Maurycy Gomulicki "Dziary". Znaki wykrzyczane na skórze

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Andrzej Matys

Maurycy Gomulicki "Dziary". Znaki wykrzyczane na skórze

Andrzej Matys

Rozmowa z Maurycym Gomulickim, który przez 11 lat fotografował tatuaże byłych więźniów. Jego zdjęcia można oglądać w Białostockim Ośrodku Kultury.

Trudno było zrobić dwa tysiące zdjęć dwustu osobom? W dodatku były to osoby z więziennymi tatuażami...

Każde z tych zdjęć to jest pewien osobowy przypadek. Zarejestrować 200 osób w ciągu 11 lat to nie jest jakiś astronomiczny wynik. Gdybym zajmował się wyłącznie tym projektem, gdyby była to moja podstawowa aktywność, to prawdopodobnie zrobiłbym tych zdjęć więcej. Mógłbym też na przykład posłużyć się prasą czy internetem i dać ogłoszenie, że szukam ludzi mających amatorskie tatuaże z okresu PRL. Był to jednak projekt naturalnie wpisany w materię życia, powstający paralelnie do innych moich aktywności w miarę jak przemieszczałem się po mapie Polski. Ważny dla mnie, napędzany pasją kolekcjonera i antropologa, ale to tylko niektóre z ról, jakie przyjmuję w życiu. Niektóre okresy były dla mnie niezwykle owocne, zdarzało mi się jednego dnia zarejestrować kilka niesamowitych przypadków, ale bywało i tak, że w ciągu całego sezonu było ich relatywnie niewiele. Tak czy siak, zawsze mam przy sobie aparat, bo na „oldskulowe” dziary natrafia się nie tylko w porcie, ale i w kolejce do supermarketu czy w czasie spaceru z dzieckiem. Na wystawie i w książce pt. „Dziary” pokazałem tatuaże zarejestrowane wyłącznie w Polsce i to jest 95 procent tego, co udokumentowałem. Mam też trochę interesujących zdjęć zrobionych np. w Bułgarii czy w Meksyku, z których nie bez żalu zrezygnowałem. Zdecydowałem się jednak skupić na stosunkowo słabo udokumentowanym fenomenie polskiego tatuażu amatorskiego. Jednocześnie była to dla mnie najbardziej oczywista przestrzeń eksploracji. Sześć czy siedem lat temu sfotografowałem w czasie nadmorskich wakacji w Ahtopolu sympatycznego skądinąd recydywistę, który nosił klasyczne łagierne kolki i wyglądał jak żywcem wyjęty z „Tatuirowek Zakliuciennych” Bladajewa (major pracujący jako lekarz w gułagach, który odrysowywał więzienne tatuaże, a potem zamieścił je w encyklopedii rosyjskiego tatuażu kryminalnego; pierwszy tom wydano za jego życia w 2004 r., a kolejne już po jego śmierci w 2005 r. - przyp. red.).

Pozostało jeszcze 90% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Andrzej Matys

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.