycznych, ale czymś integralnym, oryginalnym, posiadającym własną miarę, semantykę i system wartości. Dodajmy: fundamentalnie odmiennym od świata Zachodu. Wszystkie pokolenia narodu rosyjskiego i innych narodów wchodzących w skład rozległej strefy cywilizacji eurazjatyckiej okazują się nosicielami „wspólnego losu”, polegającego na integracji Rosji-Eurazji jako państwa-świata.

Rosjanie - nawóz historii Rosji

Rosjanie, którzy zamieszkują ten gigantyczny obszar, odznaczają się według poglądu Dugina pewną osobliwą cechą. Otóż jest to właściwy im „czynnik przestrzenny”.

W całym rozwoju historycznym Rosji Dugin dostrzega manifestację paradygmatu wyrażonego w pragnieniu „wielkiej przestrzeni”. Rosjanie kochają „bezkresną przestrzeń” i ciągle ją powiększają w procesie historycznym. „Cała nasza historia, geopolityczna i społeczna - pisze Dugin w pracy Geopolityka Rosji (2012) - jest ściśle związana z poszerzaniem naszych granic”.

I zastanawia się, dlaczego tak jest. „Dlaczego nigdy nie mamy dość? [...] Bo jest coś niezmiennego w strukturze naszego społeczeństwa - to jest jego „rozległość”. Dlatego bez względu na to, co robimy, zawsze budujemy imperium, i dlatego sziroka strana moja rodnaja. Wszystko, co nam się przydarzyło dawno temu, wczoraj lub dzieje się z nami dzisiaj, a nawet to, co stanie się z nami jutro, ma głębokie korzenie w samej strukturze rosyjskiego społeczeństwa, które było, jest i będzie zasadniczo identyczne nie w kategoriach formy, ale w swojej istocie”.

Dugin daje też opis tego rosyjskiego społeczeństwa, którego „fundamentalna matryca socjologiczna” według niego była i zawsze będzie niezmienna, niezależnie od etapu historii.

W jego ujęciu społeczeństwo rosyjskie opiera się na zasadzie holizmu, czyli uniwersalności, w czym objawia się jego integracyjny charakter etniczny. Instynktownie dąży do integralnej zbiorowości i przeciwdziała dążeniu do atomizacji. To przejaw antropologii zbiorowej, gdzie ludzie są ważniejsi niż człowiek.

Społeczeństwo rosyjskie postrzega przestrzeń jako coś tak ogromnego, że nie podlega możliwości podziału, ograniczeniu i formatowaniu. Odznacza się projekcją metafory rodziny na państwo, a archetyp ojca na figurę suwerena. Skłania się ku chaotycznemu i intuicyjnemu, nieracjonalnemu postrzeganiu świata, męczy się nadmierną racjonalizacją polityki, życia codziennego, życia społecznego.

Wszystkie te właściwości stale przejawiają się w najróżniejszy sposób, ale zawsze istnieją. Odchodzenie od tych cech constans, zbliżanie się do nich lub wyrażanie ich w nowych formach stanowi całość społecznych procesów historii Rosji.

Model ideowy w sferze społeczno-kulturowej, jako uogólniająca cecha społeczeństwa rosyjskiego na wszystkich etapach jego historii, doprowadził do powstania w sferze polityki ideologii, której istotą jest wertykalna, hierarchiczna, „mesjaniczna” struktura państwa.

Mówiąc obrazowo, Rosjanie zawsze będą potrzebować imperium i cara, co Sałtykow-Szczedrin ujął słowami: „My bez cara gorzko płaczemy, jak raki na mieliźnie”.

Świat widziany w lustrze

Pisząc o historii Rosji, Dugin w oczywisty sposób zamienia czarne - białym. Widzi to, co cały świat postrzega dokładnie odwrotnie. Rosję, wylęgarnię biesów, nazywa Trzecim Rzymem, a prawdziwy Rzym, cywilizację łacińską - Kartaginą, którą trzeba zniszczyć. W swojej książce przytacza słowa Chestertona, dotyczące mieszkańców „nieludzkiego ula”, afrykańskiej stolicy Molocha: „Dlaczego praktyczni ludzie są przekonani, że zło zawsze wygrywa? Że okrutny jest mądry, a nawet głupiec jest lepszy od mądrego, jeśli tylko okaże się wystarczająco podły? Dlaczego wydaje im się, że honor to wrażliwość, a wrażliwość to słabość?”.

Kogo widzimy w tym opisie: Putina czy Franciszka I, Ojca Świętego?

Dugin widzi tu katolickiego papieża. I nie dostrzega, że to o takich jak on sam pisał Chesterton: „Nie wierzą w duszę i dlatego ostatecznie przestają wierzyć w umysł. Są zbyt praktyczni, by być dobrymi; co więcej, nie są tak głupi, by wierzyć w jakiegoś ducha”.

Dugin, który nie wierzy w duszę, gdyż inaczej nie chadzałby w Otchłani z Astharotem, nie wierzy też, że świat nienawidzi nie Rosji, lecz ducha nienawiści, która owładnęła i rządzi Rosją. Dlatego ślepy jest na oczywistość, jasną dla wszystkich wokół, i pisze tak, jakby widział świat w lustrze - gdzie lewa ręka staje się prawicą: „W 1991 roku wydarzyło się coś, co było dokładnym przeciwieństwem historycznego zwycięstwa Rzymu nad Kartaginą. Wyrzucona w proch ponad dwa tysiące lat temu cywilizacja zemściła się. Tym razem Trzeci Rzym upadł, a Kartagina zwyciężyła. Bieg historii świata został odwrócony [...]. Chesterton łączy zwycięstwo Rzymu nad Kartaginą z tak wyjątkowym dla chrześcijanina wydarzeniem, jak narodziny Chrystusa, w kontekście cywilizacji lądowej. W kontekście cywilizacji morza, zgodnie z tą logiką, mógł się narodzić tylko Antychryst”.

Konfliktowi „Lądu” z „Morzem” Dugin nadaje w swojej „Filozofii wojny” wymiar biblijny: koniec historii, oznaczający zwycięstwo „Morza”, czyli Zachodu, nad „Lądem” - Wschodem i Rosją w szczególności, jest dla niego równoznaczny z biblijnym Potopem i końcem świata.

Oto Antychryst ukrył gdzieś w katyńskim grobie swoją budionówkę i woła, że jest Chrystusem. Przepowiedziano to już w Piśmie Świętym.

Braterstwo krwi

Kiedy powstawały wszystkie te dzieła, kolejne świadectwa ostatecznego upadku racjonalnej myśli historycznej w Rosji i pogrążania się w pseudo-historycznym, a zarazem quasi-socjologicznym mistycyzmie, jak najdalszym od filozofii - mimo pretensjonalnego powoływania się na wielkich mistrzów, zwłaszcza Heideggera (np. Filozofia tradycjonalizmu, 2002; Filozofia polityki, 2004; Filozofia wojny, 2004 czy Martin Heidegger: Filozofia innego Początku, 2010), Rosja dla wielu obserwatorów z zewnątrz wydawała się upadłym mocarstwem, zdegradowanym do roli stacji benzynowej. Być może książki Dugina były czytane w Instytucie Studiów Wschodnich, studiował je Piotr Grochmalski w Akademii Sztuki Wojennej, ale szerszemu kręgowi czytelników nie były znane. Gdyby było inaczej, zapewne generał Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, nie wypisywałby w Strategicznym Przeglądzie Bezpieczeństwa Narodowego andronów, że priorytetem dla Polski jest „budowanie kooperatywnego bezpieczeństwa i partnerstwa z Rosją”. „Chcemy widzieć w Moskwie partnera do wspólnej troski o bezpieczeństwo”, rozmarzył się generał Koziej w 2012 roku, mówiąc o Rosji, która szykowała się właśnie do aneksji Krymu i wojny w Donbasie. To zaślepienie stanie się może bardziej zrozumiałe, kiedy spojrzymy na skład zespołu zaangażowanego do opracowania strategii, w której nie przewidziano żadnych zagrożeń dla Polski ze strony Rosji przez najbliższe 20 lat. Wśród doradców znaleźli się tacy wybitni stratedzy jak Włodzimierz Cimoszewicz, Bartłomiej Sienkiewicz czy sam archistrateg Stefan Niesiołowski, mylący Leopardy z Leonardami.

Tymczasem Dugin w swoich dziełach czarno na białym wyłożył program unicestwienia państwowości wszystkich sąsiadów Rosji, która tym sposobem miała owładnąć obszarem Eurazji i zrealizować swoje dziejowe przeznaczenie. Kiedy szef polskiej dyplomacji upajał się na balkonie dymkiem z papierosa Siergieja Ławrowa i składał Niemcom hołd berliński, rosyjski minister spraw zagranicznych miał w głowie i właśnie realizował w praktyce koncepty Dugina, według których między Rosją a Niemcami nie było miejsca dla żadnych państw drobniejszego płazu. Budowany w tym czasie pełną parą Nord Stream 2 miał stać się aortą, która połączy fizjologiczną więzią dwa symbiotyczne organizmy: potężne rosyjskie monstrum euroazjatyckie, czyli tzw. Heartland, z jego europejską wypustką, Niemcami. Nord Stream 2, industrialne braterstwo krwi. Niemcy doskonale wiedzą, że jedynie w ten sposób, jako rosyjski Rimland, zostaną namaszczeni do panowania nad kontynentalną Europą.

* * *

Amerykański pisarz Richard Matheson napisał opowiadanie „Przycisk, przycisk”. Aby zarobić dużo pieniędzy, wystarczy nacisnąć przycisk pewnego urządzenia. Tylko tyle - lecz w efekcie gdzieś ktoś nieznany umrze.

Profesor Dugin miał wiele takich przycisków. To były klawisze klawiatury jego komputerów. Stukał w nie palcami, a gdzieś daleko umierali ludzie, o których pisał: „Zabijać, zabijać, zabijać”. Dopóki nie trafił na ten przycisk, który zabił jego córkę.

W sieci znalazło się nagranie z telefonu, ukazujące Dugina w geście rozpaczy nad ciałem córki, leżącym w kałuży krwi. Niewinnej ofiary jego pisaniny, gdyż to jego miała zabić bomba. Wydawałoby się, że przyszedł czas na otrzeźwienie. Ale nie, minęły dwa dni i już wydał kłamliwe oświadczenie w swoim stylu.

Mirosław Kuleba

Komentarze

3
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

syuv

Dugin tylko gada — zaś powszechnie wiadomo (czyżby Autorowi nie?) — że jego rzekomy „wþływ na Putina” to kompletny mit.
Może niech Autor lepiej przypomni, jak to „heroje” ukraińscy w Odessie żywcem spalili swoich współbraci w Domu Związków Zawodowych, bo mieli czelność być banderosceptykami.
Ot, takie porównanie: Dugin wyżywa się zaledwie w gadaniu — ale są i tacy, co mają inne metody na wyżywanie się.

Kot Kaczora

Co najmniej siedem orderów Orła Białego dla Putina:

1. W ciągu paru dni zniweczył dwieście lat propagandy antypolskiej na Ukrainie (mozolnie sączonej najpierw przez Austrię, potem przez Niemcy, Rosję i Rosję sowiecką) -- nie mówiąc już o zniweczeniu stu lat propagandy komunistycznej. W epoce smartfonów cały świat już widzi odwieczną ohydę na Kremlu i nawet BBC porównuje Putina do Hitlera.

2. Doprowadził do tego, że po raz pierwszy od roku 1920 Ukraińcy biją się poważnie z rosyjskim najeźdźcą. "Bratnij narod" ukraiński stracony już na zawsze. To początek końca Rosji jako imperium. Na nieszczęcie Putina, obserwuje to konkurencyjna ohyda w Pekinie.

3. Doprowadził do tego, że odradzająca się stara Rzeczpospolita (Międzymorze / pierwsza Unia Europejska itp.) teraz otrzyma znaczne wsparcie od Anglików i Amerykanów -- aby zneutralizować zagrożenie ze strony rodzącego się kondominium niemiecko-rosyjskiego (którego nie da się już dłużej kamuflować). Przy okazji, kulejąca polska demografia dostala potężny zastrzyk wzmacniający.

4. Swoimi zbrodniami wojennymi (bombardowaniem szpitali położniczych itp.) -- pokazywanymi codziennie na ekranach bilionów smartfonów -- ostatecznie pogrzebał "dorobek" marksizmu-leninizmu. To już koniec związunia.

5. Doprowadził do tego, że Szwecja i Finlandia wstąpiły do NATO.

6. Zadał śmiertelny cios "europejskiej" religii klimatycznej -- węgiel znowu mile widziany.

7. Doprowadził do tego, że PiS będzie rządził w Polsce przez następne 20 lat.

Mało?

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Pro Media Sp. z o.o.