Ponad 200 pożarów w opolskich domach

Czytaj dalej
Fot. Archiwum (o)
Krzysztof Strauchmann

Ponad 200 pożarów w opolskich domach

Krzysztof Strauchmann

Od 1 września na Opolszczyźnie doszło do 221 pożarów w domach i mieszkaniach. Zginęły w nich 2 osoby, a 30 odniosło rany. Straty materialne to ponad 2 mln zł. Często przyczyną pożaru są ludzkie zaniedbania.

Do tragicznego w skutkach, choć niewielkiego pożaru w jednym z mieszkań socjalnych, doszło w październiku w Brzegu. Strażacy weszli w aparatach tlenowych do zadymionego budynku i znaleźli lokatora, leżącego obok tlącego się fotela.

Mężczyzny nie udało się uratować. Dwa tygodnie później w Brożcu w gminie Walce zapaliło się poddasze domu jednorodzinnego. Na górnej kondygnacji płonącego budynku strażacy znów dokonali tragicznego odkrycia. Zwłoki 50-letniego lokatora leżały przysypane dachówkami z walącego się dachu. W czasie akcji ranny został jeden ze strażaków.

Pożary mieszkaniowe spowodowały już w całym województwie straty przekraczające 2 mln zł. Jedną z najczęstszych przyczyn ich powstawania jest zły stan przewodów kominowych.

Zgodnie z przepisami powinny być one czyszczone cztery razy w roku, w tym przynajmniej raz przez kominiarza z uprawnieniami. Tymczasem w nieczyszczonych kominach odkłada się sadza, która sama może się zapalić od wysokiej temperatury spalin. Wtedy komin pęka i przez szczeliny w murze ogień wydostaje się na poddasze, obejmuje stropy, więźbę dachową.

Groźne w skutkach jest palenie świeżo ściętym, mokrym, niesezonowanym drewnem. 9 grudnia w nocy w Bodzanowie koło Głuchołaz prawdopodobnie od sadzy w kominie zapalił się dach nowego domu jednorodzinnego. Ogień zauważyła postronna osoba, domowników (w tym dwoje małych dzieci) ewakuowali strażacy. Straty wynoszą ok. 90 tys. zł.

- Właściciel budynku musi się liczyć z tym, że strażacy będą musieli rozebrać pewne elementy konstrukcji domu, żeby sprawdzić, czy pożar nie tli się dalej w stropie - uprzedza kpt Paweł Gotkowski, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Nysie. W lutym tego roku w Nysie strażacy nie zauważyli, że ogień tli się dalej w stropie gaszonego budynku mieszkalnego i po kilku godzinach pożar rozgorzał jeszcze raz. Teraz są więc wyczuleni na takie zagrożenie.

W powiecie nyskim pożarów mieszkaniowych było najwięcej w województwie, bo aż 51 od początku września tego roku.

Strażacy apelują, aby w domowych kotłowniach materiały łatwopalne trzymać daleko od źródeł ognia. Kilka dni temu w Reńskiej Wsi właściciel jednego z domów poparzył sobie ręce próbując gasić trociny, które nieostrożnie trzymał tuż obok pieca.

Krzysztof Strauchmann

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.