Podejrzenie zakażenia i gorączka to za mało, żeby przyjęli cię do szpitala zakaźnego. Lekarze odsyłają wielu chorych

Czytaj dalej
Tomasz Kapica

Podejrzenie zakażenia i gorączka to za mało, żeby przyjęli cię do szpitala zakaźnego. Lekarze odsyłają wielu chorych

Tomasz Kapica

Nasza czytelniczka zachorowała po powrocie z Holandii. W kozielskim szpitalu zakaźnym nie została nawet przebadana. - Nie jesteśmy w stanie diagnozować wszystkich - mówi dyrektor SP ZOZ i odsyła do sanepidu.

Pani Beata wróciła niedawno z Holandii. Poddała się dwutygodniowej kwarantannie, bo wszystkie osoby przyjeżdżające z innych krajów są traktowane jako potencjalni nosiciele koronawirusa.

W czasie pobytu w domu dostała wysokiej gorączki.

- Aż 39 stopni. Czuję się fatalnie - opowiada nasza czytelniczka.

Wracając do kraju nie wychodziła w ogóle z samochodu by zmniejszyć ryzyko zakażenia. Utrzymująca się od kilku dni wysoka gorączka sprawiła jednak, że kobieta zaczęła mieć wątpliwości czy nie przywiozła wirusa z Holandii.
[polecane]19874893,19834015;1[/polecane]
Skontaktowała się ze swoim lekarzem rodzinnym. Opowiedziała o objawach chorobowych i podróży zza granicy. Lekarz polecił jej udać się jak najszybciej do szpitala zakaźnego w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie leczeni są chorzy na koronawirusa.

Pani Beata przez szpitalny domofon opowiedziała o kwarantannie oraz objawach choroby. Miała zostać przyjęta przez lekarza, ale w ostatniej chwili jej wstępne badania zostały odwołane.

Przez telefon dowiedziała się, że ma wracać do domu. Ewentualnie wrócić dopiero wtedy, kiedy będzie miała... problemy z oddychaniem.

Dyrektor szpitala w Kędzierzynie-Koźlu Jarosław Kończyło tłumaczy, że codziennie zgłasza się tu tak dużo osób z gorączką, że miejscowi lekarze nie są w stanie diagnozować wszystkich. Codziennie pojawia się po kilkanaście osób wykazujących objawy grypopodobne, podczas gdy personel zajmuje się blisko 30 pacjentami wewnątrz szpitala z potwierdzonym zakażeniem bądź jego dużym prawdopodobieństwem.

- Jeśli podejrzewamy, że możemy być nosicielami koronawirusa to pierwszym miejscem kontaktu powinien być sanepid - mówi dyrektor Kończyło. Telefon do sanepidu wciąż jest jednak zajęty.

[polecane]19880177;1[/polecane]

Tomasz Kapica

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.