Nyska szkoła specjalna chce wrócić do pracy stacjonarnej. Lekarz: To szaleństwo

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Strauchmann
Krzysztof Strauchmann

Nyska szkoła specjalna chce wrócić do pracy stacjonarnej. Lekarz: To szaleństwo

Krzysztof Strauchmann

Szkoła specjalna w Nysie rozważa powrót do pracy stacjonarnej. – Zdalnie nie da się pracować z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie – uważa dyrektor. – To szaleństwo – komentują lekarze.

W Nysie działa jeden z większych na Opolszczyźnie Specjalnych Ośrodków Szkolno Wychowawczych (ponad 200 wychowanków). Część z nich mieszka w czasie nauki w internacie.

Pod koniec września w szkole pojawiło się ognisko koronawirusa. Dyrektor zdecydował się zamknąć SOSW i przejść na nauczanie zdalne, zanim zostało to wprowadzone przez ministra dla wszystkich szkół. Teraz rozważa powrót do normalnej pracy.

[polecane]20970395;1[/polecane]

- Chcemy wrócić do stacjonarnego nauczania, bowiem nauczanie zdalne z dziećmi niepełnosprawnymi intelektualnie jest za bardzo utrudnione. Żeby skutecznie prowadzić terapię czy rehabilitację, musimy mieć dzieci przy sobie – uważa Jacek Tyczka, dyrektor Zespołu Placówek Specjalnych w Nysie.

Koronawirus Nysa. Jak będzie pracować szkoła specjalna?

Nauczyciele SOSW w Nysie przeprowadzili ostatnio telefoniczne konsultacje z rodzicami, czy chcą powrotu dzieci do szkoły i internatu.

- Rodzice w przeważającej części chcą, aby dzieci wróciły do szkoły 23 listopada. Są też tacy, którzy zdecydowanie tego nie chcą – mówi dyrektor Jacek Tyczka. - W tej chwili nie wiem, jaką podejmiemy decyzję, bo jest za dużo zachorowań w powiecie. Obserwujemy sytuację epidemiologiczną.

- Otwarcie szkoły z internatem przy tym poziomie rozwoju pandemii byłoby kompletnie nieodpowiedzialne. Dzieci często przenoszą chorobę bezobjawowo i zakażają się wzajemnie, a na weekend rozjadą się do domów i rozniosą chorobę – komentuje anonimowo lekarz z Nysy.

[polecane]20967227;1[/polecane]

Bardziej ostrożny w opiniach jest Janusz Trzęsimiech, dyrektor nyskiego Sanepidu.

- Część uczniów i pracowników już przeszła tam chorobę. Nie można jednak wykluczyć powstania w szkole kolejnego ogniska – mówi Janusz Trzęsimiech.

Jak zauważa szef nyskiego Sanepidu w szkołach podstawowych, przedszkolach i żłobkach jedna chora osoba częściej wywołuje ognisko i falę nowych przypadków. W szkołach specjalnych także. Decyduje chyba specyfika pracy z dziećmi, która wymaga bliższego kontaktu.

Pozostało jeszcze 30% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Strauchmann

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.