Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Feliks Leśniowski i organizacja „Wyzwolenie”

Czytaj dalej
Fot. Archiwum rodzinne
Michał Wenklar

Feliks Leśniowski i organizacja „Wyzwolenie”

Michał Wenklar

Styczeń 1946. Partyzanci rozbrajają wartownię przy elektrowni w Rożnowie Luty. W Wytrzyszczce zostają znalezione zwłoki współpracownika UB Marzec. Żołnierze podziemia opanowują Urząd Gminy w Korzennej. Kwiecień. Zajęty posterunek MO w Gródku nad Dunajcem...

To tylko kilka z akcji organizacji „Wyzwolenie” Feliksa Leśniowskiego, działającej do 1947 r. we wschodniej części powiatu nowosądeckiego.

Larson, czyli Dziadek

Nosił pseudonim Larson, ale jego podwładni nazywali go po prostu zz. W czasie okupacji Leśniowski był żołnierzem AK, po wojnie działaczem WiN. W ramach Placówki WiN Gromnik w powiecie tarnowskim zorganizował w 1945 r. konspiracyjną siatkę w trzech wsiach Pogórza Rożnowskiego - rodzinnym Siemiechowie oraz Brzozowej i Wróblowicach. Pozyskał do organizacji kilkadziesiąt osób. Później postanowił rozbudować podziemie również w znanych sobie wsiach powiatu nowosądeckiego. Działał już jednak na własną rękę, choć początkowo informował o swoich krokach komendanta Placówki WiN w Gromniku Stanisława Pyzika „Kwietniowskiego”.

Leśniowski z zawodu był ślusarzem, zajmował się też amatorsko fotografią i zegarmistrzostwem. Oferując swoje usługi, mógł krążyć na przełomie 1945 i 1946 r. po graniczących z powiatem tarnowskim wsiach powiatu nowosądeckiego, zwłaszcza gminach Gródek nad Dunajcem (wówczas jeszcze pod nazwą Kobyle-Gródek) i Korzenna. Stworzył tam siatkę organizacji podziemnej. Niewątpliwie miał predyspozycje do takiej działalności. „Mową polityczną umiał Dziadek każdego jednego przyciągnąć do siebie” - zeznawał jeden z wciągniętych wówczas do konspiracji działaczy. Tak powstała organizacja „Wyzwolenie”. Gdy były szef UB w Nowym Sączu, Stanisław Wałach, pisał we wspomnieniach o sądeckim WiN, to chodziło mu właśnie o organizację Leśniowskie-go. W istocie była to jednak odrębna organizacja poakow-skiego podziemia, nienależąca do WiN.

„Wyzwolenie” było tworzone systemem piątkowym. Najpierw powstała piątka w Bart-kowej-Posadowej, później kolejne, m.in. w Rożnowie, Jelnej, Przydonicy, Bujnem, Jasiennej czy Lipnicy Wielkiej. W ich skład wchodzili głównie byli akowcy, często działający wówczas równolegle w PSL. Kiedy w styczniu 1947 r. funkcjonariusze UB przeprowadzili szerokie aresztowania w organizacji, to na ok. 40 zatrzymanych niemal trzy czwarte posiadało legitymacje PSL. Część przesłuchiwanych później działaczy zeznawała, że ich głównym celem było wspieranie ludowców, że robili to samo, co partia Mikołajczyka, tylko w konspiracji.

Szukając dowódcy

Leśniowski funkcjonując cały czas na legalnej stopie, starał się znaleźć odpowiednich i godnych zaufania ludzi, którzy pozostając w podziemiu, mogliby przejąć kierownictwo „Wyzwolenia”. Tak zaangażował do działalności najpierw Wojciecha Nideckiego „Czarnego”, pochodzącego z Dzierżanin uciekiniera z krakowskiego więzienia św. Michała, a następnie Jana Jagielskiego „Traferskiego”, byłego partyzanta LSB i AK, który - jak wielu mu podobnych - po wojnie krótko służył w MO i UB, co było związane z pomysłem „przejmowania” przez byłych akowców i bechowców lokalnych struktur bezpieki. Nidecki i Jagielski przeprowadzili kilka akcji, ale nie przejęli przywództwa w organizacji.

Zrobił to dopiero Władysław Rosiek „Roland” z Podola--Górowej. Ten przedwojenny nauczyciel i oficer rezerwy również miał doświadczenia z ludowej partyzantki, był żołnierzem oddziału BCh „Juhas”, a przejściowo najprawdopodobniej zastępcą komendanta BCh na Sądecczyźnie. Po ujawnieniu wstąpił z innymi sądeckimi bechowcami do UB, był nawet kierownikiem Sekcji Walki z Bandytyzmem w Nowym Sączu. Zdezerterował jednak i zatrudnił się w Urzędzie Celnym w Piwnicznej. Tam dotarli do niego wysłannicy Leśniow-skiego. Rosiek otrzymał w organizacji funkcję komendanta Obwodu Nowy Sącz, a więc miał dowodzić całym powiatem. Został przedstawiony komendantowi Placówki WiN w Gromniku, a później sam rozpoczął pracę organizacyjną, głównie na południu powiatu. Stworzył placówki w Piwnicznej i Muszynie, zaangażował też współpracowników z Pode-grodzia i Starego Sącza.

Propaganda i akcje

Zasadnicza działalność „Wyzwolenia” podobna była do działalności WiN. Z jednej strony propaganda, a więc kolportaż ulotek, pisanych głównie przez samego Leśniowskiego na zabranej z Urzędu Gminy w Korzennej maszynie do pisania. Z drugiej strony wywiad, czyli zbieranie informacji o aktualnych wydarzeniach, szczególnie dotyczących MO i UB.

Podejmowane były również działania zbrojne. W ramach „Wyzwolenia” istniała grupa dywersyjna, którą dowodził pierwotnie Florian Wolak „Błyskawica”. Gdy zginął w lipcu 1946 r., uciekając przed milicjantami, rolę tę przejęli kolejno Nidecki i Jagielski. Z organizacją były też związane przejściowo mniejsze grupy partyzanckie - Jana Ka-łuckiego „Szczygła” w rejonie Muszyny oraz Mieczysława Janczaka „Beskida”. Większość żołnierzy trafiła później do sądeckich oddziałów Zgrupowania Partyzanckiego „Błyskawica” Józefa Kurasia „Ognia”.

Poważną akcję z użyciem broni, noszącą charakter samoobrony, przeprowadzili działacze z Placówki w Rożnowie. W lutym 1946 r. zastrzelili członka PPR Józefa Nicponia, kontrolera z Okręgowego Zakładu Energii Elektrycznej w Tarnowie. Nicpoń chciał zadenuncjować rożnowską konspirację. W przygotowaniu akcji pomógł współpracujący z działaczami „Wyzwolenia” dyrektor tamtejszej elektrowni, Piotr Kiżewski.

Działacze „Wyzwolenia” rozbrajali milicjantów i strażników przemysłowych. Kilkakrotnie zajmowali posterunki MO oraz instytucje gminne w Korzennej i Gródku nad Dunajcem. Karali chłostą i rekwizycjami działaczy PPR. Przeprowadzali tzw. akcje ekspropriacyjne w majątkach państwowych. Funkcjonariusze UB na konto organizacji wpisywali też rekwizycje przeprowadzane przez osoby związane z „Wyzwoleniem”, choć najprawdopodobniej bez wiedzy Leśniowskiego. Chodzi zwłaszcza o niefortunny wypad na łemkowską wieś Brunary Niżne, po której grupę napastników otoczył pluton MO z Gorlic - zatrzymano wówczas dwie osoby, a w wymianie strzałów zginął milicjant.

Areszt i amnestia

UB nie podejmował operacji czy nawet większych akcji przeciwko „Wyzwoleniu”. Po pierwsze, nie do końca wiedział o jej istnieniu. Po drugie, na terenie powiatu pilniejszym problemem były oddziały Władysława Janura „Wisły”, Bronisława Bublika „Żara” czy Mariana Mordarskiego „Śmigi”. Pierwsze poważne działania przeciwko działaczom były wynikiem przypadku lub reakcji na konkretne działania, tak jak zastrzelenie Floriana Wolaka podczas ucieczki albo aresztowania po akcji w Brunarach Niżnych.

7 kwietnia 1946 r. został zatrzymany Rosiek i jego najbliżsi współpracownicy, ale nie pociągnęło to za sobą szerszych aresztowań. Być może dlatego, że „Roland” nie znał całej struktury organizacji. Najpoważniejsza akcja przeciw „Wyzwoleniu” związana była z nasileniem terroru w okresie poprzedzającym wybory do Sejmu Ustawodawczego. W trakcie jednej z rewizji u związanej z PSL mieszkanki Tropia, współpracującej z „Wyzwoleniem”, znaleziono ulotkę. Wymuszone zeznania naprowadziły UB na trop organizacji. Łącznie zatrzymano 39 osób. Większość z nich - podobnie jak Rosiek - została zwolniona na mocy amnestii z lutego 1947 r. Nawet wobec działaczy z Roż-nowa, gdy kilka lat później UB trafił na ich związek ze śmiercią Józefa Nicponia, wydano stosunkowo łagodne wyroki.

Po amnestii ujawnili się ci, którzy uniknęli aresztowania - ok. 40 osób związanych z „Wyzwoleniem”, w tym sam Leśniowski. Większość, ujawniając się, sprowadzała swoją działalność do chwilowego przetrzymywania broni czy biernego udziału w organizacji. Amnestia nie oznaczała jednak pełnej wolności. Działacze „Wyzwolenia” pozostali pod okiem bezpieki, która werbując konfidentów i pozyskując informacje z tego środowiska, jeszcze przez kilka lat pilnowała, czy czasem nie odradza się tam jakaś działalność przeciwko władzy.

***

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Nowej Trybuny Opolskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Nowej Trybuny Opolskiej
  • codzienne e-wydanie Nowej Trybuny Opolskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Michał Wenklar

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Pro Media Sp. z o.o.