Niezłe aparaty były z tych opolskich goryli

Czytaj dalej
Fot. Sławomir Mielnik (o)
Anna Grudzka

Niezłe aparaty były z tych opolskich goryli

Anna Grudzka

Opolskie goryle miały swoje charakterki. D’jecco był kontaktowy, Ashmar spokojny, a Abeecu... złośliwy.

W Opolu można oglądać już tylko jednego z trójki goryli, które w 2005 roku przyjechały do Opola z Rotterdamu. Pierwszy nasze zoo opuścił Abeecu, który obecnie przebywa w ogrodzie w ogrodzie w Lipsku. W środę zaś odleciał na Tajwan D’jecco. I to jego będzie najbardziej brakowało opiekunom, a i pewnie odwiedzającym ogród - bo był to goryl niezwykle kontaktowy.

- Kiedy podawaliśmy całej trójce jedzenie, Ashmar (najstarszy z rodzeństwa) i Abeecu tłoczyli się zazwyczaj w jednym miejscu. D’jeccowi z kolei wystarczyło dać znak ręką, od razu przechodził do klatki na zapleczu, gdzie osobno i bez konkurencji otrzymywał swoją porcję – mówi Anna Włodarczyk.

Niezły był też z niego nicpoń. Lubił się wygłupiać i dla hecy straszył mieszkające z gorylami na jednym wybiegu gerezy (rodzaj niewielkiej małpy z rodziny koczkodanowatych). Czasami właził za nimi na znajdujące się na wybiegu słupy – najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że przy okazji sam sobie nieźle napędzał stracha – bo nie wiedział do końca, jak zejść na ziemię.
Ta skłonność do zabawy była u D’jecca bardzo charakterystyczna, bo goryle zazwyczaj się nie bawią – no, chyba że ta zabawa ma mieć jakiś związek z jedzeniem, smakołykami. Wtedy do zabawy były bardzo chętne.

- Skąd to wiemy? Kupiliśmy kiedyś dla naszych goryli cztery piłki do piłki nożnej. Ashmar zabrał je wszystkie, ułożył jedna na drugą i rozszarpał. Innym razem powiesiliśmy im konary z ukrytymi wewnątrz orzechami. Wyjadanie fistaszków bardzo je zajmowało – mówi Anna Włodarczyk.

D’jecco zasłynął także z innej historii. W 2015 roku, rozbił oddzielającą go od zwiedzających szybę. Wina była ludzi, bo zaczęli pukać w barierę, wykrzywiając twarz i pokazując przy tym „małpie” miny. D’jecco, widząc strojących sobie z niego żarty dowcipnisiów, nie wytrzymał, doskoczył do szyby i całej siły w nią kopnął. Jak tłumaczą jego opiekunowie, poczuł zagrożenie.

Pozostałe goryle też miały swoje charakterki. Abeecu, który już opuścił Opole, był… złośliwy. Potrafił np. uderzyć D’jecca i pobiec na skargę do Ashmara, który jako najstarszy w grupie pełnił rolę szefa grupy. Niestety nadszedł taki moment, że młodsze goryle stworzyły sojusz przeciwko Ashmarowi i grupę trzeba było rozdzielić.

Opolskie goryle żyły w tzw. grupie kawalerskiej. Byliśmy trzecim ogrodem w Europie, który ją założył.

Jak w naturze po­wstaje taka grupa? W rodzinie rządzi jeden samiec. Kiedy młode samce podrastają, są przez szefa wypierane z grupy. Potem zbiera się kilka takich młodych samców i tworzy paczkę, która orbituje wokół rodziny. Każdy z jej członków liczy na to, że znajdzie się samica, z którą założy własne stado. Taka przyszłość spotkała D’jecca i Abeecu. Koordynator gatunku znalazł dla nich samice i wysłał w nowe miejsca. W Opolu zostanie Ashmar. - On jest bardzo łagodny i otwarty. Z pewnością łatwiej będzie mu zaakceptować nowych członków grupy, kiedy pojawią się nowe goryle w Opolu – mówi Anna Wło­darczyk.

Na razie trudno powiedzieć, kiedy to może się wydarzyć, bo zadecyduje o tym europejski koordynator gatunku.

Co w zoo
W ramach tego cyklu opisujemy życie mieszkańców opolskiego ogrodu. Opiekunowie opowiadają o zwyczajach i najciekawsze historie związane z opolskim zoo.

Anna Grudzka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.