Kresowa Atlantyda. 12 tomów niekończącej się opowieści o Kresach Wschodnich

Czytaj dalej
Fot. Fot. Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda

Kresowa Atlantyda. 12 tomów niekończącej się opowieści o Kresach Wschodnich

Krzysztof Ogiolda

„Kresowa Atlantyda” stała się faktem kulturowym. Zgromadzono w niej blisko cztery tysiące unikatowych zdjęć z opisami. Na prawie 3500 stronach bohaterami są Kresowianie i ich potomkowie. Moi czytelnicy wciąż pytają o nowe tomy. Staram się sprostać tym oczekiwaniom – mówi prof. Stanisław Nicieja.

9 stycznia 2018 roku w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Opolu przy okazji promocji dwunastego tomu „Kresowej Atlantydy” zostanie otwarta wystawa plakatów z pana spotkań autorskich związanych z Kresami. Będzie nosić tytuł „12 tomów niekończącej się opowieści”. Dużo ma pan tych plakatów?
Na pewno kilkaset. Gromadzę je od trzydziestu lat. Pierwszy mam z grudnia 1988 roku, który zapowiadał moje spotkanie w warszawskim klubie studenckim „Hybrydy” tuż po ukazaniu się „Cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie”. Była to wówczas Książka Roku. Wyszła w nakładzie 250 tys. egzemplarzy i miała ponad 100 recenzji (m.in. prof. Janusza Tazbira i Ryszarda Kapuścińskiego). Doczekała się miana „literatury pierestrojkowej” (tak ją nazwał warszawski krytyk Leszek Żuliński), bo przełamałem nią tamę milczenia wokół Lwowa i Kresów. Od tego czasu miałem takich spotkań około pięciuset. Zbieram związane z nimi plakaty. Zapowiadają spotkania autorskie w całej Polsce – od Sanoka po Szczecin, od Zgorzelca po Ostrołękę, ale też w Europie – m.in. Londynie, Paryżu, Berlinie (na Uniwersytecie Humboldta), w Rapperswilu, Lwowie, Stanisławowie, Żytomierzu, Pińsku, a nawet w Perth w Australii i Tajpej na chińskiej Formozie. Ale najbardziej cieszą mnie plakaty ze spotkań w maleńkich miejscowościach. Szczególnie zapamiętałem te w Lipnikach Łużyckich przy niemieckiej granicy, w Patorówce pod Lubaczowem (przy ukraińskiej granicy), ale też w Bielawie, moim Strzegomiu i Świdnicy, gdzie na sali siedzieli moi licealni nauczyciele.

12 tomów „Atlantydy” powstało zaledwie w ciągu ośmiu lat.
Zaczęło się dość niewinnie. Po książce o Cmentarzu Łyczakowskim, kiedy odblokowano cenzuralnie temat lwowski, zapanowała moda na Lwów i na jego temat pisało dziesiątki osób – historyków, publicystów itp. Gdy usunięto kleszcze cenzury, o tym mieście opublikowano około 500 książek. Nie lubię ścisku, więc zaniechałem pisania o Lwowie i zająłem się tzw. prowincją galicyjską.

Historię należy oglądać z perspektywy konkretnego ludzkiego losu. I staram się to czynić w moich kresowych opowieściach - mówi prof. Stanisław Nicieja.

Pozostało jeszcze 85% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Jestem dziennikarzem i publicystą działu społecznego w "Nowej Trybunie Opolskiej". Pracuję w zawodzie od 22 lat. Piszę m.in. o Kościele i szeroko rozumianej tematyce religijnej, a także o mniejszości niemieckiej i relacjach polsko-niemieckich.
Jestem autorem książek:
Arcybiskup Nossol. Miałem szczęście w miłości, Opole 2007 (współautor).
Arcybiskup Nossol. Radość jednania, Opole 2012 (współautor).
Rozmowy na 10-lecie Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, Gliwice-Opole 2015.
Sławni niemieccy Ślązacy, Opole 2018.
Tajemnice opolskiej katedry, Opole 2018.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.