Po lądowaniu na Księżycu, przelot na odrzutowej desce na kanałem La Manche jest kolejnym wielkim skokiem (lotem) w dziejach ludzkości

Czytaj dalej
Jacek Pająk

Po lądowaniu na Księżycu, przelot na odrzutowej desce na kanałem La Manche jest kolejnym wielkim skokiem (lotem) w dziejach ludzkości

Jacek Pająk

Kiedy w Polsce politycy ekscytują się prawie już oficjalną kampanią przed wyborami parlamentarnymi (prezydent ogłosił je na 13 października), nad kanałem La Manche niejaki Franky Zapata przeleciał w kilkanaście minut w na flyboardzie, czyli „desce” z silnikami odrzutowymi. To przyćmiło nawet tradycyjna paradę wojskową...

„To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości” – powiedział Neil Armstrong, gdy 21 lipca 1969 roku pierwszy człowiek postawił stopę na Księżycu.

Nad kanałem La Manche Franky Zapata przeleciał w kilkanaście minut na flyboardzie („desce” z silnikami odrzutowymi). To kolejny przełom w historii.

Podobne do flyboardu latające maszyny pojawiały się. Na przykład były napędzane wodą. Wysysały je najpierw przez rurę z dowolnego akwenu, czyli z jeziora, morza, czy rzeki, a następnie wypuszczały strumień pod silnym ciśnieniem (też z rury), dzięki czemu pozwalało to trochę „polatać”.

Inne wynalazki tego typu były zasilane przez tradycyjne silniki spalinowe używane na przykład w autach, motocyklach, czy śmigłowcach, ale okazało się, że były mało wydolne i zbyt drogie, żeby dość długo unosić człowieka ponad ziemią.

Ostatnio, jak co roku, na Polach Elizejskich podczas francuskiego święta narodowego przeszła wielka defilada żołnierzy w najprzeróżniejszych mundurach. Piloci prezentowali umiejętności i maszyny. Pojawiły się „wypasione” czołgi, rakiety i inne wojskowe wynalazki.

Ale ten show, relacjonowany na cały świat, skradł jednak jeden człowiek, czyli wspomniany francuski wynalazca Franky Zapata, który z karabinem w ręku przeleciał nad aleją na napędzanej silnikami odrzutowymi platformie.

Jeszcze nie tak dawno takie „cuda” można było tylko oglądać w baśniach lub filmach fantastyczno-naukowych. Teraz stały się rzeczywistością.

Ale Franky Zapata chce odlecieć w przyszłość jeszcze dalej. Myśli już o... latającym samochodzie.

Póki co jednak niewielu nauczyło się jeszcze jeździć choćby na hulajnodze, tej elektrycznej w szczególności...

Jacek Pająk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.