Nowe stawki akcyzy. Im nowsze auto, tym podatek będzie niższy

Czytaj dalej
Fot. Dariusz Gdesz
Sławomir Draguła

Nowe stawki akcyzy. Im nowsze auto, tym podatek będzie niższy

Sławomir Draguła

Od nowego roku zmienić się mają stawki akcyzy na samochody. Odetchnąć mogą ci, których stać na nowsze auta, biedniejsi zapłacą więcej.

Podstawą opodatkowania nie będzie jak do tej pory wartość auta, ale pojemność silnika i rok produkcji samochodu. W zamyśle pomysłodawców zmian w prawie, ma to preferować pojazdy nowsze, a jednocześnie zlikwidować proceder zaniżania wartości samochodów sprowadzanych z zagranicy dla zmniejszenia podatku.

Akcyzą objęte mają również zostać wszystkie samochody do 3,5 tony, a więc także dostawcze, od których teraz akcyzy się nie pobiera.

- Tak, robimy to po to przede wszystkim dla osiągnięcia efektu fiskalnego - przyznaje Grzegorz Peczkis, pochodzący z Kędzierzyna-Koźla senator Prawa i Sprawiedliwości, jeden z inicjatorów zmian w podatku akcyzowym. - Ale nie chodzi tu o wyciąganie pieniędzy z kieszeni uczciwych obywateli, ale skończenie z fikcją i procederem zaniżania wartości samochodów, albo w ogóle omijania płacenia akcyzy.

Obecnie stawka akcyzy zależy od pojemności silnika. W przypadku samochodów z silnikami do dwóch litrów wynosi ona 3,1 proc. ich wartości, powyżej tej pojemności wzrasta ona aż do 18,6 proc.

- To, że podstawą opodatkowania jest wartość pojazdu, rodzi pokusę do jej zaniżania i tak się właśnie dzieje - dodaje Grzegorz Peczkis. - Chodzi przede wszystkim o tę drugą grupę ze stawką 18,6 proc. Mało tego, najbogatsi, których stać na nowe drogie samochody, rejestrują je w Czechach, gdzie akcyzy nie ma, a do tego jest możliwość odliczenia całego VAT-u. Traci na tym polski budżet. My natomiast chcemy stworzyć taki system, który sprawi, że samochody takie będą rejestrowane w Polsce i podatki za nie, będą wpływały do państwowej kasy.

Każdy kij ma jednak dwa końce. Według proponowanych zmian, droższą akcyzę zapłacą osoby, które sprowadzą z zagranicy samochody starsze niż kilkuletnie, nie mówiąc już o tych 10 i więcej letnich, a to one stanowią największy odsetek jeżdżących po naszych drogach.

- Najbiedniejszym będzie więc jeszcze trudniej kupić samochód, bo nie czarujmy się, większości Polaków nie stać na nowe auta, nawet na kredyt - mówi Krzysztof Tarczyński, jeden z ekspertów rynku motoryzacyjnego. - Pytanie też, jaki wpływ nowe prawo będzie miało na cały rynek samochodów używanych, z którego w Polsce żyją setki tysięcy ludzi. Chodzi o importerów, przewoźników, właścicieli komisów, tłumaczy dokumentów itd.

Zyskają ci, którzy kupią nowsze auto o mniejszej pojemności

Projektem zmian w podatku akcyzowym w połowie listopada mają zająć się senackie komisje. Jedna z propozycji już dziś przedostała się do mediów.

Według niej przy określaniu stawek brane będzie pod uwagę osiem klas pojemności silnika (poniżej 1199 cm 3, 1200-1499, 1500-1999, 2000-2499, 2500-2999, 3000-3499, 3500-3999, 4000 cm3 i więcej. Będą też cztery przedziały wiekowe (lata produkcji) 2004 i starsze, 2005 - 2009, 2010 - 2015, oraz od 2016 roku.

Według tej propozycji najmniej zapłacą osoby, które kupować będą samochody o pojemności silnika do 1199 cm sześć. Za auta najnowsze (wyprodukowane od 2016 r.) akcyza wyniesie 424 zł, a za te z 2004 i starsze niewiele więcej, bo 574 zł. Największe opłaty obejmą pojazdy o silnikach powyżej 4 litrów. Tu w przypadku najnowszych aut stawka wyniesie 12,6 tys., a w przypadku najstarszych aut z takimi silnikami 18,6 tys. zł.

A teraz na konkretnych przykładach. Np. dziś za wartego 3000 euro volkswagena golfa V z 2007 roku z silnikiem benzynowym 1,4 litra akcyza wynosi średnio 400 zł, według nowych przepisów - 1230 zł. Opel corsa 1,4 benzyna z 2010 roku wyceniony na 3999 euro. Dziś wartość akcyzy za taki samochód to ok. 530 zł, według nowego projektu 820 zł . Volkswagen passat z dwulitrowym dieslem z 2010 roku o wartości 5450 euro akcyza dziś około 800 zł, według nowych przepisów 2278 zł. Natomiast kupując już mercedesa C klasę z 2010 roku z silnikiem 2,2 litra (11,5 tys. euro) akcyza wynosi dziś około 9197 zł (18,6 proc), w nowych realiach - 2278 zł.

Grzegorz Peczkis zaznacza jednak, by nie przywiązywać się do tej tabeli.

- Nie jest to ostateczna propozycja, tylko jedna z kilku, która wyciekła do mediów i jest powielana. Szczegóły będą znane dopiero 15 listopada, po posiedzeniu komisji senackiej - mówi senator PiS.

Peczkis dodaje też, że w projekcie nowego prawa są zapisy, że stawka na samochody elektryczne ma wynosić zero. Z kolei w przypadku aut hybrydowych akcyza ma być pomniejszana proporcjonalnie o część mocy, która jest generowana przez zamontowany w samochodzie hybrydowym silnik elektryczny. Zerowa stawka obejmie również pojazdy zabytkowe wpisane do rejestru.

- Nowe rozwiązanie ma wina pewno ograniczy sprowadzanie aut najstarszych czyli tych najmniej ekologicznych - mówi Wojciech Drzewiecki z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

- Dzięki temu część osób zdecyduje się na pojazdy młodsze, gdzie stawka akcyzy będzie niższa. Słabym punktem tego rozwiązania jest jednak uzależnienie stawek od wieku auta, a nie od normy emisji spalin.
W 2015 r. Polacy sprowadzili ponad 783 tys. samochodów używanych. To 6,5 proc. więcej niż w 2014 r. Ubiegły rok był najlepszym od 2008 r.

Sławomir Draguła

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.