Krzysztof Ogiolda

Opolszczyzna przestała być bastionem Platformy

Grzegorz Balawajder Fot. Archiwum Grzegorz Balawajder
Krzysztof Ogiolda

Dr Grzegorz Balawajder, politolog i ekonomista, adiunkt w Instytucie Politologii Uniwersytetu Opolskiego.

Publikujemy dziś w nto wyniki sondażu gazet regionalnych naszej grupy prasowej. Na Opolszczyźnie wynik co najmniej zaskakujący. Przewaga PiS-u nad PO wynosi około 12 procent. Przypomnijmy, w ostatnich wyborach parlamentarnych PiS też wprawdzie z Platformą wygrał, ale o półtora punktu. Gdzie leży przyczyna?
Opolszczyzna to jest taki region, gdzie większość ludzi mieszka w małych miejscowościach. Mamy jeden główny ośrodek - Opole. W powiatach i w gminach sytuacja ekonomiczna w przeszłości nie była najlepsza. Utrzymywała się wysoka stopa bezrobocia. Podczas rządów PiS-u tym ludziom - między innymi dzięki 500 plus - się poprawiło. Opolska prowincja na działaniach socjalnych PiS mocno skorzystała.

Program 500 plus chyba wszystkiego nie tłumaczy, bo w Polsce generalnie PO odrabia straty, w regionie odwrotnie. Więc może wpływ na poparcie dla PiS ma raczej decyzja o powstaniu wydziału lekarskiego na uniwersytecie, spadek bezrobocia w Opolu czy w Nysie, napływ inwestorów i hit ostatnich dni - 137 milionów na obwodnicę stolicy województwa? To wystarczyło, by Opolszczyzna przestała być bastionem PO?
Klimat inwestycyjny wokół Opolszczyzny zmieniał się na lepsze już pod koniec rządów PO. Wcześniej inwestycje nas omijały i wędrowały do Wrocławia lub do Katowic. Ale apogeum aktywności inwestorów przypadło na rządy PiS. Na pewno na wyborcach robi wrażenie, kiedy się dowiadują o wielkich sumach na wydział lekarski czy obwodnicę i to jest efekt rządzących obecnie. Niewątpliwie coś się dzieje. I jest to w dużej mierze efekt zaangażowania Patryka Jakiego, który się dobrze w takie działania wpisuje i świetnie się elektoratowi - jako polityk dbający o region - sprzedaje. Jeśli porównamy to z okresem rządów PO, gdy także opolanin był wiceministrem, to bez wątpienia zainteresowanie władzy sprawami Opolszczyzny jest teraz większe niż było kiedyś.

Wracam do pytania: koniec bastionu PO? W regionie znacznie więcej osób niż w Polsce ocenia rządy PiS pozytywnie i raczej pozytywnie - 44 procent, a wyraźnie mniej negatywnie i raczej negatywnie - 27 procent wobec 40 w kraju.

Wygląda na to, że określenie bastion Platformy było w odniesieniu do Opolszczyzny trochę na wyrost. Ludzie się opowiadają za tym, pod kogo rządami odczuwają poprawę poziomu życia. Problemem Platformy jest to, że zawsze, nawet wtedy, gdy przodowała w regionie, miała mały twardy elektorat. Wydawało się, że dla PO nie ma alternatywy, a jak przyjdzie PiS, będzie zagrożeniem. To ostatnie się wyborcom nie potwierdziło, zwłaszcza zwykłym ludziom, których nie interesuje Trybunał Konstytucyjny. Więcej, część z nich odbiera spory prowadzone z wymiarem sprawiedliwości jako słuszną walkę z establishmentem. PO przestała mieć tę siłę przyciągania, jaką miała jako partia władzy. Jej autorytet się mocno posypał.

Skąd słaby wynik PSL w sondażu regionalnym, ledwo ponad cztery procent poparcia?
Ta partia ma to do siebie, że ma od jakiegoś czasu niskie notowania, zwykle w okolicach pięciu procent. Na wsi dawny elektorat PSL-u przejął PiS. Ludowcy trzymają się trochę lepiej tam, gdzie mają swoich ludzi w samorządzie, a elektorat bazuje nierzadko na zatrudnieniu na posadach, którymi ta partia dysponuje. Ale od zaklętego poziomu około pięciu procent PSL nie jest w stanie się odbić.

Podobny w regionie i w Polsce jest wynik sondażowy przyszłych wyborów prezydenckich. W pierwszej turze wygrywa Andrzej Duda przed Donaldem Tuskiem mniej więcej o 10 procent i obaj wyraźnie dystansują innych konkurentów. Kto wygra drugą turę?
Bardzo możliwe jest zwycięstwo Donalda Tuska. Twardy elektorat PiS zagłosuje już w pierwszej turze na prezydenta Dudę, wahający się może w drugiej turze wybrać Tuska. Ale do wyborów prezydenckich daleko, na przewidywanie wyniku trochę za wcześnie. Na rezultat Donalda Tuska wpływa efekt świeżości jego kandydatury. Wzmocnił się dodatkowo jako przewodniczący Rady Unii Europejskiej. Ostatecznie zdecyduje kampania. Ale bez wątpienia jest grupa ludzi, którzy przyczynili się do zwycięstwa wyborczego Andrzeja Dudy, a teraz mogą się czuć zawiedzeni. Wiele deklaracji się nie spełniło. Jego świetna kampania jest już nie do powtórzenia. On się już wystrzelał i może nie mieć pomysłu na nową kampanię.

W sondażu ogólnopolskim PiS zyskał 34,3 procent (ponad 3 punkty mniej niż w wyborach 2015 roku), Platforma odrabia, przekroczyła 26 punktów, a miała 24. Czy to oznacza, że PiS-owi do samodzielnego rządzenia może poparcia nie wystarczyć?
Najprawdopodobniej nie wystarczy, przede wszystkim dlatego, że według sondażu wejdzie do parlamentu nie tylko PSL, ale i SLD. A i Platforma ma trochę większe poparcie niż miała w wyborach 2015.

Dlaczego odrabia straty?
To jest efekt pośredni dwóch wizerunkowych porażek. Spada PiS-owi, bo przegrał w unijnym sporze o stanowisko Donalda Tuska. Spada Nowoczesnej, bo wypalił się efekt świeżości, a lider popełnił wyraźne błędy wizerunkowe. Nowoczesna, która wyrastała już na drugą siłę w Polsce, stała się mniej widoczna.

PiS - gdyby wynik wyborów był taki jak w sondażu - wejdzie w koalicję czy raczej nastąpi zupełna zmiana rządu?

Potencjalnym koalicjantem mógłby być Kukiz.

I tylko on?
Nie, potencjalnie - jeśli przekroczy próg 5-procentowy - także PSL. To pragmatyczna partia. Trzeba pamiętać o słynnych słowach byłego już prezesa partii Waldemara Pawlaka, który pytany o to, kto wygra wybory, odpowiedział: nasz koalicjant.

Krzysztof Ogiolda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.