Krzysztof Ogiolda

Katedralne epitafia dawnych Opolan

Od lewej. Boże Narodzenie i Zmartwychwstanie widzimy na epitafium Doroty Zubrzyckiej, upamiętnionej przez męża, Joachima Jendriczkę.Najpiękniejsze epitafium Fot. Krzysztof Ogiolda Od lewej. Boże Narodzenie i Zmartwychwstanie widzimy na epitafium Doroty Zubrzyckiej, upamiętnionej przez męża, Joachima Jendriczkę.
Najpiękniejsze epitafium w katedrze ufundował dla rodziców, Baltazara i Heleny z domu Weissenberger, Jerzy Skopek.
Pieta z epitafium ufundowanego w 1608 roku przez ks. Jerzego Jana Stephetiusa, dziekana opolskiego.
Krzysztof Ogiolda

Są świadectwem minionych wieków, upamiętniają patrycjuszy, mieszczan i duchownych. Katedralne epitafia są także dziełami sztuki. Warto ich poszukać w środku i na zewnątrz świątyni.

W starożytności epitafium oznaczało poetycki napis na nagrobku. Z upływem wieków znaczenie tego słowa się zmieniło. Od czasów renesansu epitafium to monument upamiętniający osobę zmarłą. Mógł mieć formę płyty zamykającej otwór grobowy albo zawieszonej na ścianie i sygnalizującej, że grób znajduje się w pobliżu - wewnątrz lub na zewnątrz kościoła. W opolskiej katedrze jest takich monumentów wiele.

- Zachęcam do przyjrzenia się szczególnie uważnie przepięknemu, manierystycznemu pomnikowi epitafijnemu pochodzącemu z 1630 roku. Został on wykonany z polichromowanego, złoconego piaskowca - mówi ks. prof. Piotr Paweł Maniurka, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Opolu i diecezjalny konserwator zabytków. - Jego fundatorem był Jerzy Skopek. Był on kustoszem kolegiaty i kanonikiem opolskim.

To bogate epitafium (na zdjęciach powyżej znajduje się ono w środku) składa się z czterech scen. W centrum pierwszej, patrząc od dołu, znajdujemy krzyż Pana Jezusa, a pod nim św. Ludgardę (ta średniowieczna święta była prekursorką nabożeństwa do Najświętszego Serca Jezusowego) obejmującą krzyż. Po drugiej stronie klęczy fundator - Jerzy Skopek. Napis składa się z dwóch części. Pierwsza brzmi: „Bogu Najlepszemu, najchwalebniejszej Pannie Maryi i wszystkim świętym w niebie”. W drugiej fundator informuje, że bez lęku i nie z zachłanności postawił epitafium drogim swoim rodzicom Baltazarowi Skopkowi, senatorowi miejskiemu, oraz Helenie z domu Weissenberger.

Scena druga przedstawia św. Jerzego na koniu (patrona fundatora) walczącego ze smokiem. W tle widać tajemniczą kobietę z owcą.

- Główna, trzecia scena epitafium przedstawia pokłon trzech króli wyobrażony w renesansowej, perspektywicznej komnacie - podkreśla ks. prof. Maniurka. - Do renesansu nawiązuje też wyobrażenie Matki Bożej w sukni z tamtej epoki oraz św. Józefa z charakterystycznym kapeluszem w dłoni (jego ręka wyraźnie wskazuje na Chrystusa, w tę samą stronę skierowany jest wpadający przez okno promień słońca, co zdaje się sugerować, że na Syna Bożego wskazuje sam Bóg Ojciec). Proszę zauważyć, że w postaci trzech króli wcielają się Baltazar, Helena i Jerzy Skopkowie. Towarzyszy im - z krzyżem w dłoni - św. Helena, patronka matki fundatora (zgodnie z pobożną legendą św. Helena w 326 roku odnalazła w Jerozolimie krzyż Chrystusa).

Zwieńczeniem pomnika - na samej górze - jest wyobrażenie Trójcy Świętej opatrzone napisem: „Przenajświętsza Trójco, zmiłuj się nad nami. Wzdłuż boków epitafium pną się z obu stron krzewy. W ich kwiatach rzeźbiarz umieścił postaci dziesięciorga świętych. Oni są wzorem w drodze do bliskości z Trójcą Świętą.

Na zdjęciu po lewej stronie pokazujemy pierwszy blok innego ciekawego epitafium z XVI wieku. Zostało ono poświęcone Dorocie Zubrzyckiej (zmarła - jak zaświadczył jej mąż i patrycjusz Opola Joachim Jendriczka - pobożnie w grudniu 1574 roku). Można je zobaczyć po prawej stronie wejścia do kaplicy św. Anny.

W dolnej części dzieła rzeźbiarz umieścił scenę Bożego Narodzenia. Nie odbiega ona od konwencjonalnych wyobrażeń. Matka Boża klęczy przy żłóbku, za nim stoi św. Józef. U wejścia do murowanej, stylizowanej na dom stajenki widzimy wołu i osła. Po lewej stronie u góry anioł ogłasza pastuszkowi przyjście na świat Mesjasza, a obok przez chmury przebija się gwiazda betlejemska. W scenie powyżej widzimy Chrystusa Zmartwychwstałego, który wychodzi z grobu okryty płaszczem z rękami rozchylonymi na boki. Po obu stronach Jezusa, na ziemi, śpią żołnierze.

Wchodząc bocznym wejściem do katedry, warto zwrócić uwagę na epitafium z piaskowca umieszczone po lewej stronie wejścia do zakrystii i umocowane do ściany za pomocą obejm. Ufundował je w 1608 roku dziekan opolski, ks. Jerzy Jan Stephetius. W dolnej części dzieła kazał napisać: „Wspomagaj nieszczęśliwych, podnieś na duchu bojaźliwych, pocieszaj płaczących”.

Napis ten łączy się harmonijnie z umieszczoną nad nim pietą. (Patrz zdjęcie powyżej po prawej stronie). Matka Boża siedzi na ławie ubrana w luźną drapowaną szatę, a na kolanach trzyma ciało zdjętego z krzyża Chrystusa. Lewą ręką podtrzymuje głowę, a prawą obejmuje osuwający się tułów Jezusa. Chrystus ma długie, pofałdowane włosy i zamknięte oczy i usta. Nad głową Maryi widzimy promienistą aureolę.

Ks. prof. Piotr Maniurka zwraca uwagę na inne jeszcze epitafium - umieszczone w nawie północnej, najbliżej ołtarza Trójcy Świętej.

- Przedstawia ono Chrystusa w cierniowej koronie siedzącego na tumbie grobowej. Jezus w skrzyżowanych rękach trzyma bicz i wiązkę rózeg. U Jego stóp, na ziemi leżą narzędzia męki: młotek, gwoździe, obcęgi, kości do gry i Piłatowy dzbanek z wodą. To jest znak, że ostatecznie to On po Zmartwychwstaniu jest zwycięzcą. Warto zwrócić uwagę, na umieszczoną w tle kolumnę biczowania, a na niej koguta, którego pianie uświadomiło Piotrowi, że się trzy razy zaparł. Pod rzeźbą znajdziemy łaciński napis informujący, iż swej drogiej małżonce Małgorzacie Schraiber wystawił ten pomnik małżeńskiej miłości opolski patrycjusz i obywatel Grzegorz w roku 1627.

W tej samej części katedry ks. profesor pokazuje wmurowaną w ścianę świątyni płytę nagrobną o ponad pół wieku starszą od pomnika małżeńskiej miłości Grzegorza.

- Wykonana z marmuru pochodzi ona z 1546 roku i jest związana ze śmiercią Jana z Półwsi - mówi ks. Maniurka. - Świadczy o tym napis: „Tu spoczywa Jan, pan dziedziczny Półwsi, kustosz tej świątyni. Módlcie się za niego i za jego ojca Mikołaja”. (Jan był synem Mikołaja von Halbendorf wzmiankowanego w dokumentach księstwa opolskiego już w latach 1419-1421. Napis jest mało czytelny. Prawdopodobnie płyta ta została na jakiś czas umieszczona w posadzce świątyni i została wydeptana. Takie praktyki zdarzały się w okresie baroku. W dolnej części płyty umieszczona została tarcza herbowa z uskrzydlonym gryfem. Pod nim znajduje się kielich mszalny, który sugeruje, że Jan był kapłanem, ale i nawiązuje do Ostatniej Wieczerzy, czyli do uczty zapewniającej życie wieczne.

- Bogactwo treści tych epitafiów uświadamia nam ubóstwo dzisiejszych pomników nagrobnych - zauważa ks. prof. Maniurka.

Pisząc tekst, korzystałem z książki Marty Czyż: „Historia w kamieniu ukryta. Płyty nagrobne i epitafia z kościoła pw. Świętego Krzyża w Opolu”.

Krzysztof Ogiolda

Jestem dziennikarzem i publicystą działu społecznego w "Nowej Trybunie Opolskiej". Pracuję w zawodzie od 22 lat. Piszę m.in. o Kościele i szeroko rozumianej tematyce religijnej, a także o mniejszości niemieckiej i relacjach polsko-niemieckich. Jestem autorem książek: Arcybiskup Nossol. Miałem szczęście w miłości, Opole 2007 (współautor). Arcybiskup Nossol. Radość jednania, Opole 2012 (współautor). Rozmowy na 10-lecie Ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, Gliwice-Opole 2015. Sławni niemieccy Ślązacy, Opole 2018. Tajemnice opolskiej katedry, Opole 2018.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.