Kilka tysięcy opolskich dzieci może zostać wkrótce bez alimentów

Czytaj dalej
Fot. freeimages.com
Tomasz Kapica

Kilka tysięcy opolskich dzieci może zostać wkrótce bez alimentów

Tomasz Kapica

Mąż pani Aleksandry z Opola nie łoży na ich 8-letnią córkę od kilku lat.

- Ściga go komornik, ale on się tym nie przejmuje bo pracuje w Anglii i to „na czarno”. Na szczęście alimenty w kwocie 500 złotych na moją córeczkę wypłaca fundusz alimentacyjny. Problem w tym, że nie wiem jak długo będą mi się one należały.

Pani Aleksandra pracuje w sklepie i zarabia nieco ponad najniższą krajową pensję, czyli 1400 złotych na rękę. W przyszłym roku pensja minimalna wzrośnie jednak do 2 tysięcy złotych brutto, czyli do 1459 złotych na rękę. Tymczasem uprawnionymi do pobierania świadczeń z funduszu alimentacyjnego są rodziny, w których dochód na jedną osobę nie przekracza 725 złotych. Czyli pani Aleksandra zarabiając najniższą krajową nie będzie się już kwalifikowała do wypłaty świadczeń.

- Progi dochodowe reguluje ustawa, samorządy nie mają w tym względzie nic do powiedzenia - tłumaczy Danuta Ceglarek, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Kędzierzynie-Koźlu. - Pojawiają się głosy, aby w ogóle zlikwidować próg dochodowy. Chociaż to byłoby bardzo kosztowne dla państwa - uważa Danuta Ceglarek.

Prawdopodobnie dlatego od 2008 roku ani jeden ani drugi rząd nie myślały o ich zwiększeniu. Sęk w tym, że osiem lat temu próg 725 złotych był zbliżony do kwoty najniższego gwarantowanego ustawowo wynagrodzenia. Teraz ów próg stanowi zaledwie 53 procent najniższej pensji.

Jak wyliczyło stowarzyszenie „Dla naszych dzieci” nawet 30 procent rodzin korzystających obecnie z funduszu alimentacyjnego może stracić do tego prawo. Na Opolszczyźnie od płacenia na dzieci uchyla się około 10 tysięcy ojców. W praktyce oznacza to, że nawet kilka tysięcy opolskich dzieci mogło stracić należne im pieniądze.

Na szczęście jest jeszcze trochę czasu na wprowadzenie zmian w prawie. Formalnie dochody wielu rodzin staną się zbyt duże w stosunku do ustawowych progów już od 1 stycznia 2017 roku, ale uprawnienia do korzystania z funduszu wylicza się z rocznym wyprzedzeniem. Czyli w rzeczywistości poszkodowane rodziny straciłby prawo do pobierania pieniędzy z funduszu dopiero od 2018 roku.

Zdaniem przedstawicieli stowarzyszenia „Dla naszych dzieci” to jest czas w którym można wprowadzić zmiany progów. O tym chcą rozmawiać między innymi z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, a także parlamentarzystami.

Tomasz Kapica

Staram się być wszędzie tam, gdzie dzieje się coś ważnego. Zajmują się sprawami, które są istotne dla mieszkańców, a także regionalną i ogólnopolską polityką. Patrzę władzy na ręce. Jeśli jest coś, o czym powinienem widzieć, to dzwoń lub pisz.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.