Maciej Zakrzewski, historyk, pracownik IPN, Oddzieł w Krakowie

Między siłą a wolnością

Podpisanie konstytucji przez prezydenta Ignacego Mościckiego Fot. NAC Podpisanie konstytucji przez prezydenta Ignacego Mościckiego
Maciej Zakrzewski, historyk, pracownik IPN, Oddzieł w Krakowie

23 kwietnia 1935. Prezydent Ignacy Mościcki podpisuje nową ustawę zasadniczą. Wzbudziła ona sprzeczne opinie, a jej znaczenie dla państwa i narodu oceniono dopiero po wielu latach

Komentując podpisanie przez prezydenta Ignacego Mościckiego nowej ustawy zasadniczej 23 kwietnia 1935 r. redaktor wileńskiego „Słowa” Stanisław Mackiewicz, legendarny Cat, stwierdził w tekście pod wymownym tytułem „Wielki nam dzień nastał”, że Wielkie fakty historyczne są jak wielkie budowle - aby je oceniać, należy się nieco oddalić. Krótkowidze współcześni nie rozumieją doniosłości dnia dzisiejszego dla państwa i narodu polskiego. Oceni to dopiero historia. Opozycyjna prasa nie podzielała tej opinii. W „Dzienniku Poznańskim” i „Robotniku” ukazały się zdawkowe relacje oparte o oficjalne komunikaty. W tym ostatnim informację o podpisaniu nowej ustawy zasadniczej umieszczono dopiero na czwartej stronie. Mackiewicz miał rację, że wagę tego dzieła oceniła dopiero historia.

Marcowa do poprawy

Wady konstytucji uchwalonej w marcu 1921 r. szybko stały się widoczne dla specjalistów w zakresie prawa konstytucyjnego, a z czasem dla większości sił politycznych w kraju. Już w 1924 r. pod redakcją krakowskiego prawnika Władysława Leopolda Jaworskiego wydano Ankietę o konstytucji z 17 marca 1921, w której kolejne zapisy konstytucji analizowały największe autorytety prawnicze w kraju.

Obraz wyłaniający się z dokumentu był niezwykle krytyczny zarówno wobec podstaw, jak i przejrzystości oraz wewnętrznej spójności ustawy zasadniczej. Również narastająca destabilizacja polityczna kraju, której towarzyszyła pogarszająca się pozycja międzynarodowa Polski, wywoływała postulat rewizji konstytucji nawet wśród samych jej autorów. Jeszcze przed zamachem majowym, jeden z twórców konstytucji marcowej, Edward Dubanowicz domagał się jej zmiany i wzmocnienia władzy wykonawczej. W tym samym kierunku szły formułowane od 1923 r. postulaty prawicowego Związku Ludowo-Narodowego.

Tzw. nowela sierpniowa - uchwalona po zamachu majowym, co warto zaznaczyć, głosami ugrupowań od prawicy do lewicy - prowizorycznie niwelowała największą wadę konstytucji marcowej, czyli brak równowagi pomiędzy władzą ustawodawczą a wykonawczą. Wyposażenie prezydenta w możliwość wydawania dekretów czy prawo rozwiązywania w określonych przypadkach parlamentu, było krokiem w pożądanym kierunku, jednak dalekie było od całościowego dzieła naprawy ustroju.

Ku nowej ustawie zasadniczej

Prace nad nową konstytucją obywały się jednak w cieniu coraz bardziej zaostrzającego się sporu politycznego na linii rząd - opozycja. Po wyborach w 1928 r. powołano Komisję Konstytucyjną, a stronnictwa parlamentarne przystąpiły do opracowania projektów zmian konstytucji marcowej.

Na gruncie konstytucji budowano ustrój oparty na zasadzie silnej władzy, co było konieczne w tamtych burzliwych czasach

Ostatecznie zgłoszono cztery alternatywne propozycję. W obliczu gwałtownego konfliktu, w rezultacie którego rozwiązano parlament i zdecydowano o aresztowaniu przywódców opozycji, osiągnięcie jakiegokolwiek porozumienia nie było możliwe.

Po wyborach brzeskich, w wyniku których sanacja zyskała większość w parlamencie, jednak bez większości konstytucyjnej w sejmie, pracę nad nowa ustawą zasadniczą znacznie przyspieszyły. W lutym 1931 r. wniesiono pod obrady sejmu projekt nowej konstytucji opracowany przez sanacyjny BBWR, następnie skierowano go do Komisji Konstytucyjnej, w której większość członków związanych było z obozem rządowym. Opozycja protestując przeciwko polityce rządu, nie brała udziału w pracach Komisji. Prace szyły w kierunku opracowania projektu ustroju prezydenckiego.

Stojący na czele BBWR Walery Sławek forsował usilnie swój projekt tzw. Legionu Zasłużonych, wedle którego w senacie zasiadać mieli wyłącznie kawalerowie orderu Virtuti Militari czy Krzyża Niepodległości - propozycję tę odrzucił Marszałek. Największy wpływ na konstytucję wywarł niewątpliwe ówczesny marszałek sejmu Stanisław Car oraz wileński prawnik, poseł Bohdan Podoski.

Ostatecznie projekt nowej konstytucji opracowano bez udziału opozycji. Teoretycznie nie miał on szans, z racji braku większości konstytucyjnej, na akceptację przez sejm w trybie przewidzianym prawem. Na podstawie projektu opracowano tzw. tezy konstytucyjne, które zaprezentowano na posiedzeniu sejmu 26 stycznia 1934 r. jako sprawozdania z prac Komisji Konstytucyjnej. Zdecydowanie ukrywano prawdziwy cel obrad. Posłowie opozycji po oświadczeniu posła Bogdana Winiarskiego opuścili salę w przerwie posiedzenia Po jej zakończeniu Stanisław Car, po naradzie czołowych polityków obozu sanacyjnego, zgłosił wniosek, aby tzw. tezy konstytucyjne uznać za projekt nowej konstytucji. Na sali pozostał tylko jeden poseł opozycji Stanisław Stroński, którego protesty na nic się zdały. Sam Piłsudski już po fakcie, był zadowolony z fortelu zastosowanego przez jego podkomendnych.

Procedowanie i dopracowywanie projektu w senacie było już tylko formalnością. Kiedy projekt powrócił do sejmu 23 marca 1935 r. poprawki senatu, wbrew protestom opozycji, przegłosowywano już zwykłą większością. Zanim 23 kwietnia konstytucja została podpisana przez prezydenta Mościckiego, kilka dni wcześniej dokonał tego Marszałek Piłsudski. Był to jego ostatni urzędowy podpis. Zmarł 12 maja, niecały miesiąc po wejściu w życie konstytucji.

Nowy ustrój, dawna polityka

Konstytucja kwietniowa wprowadzała ustrój prezydencki, w którym rola parlamentu ograniczona byłaby wyłącznie do funkcji ustawodawczej i kontrolnej wobec rządu, sejm tracił realny wpływ na kształt i politykę rządu. Naczelną pozycję prezydenta względem innych organów państwa symbolizowała formuła jego odpowiedzialności: wobec Boga i historii. Z punktu widzenia realnego sprawowania władzy to on decydował o osobie premiera i składzie całej Rady Ministrów, posiadał również osobiste prerogatywy (m.in. powoływanie 1/3 składu senatu), które mógł wykonywać bez kontrasygnaty premiera czy odpowiedniego ministra.

Na gruncie konstytucji budowano ustrój oparty na zasadzie silnej władzy, co było konieczne w tamtych burzliwych czasach. Po śmierci Piłsudskiego, który swoim osobistym autorytetem spajał szereg sprzecznych tendencji w obozie rządzącym, konieczne było utrzymanie przejrzystej struktury władzy i ustanowienie jednolitego przywództwa. Autorytet Marszałka miał być zastąpiony autorytetem Konstytucji.

Jednak niewiele z tego wyszło. Już w lipcu 1935 r. uchwalono ordynację wyborczą do sejmu i senatu, która de facto dawała duże możliwości wpływu na wybory przez czynniki administracyjne i praktycznie pozbawiała partie opozycyjne choć minimalnego wpływu na państwo. Bojkot wyborów z 1938 r. przez opozycję był niepokojącym sygnałem. Kolejnym elementem osłabiającym pozycję konstytucji był tzw. okólnik premiera Feliksa Sławoja-Składkowskiego, wedle którego pierwszą osobą w państwie po prezydencie był marszałek Rydz-Śmigły. Tym urzędowym dokumentem niskiej rangi przypieczętowywano wymierzony w Walerego Sławka polityczny sojusz prezydenta Ignacego Mościckiego z Rydzem-Śmigłym. Ustanawiano jednak przy okazji pozakonstytucyjną, nie przewidzianą prawem hierarchię władz.

Z tej perspektywy konstytucja nie wprowadzała sprawnej regulacji życia politycznego w Polsce, ale stawała się jego instrumentem. W miejsce przejrzystego systemu hierarchii władzy, wprowadzony był praktyczny duumwirat.

Symbol ciągłości

W cztery lata po wejściu nowego aktu zasadniczego w życie wybuchła wojna, która zmiotła II Rzeczpospolitą z mapy świata, ale konstytucja przetrwała. Umożliwiła przekazanie władzy prezydenta w czasie jego internowania, była podstawą dla funkcjonowania Prezydenta i Rządu RP na Uchodźstwie do 1990 r. Jednak od czasu tzw. umowy paryskiej pomiędzy premierem Władysławem Sikorskim i prezydentem Władysławem Raczkiewiczem w 1939 r. traciła ostatecznie swoją praktyczne znaczenie na rzecz nieformalnych układów sił. Była podstawą politycznego trwania, ale na tym jej rola się kończyła.

Maciej Zakrzewski, historyk, pracownik IPN, Oddzieł w Krakowie

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.