Kiedy Stylowe pachniało nam farbą i nowością

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Artur Janowski Janowski

Kiedy Stylowe pachniało nam farbą i nowością

Artur Janowski Janowski

Pierwsze kino na opolskim Zaodrzu otwarto w 1959 roku. Wtedy było najnowocześniejsze w mieście, każdy chciał je zobaczyć.

Opolanie czekali na takie kino ponad trzy lata. Obiekt przy ulicy Wrocławskiej kosztował 4,3 miliona ówczesnych złotych, a projektował go inżynier Wolski z Olsztyna. Przygotowano nie tylko salę kinową z panoramicznym ekranem, ale i spore foyer oraz – co mocno podkreślano – najnowsze urządzenia klimatyzacyjne.

Początkowo planowano uruchomić je w marcu, ale ten termin nie wypalił ze względu na przedłużające się odbiory techniczne. Jeszcze przed otwarciem udało się rozstrzygnąć konkurs na nazwę kina. Opolanie zgłosili aż 78 propozycji, wśród których były tak egzotyczne jak Granada, Capri czy Tornado, a także tak swojskie jak Marzanna czy Karliczek.

Najwięcej osób sugerowało nazwę Piast, która już wśród opolan funkcjonowała, choć była – jak wtedy określano – robocza. Mimo to komisja konkursowa zdecydowała się na nazwę Stylowe.

Gdy Stylowe startowało, było najnowocześniejsze, ale nie jedyne. Działały już kina: Odra, Bolko i Gwardia.

Filmy wyświetlano także w kinie Letnim, w Wagonówce, w klubie oficerskim czy w klubie w Szczepanowicach. Wszystkie podlegały Okręgowemu Zarządowi Kin, który był instytucją państwową. Żaden film nie mógł się pojawić na ekranie przed wcześniejszym sprawdzeniem, czy w jakiś sposób nie szkodzi ówczesnej władzy lub też czy nie demoralizuje opolan. Być może dlatego właśnie na inaugurację Stylowego wybrano stary film, ale jak zapewniała dyrekcja kina – „wybitny pod względem artystycznym” i o najwyższej kategorii: „S”.

Tym filmem były „Opowieści Hoff-manna”, które premierę miały w 1951 roku. Musical osnuty na słynnej operze Jacques’a Offenbacha jest pewnie dziełem niezwykłym, ale trudno przypuszczać, aby ściągnął do Stylowego tłumy. Być może dlatego jako dodatek do niego wyświetlano polski film dokumentalny „Życie wróciło w Bieszczady” z 1958 r.

Na pierwszym seansie widzów z Zaodrza było jednak niewielu. Dominowali przedstawiciele władz, ludzie kultury, a także pracownicy Opolskiego Przedsiębiorstwa Budownictwa Miejskiego. Wielkiej uroczystości też nie było. Był natomiast Wincety Hlouszek - ówczesny dyrektor Okręgowego Zarządu Kin, dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do powstania Stylowego.
Podkreślał, że choć nowe kino jest bardzo ważne, to do otwarcia szykują się kolejne. I tak na 1 maja zapowiadano ponowne uruchomienie kina Bolko w Nowej Wsi Królewskiej, gdzie właśnie kończono remont. Opolanie mieli też korzystać z kina Letniego przy ul. Kołłątaja, bo od marca trwały tam przygotowania do sezonu. Wymieniono oświetlenie, uporządkowano teren, a dodatkowo informowano, że poza seansami kinowymi na scenie pojawią się zespoły muzyczne.

Jak wspominają opolanie obecni na pierwszych seansach w Stylowym, bardziej niż film w kolorze i z polskimi napisami interesowało ich samo kino, które pachniało farbą i nowością. Początkowo do Stylowego nie mogli jednak wejść wszyscy. Pierwszy film był bowiem dozwolony dla osób powyżej 12. roku życia.

Stylowe aż do 1963 roku – gdy otwarto kino Kraków z 600 miejscami – było największym obiektem kinowym w mieście.
Dziś po Stylowym zostały nam tylko wspomnienia i stare zdjęcia. Kino - gdzie obecnie działa market Biedronka, a wcześniej słynny klub nocny Romans – tak gruntownie przebudowano, że w niewielkim stopniu przypomina budynek dawnego Stylowego.

Artur Janowski Janowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.