Radosław Dimitrow

Krapkowice były składnicą tabunu

Armia Czerwona (na zdj. kierunki natarcia Rosjan w styczniu 1945 roku) przejęła sporą część śmiercionośnego arsenału. Fot. Archiwum folwark.de Armia Czerwona (na zdj. kierunki natarcia Rosjan w styczniu 1945 roku) przejęła sporą część śmiercionośnego arsenału.
Radosław Dimitrow

Śmiercionośna broń biologiczna była składowana w Krapkowicach w lesie na terenie wojskowym.

Tabun jest jedną z najstraszliwszych broni biologicznych wymyślonych przez człowieka. Wdychany, poraża układ nerwowy, co objawia się gwałtownymi drgawkami i prowadzi do śmierci.

Po raz pierwszy otrzymał go niemiecki chemik Gerharda Schradera, który w 1936 roku pracował w laboratorium Bayera nad nowym rodzajem pestycydu. Gdy o swoim odkryciu poinformował przełożonych, projekt natychmiast został objęty tajemnicą przez niemieckich wojskowych.

Władze III Rzeszy widziały w tabunie skuteczną broń masowego rażenia. Dlatego od 1942 r. w Dyhrenfurcie (dzisiejszym Brzegu Dolnym) w fabryce Luranil i Anorgana, należącym do koncernu IG Farben ruszyła produkcja śmiercionośnej substancji.

Żrące półprodukty znajdowały się w pokrytych srebrem naczyniach albo zbiornikach z podwójnego szkła, wentylowanych sprężonym powietrzem. Pracownicy posiadali specjalne, wielowarstwowe gumowe kombinezony. Mimo skrajnych środków ostrożności, już na etapie rozruchu instalacji życie straciło co najmniej 10 fachowców, nie wspominając o losie pracowników przymusowych.

Do stycznia 1945 roku fabrykę opuściło niespełna 12 tys. ton tabunu, z czego 2 tys. ton wykorzystano do wypełnienia pocisków artyleryjskich, a sporą część reszty do wypełniania bomb lotniczych. Proces ten przebiegał w specjalnie przystosowanym podziemnym pomieszczeniu - „Hochwerk”. Do końca wojny napełniono około 120 tys. pocisków do haubic i 40 tys. pocisków moździerzowych. Teren fabryki codziennie opuszczały średnio dwa wagony kolejowe o masie 17,5 tony. Dokąd jechały?

Witold Rożałowski z Krap­kowic, którego pasjonuje lokalna historia, zauważa, że składnicą tychże pocisków był „Truppen­bauplatz Krappitz”, czyli teren wojskowy położony w pobliskim lesie. Okoliczni mieszkańcy zwali go „Muną” (od niemieckiego skrótu „munitionsfabrik”). Obiekt położony był z dala od innych zabudowań i posiadał własną bocznicę kolejową.

Po II wojnie światowej tak go opisywano:

„Poniemiecka fabryka bomb lotniczych wykonywanych z materiałów sprowadzanych z innych fabryk. Grupa naziemnych bunkrów amunicyjnych betonowych o bardzo silnej konstrukcji (obsadzonych krzewami). 18 bunkrów jednakowego typu o wymiarach: 15 x 20, 2 bunkry o wymiarach 46 x 22, 1 budynek garażowy na 24 wozy, 4 budynki gospodarczo-mieszkalne bez drzwi, okien i podłóg […]”.

Składowany w Krapkowicach tabun nie został ostatecznie użyty przez Adolfa Hitlera na froncie.
Nie odważył się on wykorzystać także innej broni chemicznej sądząc, że Alianci dysponują podobną bronią (na szczęście błędnie).

Gdy Armia Czerwona zbliżała się do Śląska, Niemcy przewieźli w głąb kraju część swojego arsenału. Ale spore ilości broni chemicznej - w tym te składowane w Krapkowicach - trafiły w ręce Rosjan. Część została wywieziona do ZSRR, a część zatopiono po wojnie na dnie Bałtyku.

Radosław Dimitrow

Staram się być wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ważnego. Zajmują się sprawami, które są istotne dla mieszkańców. Patrzę władzy na ręce. Jeśli jest coś, o czym powinienem widzieć, to dzwoń lub pisz.

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

przemow32

Tabun z Krapkowic grzecznie pojechał sobie składem kolejowym do Czech, wraz z pociskami wypełnionymi wyżej wymienionym gazem. Część amunicji przewieziono do Festung Breslau.

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.