Odnaleźli obrońców Festung Oppeln, ale zagadka pozostała

Czytaj dalej
Fot. Artur Janowski
Artur Janowski Janowski

Odnaleźli obrońców Festung Oppeln, ale zagadka pozostała

Artur Janowski Janowski

Szczątki kilkunastu niemieckich żołnierzy wydobyto wczoraj z mogił przy ulicy Niemodlińskiej. Teraz będzie ich można godnie pochować, a być może także zidentyfikować.

Mogiły znajdowały się na terenie niewielkiego cmentarza, o którego istnieniu wielu opolan nawet nie wie. Tymczasem w styczniu 1945 roku to właśnie tu pochowano niemieckich żołnierzy, którzy walczyli z Rosjanami o Festung Oppeln.

- Z dokumentów, do jakich dotarłem, wynika, że pochowano tu głównie żołnierzy 281. batalionu Volkssturmu, którzy wpadli w zasadzkę pod Żelazną - opowiada Jacek Cielecki, pasjonat historii, współpracujący z Pracownią Badań Historycznych i Archeologicznych Pomost z Poznania, która prowadzi poszukiwania.

Volkssturm był formacją o charakterze pospolitego ruszenia, wprowadzoną przez Niemców w ostatniej fazie II wojny światowej. Dominowały w niej osoby, których wojsko nie powoływało ze względu na wiek.

- Powstawały oddziały słabo uzbrojone, często nie miały też wojskowego ekwipunku - opowiada Cielecki. - Ci, którzy zginęli pod Żelazną, pochodzili z obecnego Opola oraz okolic. Z zachowanych kości wynika, że byli to głównie starsi mężczyźni.

Na cmentarzu przy ulicy Niemodlińskiej do tej pory stał krzyż, na którym zapisano siedem nazwisk, a także datę 24 stycznia 1945 roku. Była również informacja o pojedynczym grobie, jaki znajdował się tuż obok mogiły. Tymczasem poszukiwacze znaleźli szczątki aż 12 osób. Wiele wskazuje na to, że w dwóch mogiłach byli żołnierze, których rodziny wciąż czekają na informacje o miejscu śmierci i pochówku.

- To, że żołnierzy jest więcej, nas nie zaskakuje - przyznaje Adam Białas z Pomostu. - W rozgardiaszu wojennym często zdarzało się, że chowano więcej osób w danym miejscu, a potem pamięć o tym zanikała. Takie sytuacje pokazują też sens naszej pracy. Teraz można będzie te zapomniane ofiary wojny godnie pochować, a także spróbować je zidentyfikować.

Podczas ekshumacji znaleziono fragmenty ubrań, butów, a także jeden nieśmiertelnik oraz znaczek pracownika dawnej huty w Ozimku. To dzięki takim drobiazgom jest szansa, że uda się zidentyfikować żołnierzy pochowanych w Opolu.

- Czasem się udaje, czasem nie, to żmudna praca, ale wiemy, że są osoby, które wciąż czekają na informacje o tym, jaki los spotkał ich bliskich - mówi Białas.

Szczątki żołnierzy trafiają na cmentarz wojenny w Nadolicach pod Wrocławiem. Szacuje się, że w granicach obecnej Polski podczas II wojny światowej zginęło pół miliona niemieckich żołnierzy.

Artur Janowski Janowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.