Misja Artemis. Wracamy na Księżyc z lotem załogowym, by w przyszłości polecieć na Marsa

Czytaj dalej
Fot. PAP/EPA
Kacper Rogacin

Misja Artemis. Wracamy na Księżyc z lotem załogowym, by w przyszłości polecieć na Marsa

Kacper Rogacin

Misja Artemis 1 to pierwszy krok do powrotu człowieka na Księżyc w 2025 roku. To jednak tylko początek wielkich planów, bo w latach 30. NASA chce wysłać ludzi na Marsa

Robię ostatni krok człowieka na powierzchni Księżyca i wracamy do domu. Mamy nadzieję, że ludzkość wróci tu w niedalekiej przyszłości - tak brzmiały jedne z ostatnich słów wypowiedzianych przez człowieka na Srebrnym Globie. 11 grudnia 1972 roku astronauta Eugene Cernan wsiadł do modułu startowego i razem z geologiem Harrisonem Schmittem opuścili Księżyc. W grudniu minie 50 lat od tamtej chwili.

[polecany]18960205[/polecany]

50 długich lat. W tym czasie absolutnie nie próżnowaliśmy w kosmosie - wysłaliśmy sondy kosmiczne w kierunku innych planet i ciał niebieskich, na orbicie okołoziemskiej umieściliśmy teleskop Hubble’a, a niedawno wysłaliśmy teleskop Jamesa Webba na odległość czterokrotnie dalszą, niż dystans między Ziemią a Księżycem. Do kosmicznego wyścigu przez kolejne lata dołączały następne kraje, a nawet prywatne przedsiębiorstwa. A jednak w tym wszystkim mieliśmy poczucie pewnej pustki i niedosytu, spoglądając na wielką srebrną kulę nad naszymi głowami, którą opuściliśmy na dekady.

Ani Cernan, ani zapewne nikt z NASA nie przypuszczał, że rozłąka ludzi z naszym naturalnym satelitą potrwa aż tak długo. Przez ostatnie dziesięciolecia planowano co prawda powrót na Księżyc, ale za każdym razem plany kończyły się fiaskiem. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, że znów wybierzemy się na Srebrny Glob i to z dużo większą pompą oraz z o wiele poważniejszymi planami niż pół wieku temu.

Mały krok dla człowieka, wielki skok dla ludzkości

Po raz pierwszy człowiek stanął na powierzchni Księżyca 21 lipca 1969 roku. Szczęśliwcem, który na zawsze zapisał się w historii ludzkości, był Neil Armstrong, członek misji Apollo 11. Amerykanin wypowiedział wtedy słynne słowa: „To jest mały krok dla człowieka, ale wielki skok dla ludzkości”.

Co ciekawe, już dwa miesiące wcześniej mogło dojść do lądowania na Srebrnym Globie, kiedy astronauci z misji Apollo 10 zbliżyli się do Księżyca na odległość 14 kilometrów. Była to próba generalna przed lipcowym lądowaniem, ale ich statek był w stu procentach gotowy do misji już wtedy. Załoga musiała jednak obejść się smakiem i w kluczowym momencie zawrócić.

Od 1969 do 1972 roku stopę na Księżycu postawiło dwunastu astronautów w ramach sześciu misji księżycowych programu Apollo. Byli to jedyni ludzie, którzy do dzisiaj odwiedzili naszego satelitę. Pionierzy - Armstrong i towarzyszący mu Buzz Aldrin, ograniczali się do wysokich podskoków, robienia zdjęć i zbierania próbek księżycowego pyłu oraz skał, ale późniejsze misje pozwalały już astronautom na wielokilometrowe wycieczki księżycowym pojazdem (dotąd niepobity rekord prędkości na Księżycu - 18 km/h - ustanowił Eugene Cernan) i zbieranie setek kilogramów surowców do badań.

Pierwotnie planowano jeszcze trzy wycieczki na Księżyc, ale ostatecznie amerykański Kongres uciął finansowanie programu Apollo. Postanowiono przerzucić się na loty wahadłowców, zaprzestając wizyt na Srebrnym Globie.

Czym zastąpić wahadłowce?

Pierwsze wahadłowce wyruszyły w przestrzeń kosmiczną na początku lat 80. Służyły głównie dostarczaniu surowców, elementów konstrukcyjnych, maszyn i towarów na Międzynarodową Stację Kosmiczną oraz np. naprawom Teleskopu Hubble’a.

Problemem korzystania z wahadłowców były niezwykle wysokie koszty ich eksploatacji. Zdarzały się też katastrofy (Challenger w 1986 r. i Columbia w 2003 r.), które wstrzymywały program lotów promami nawet na kilka lat. W efekcie, wkraczając w XXI wiek, postanowiono, że niezbędne będzie opracowanie nowego sposobu podróży w kosmos. NASA korzystała z wahadłowców kosmicznych do 2011 roku, a w kolejnych latach przeprowadzała swoje misje dzięki wsparciu innych podmiotów, posiadających swoje rakiety, m.in. Rosji, Europejskiej Agencji Kosmicznej oraz należącej do Elona Muska firmy SpaceX.

[polecany]23368139[/polecany]

W styczniu 2004 roku prezydent George Bush naszkicował nowe wyzwania dla NASA. Fundamentem nowego programu Constellation miał być powrót człowieka na Księżyc w 2014 lub 2015 roku, a także przygotowanie infrastruktury pod załogowe misje na Marsa.

Do osiągnięcia tych celów absolutnie niezbędna była nowa rakieta - Ares - która miała zastąpić Saturny, wynoszące astronautów w kosmos w ramach programu Apollo. Niestety, w 2008 roku powołana przez prezydenta Baracka Obamę komisja stwierdziła, że projekt Constellation był masowo niedofinansowany, a lądowanie na Księżycu będzie niemożliwe do 2020 roku. W rezultacie prezydent odwołał projekt.

Nie zaprzestano jednak finansowania prac nad statkiem Orion, który miał w przyszłości służyć do lotów na orbitę Ziemi, Księżyca oraz Marsa. Plany administracji Obamy zakładały odłożenie na bok podróży na Srebrny Glob, a skupienie się na wyprawie na Marsa, do której miało dojść w połowie lat 30.

Do wyniesienia Oriona w przestrzeń kosmiczną potrzeba było jednak nowej rakiety. Zrezygnowano co prawda z Aresów, ale w 2011 roku podjęto decyzję o budowie nowej, potężnej rakiety Space Launch System (SLS). To ona miała ostatecznie zastąpić wahadłowce i zapewnić NASA możliwość wysyłania wielkich ładunków w kosmos.

Księżyc to przystawka przed lotami na Marsa

Prace nad SLS ruszyły pełną parą. W międzyczasie prezydentem USA został Donald Trump, który w 2019 roku dał zielone światło nowemu programowi załogowych lotów na Księżyc. Ustalono, że program będzie nosił nazwę Artemis na cześć bogini Artemidy, która zgodnie z mitologią grecką była siostrą Apolla, a także boginią Księżyca.

Głównym celem programu jest powrót człowieka na Srebrny Glob, a w dalszej perspektywie założenie tam stałej bazy. Artemis zakłada też, że na Księżycu po raz pierwszy stopę postawi kobieta. Pierwotnie zakładano, że do lądowania dojdzie w 2024 roku, ale z powodu lekkich opóźnień w pracach przesunięto tę datę na 2025 rok.

Pierwszy test rakiety SLS wraz z kapsułą Orion (na zdjęciu) będzie miał miejsce już w najbliższych dniach. Początkowo planowano, że bezzałogowy lot dookoła Księżyca - Artemis 1 - odbędzie się 29 sierpnia, ale z powodu usterki jednego z silników przełożono go na kolejne okienka startowe (najbliższe - w dniach 2-6 września). W 2024 roku czworo astronautów okrąży Księżyc w ramach misji Artemis 2, natomiast rok później członkowie misji Artemis 3 wylądują na powierzchni naszego satelity.

[polecany]23696009[/polecany]

Równocześnie NASA oraz zaprzyjaźnione agencje kosmiczne prowadzą intensywne prace nad nową stacją kosmiczną, która zastąpi ISS. The Gateway - bo taką nazwę będzie nosiła nowa konstrukcja - ma krążyć na nietypowej orbicie dookoła Księżyca, zbliżając się do niego na odległość 1,5 tys. kilometrów i oddalając aż na 70 tys. kilometrów. Dzięki temu będzie ona pozwalała na wielokrotne podróże na Księżyc, a także stanowiła doskonałą bazę wypadową pod przyszłe misje na Marsa.

Gateway, której budowa zakończy się w obecnej dekadzie XXI wieku, będzie też etapem w budowie kolejnej stacji kosmicznej - Deep Space Transport - która w latach 30. zostanie przetransportowana na orbitę Marsa. To właśnie do DST będą dokowały statki z pasażerami z Ziemi, którzy następnie ze stacji będą podróżować na Marsa i z powrotem.

Wszystko wskazuje więc na to, że jeśli nie dotknie nas potężny światowy kryzys, w ciągu najbliższych kilkunastu lat człowiek wróci na Księżyc, założy na nim zaczątki bazy, a także postawi stopę na Marsie.

rs

Kacper Rogacin

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Pro Media Sp. z o.o.