Katarzyna Konieczna: śpiew i aktorstwo to droga w jedną stronę, nie ma odwrotu

Czytaj dalej
Fot. fot: Adam Józef Węgliński
Krystyna Trzupek

Katarzyna Konieczna: śpiew i aktorstwo to droga w jedną stronę, nie ma odwrotu

Krystyna Trzupek

O miłości do sceny i spełnianiu marzeń, rozmawiamy z aktorką i śpiewaczką operową, Katarzyną Konieczną z Męciny.

Rola to prawdziwe emocje?

Tak. Jak grałam Joannę d’Arc na egzaminie, przywoływałam w pamięci najtrudniejsze chwile z życia. Kiedy skończyłam, nastała cisza i egzaminator powiedział do słuchaczy: zobaczcie, ile rola może kosztować. Dużo kosztowała. Trzy godziny nie mogłam dojść do siebie.

A potrafisz rozpłakać się na zawołanie?

To technika, nad którą pracuję oddechem. Jeśli zawiedzie, zostaje mentol i gliceryna, którą smaruje się pod oczami. Ale emocje trzeba samemu zagrać.

Na scenie jest stres?

Jest, ale to kwestia wiary w siebie i pewności. Jeśli wiem, że jestem w tym dobra, to stres motywuje. Na scenie daję z siebie wszystko, a publiczność oddaje mi to w dwójnasób.

Taki krwiobieg zamknięty?

Publiczność to lustro, w którym odbijają się moje emocje. Fantastyczne uczucie.

Mówisz, jakby praca była dla ciebie zabawą.

Bo jest. Mówi się, że gdy ktoś ma pracę, która jest jego pasją, to nie przepracuje ani jednego dnia w życiu. Uwielbiam to.

Magda Cielecka w jednym z wywiadów powiedziała: Nie zazdroszczę młodym aktorom, bo są graczami na niezwykle agresywnym rynku.

Ja myślę o tym inaczej. Każdy ma swój czas. Nigdy nie rywalizuję z kimś, bo to spala. Rywalizuję sama ze sobą, ze swoim strachem. Pokonuję go, nie rywali. Na ostatnim castingu do reklamy mBanku było ze 100 osób, a ja od początku czułam, że to miejsce jest moje.

Ile trwały zdjęcia?

17 godzin. Wspaniała atmosfera i ludzie. To cudowne momenty w życiu artysty, kiedy jego praca jest doceniana.

Tak było zawsze?

Nie zawsze. Miałam trudne chwile, czasem porażka goniła porażkę. I teraz, kiedy patrzę w przeszłość, widzę, że sukcesem jest to, że ja w tym wytrwałam, nie poddałam się. Były momenty, gdy się zastanawiałam, czy mam talent, czy scena to moje miejsce, dlaczego ten świat mnie nie chce? Na to nakładały się problemy osobiste, choroba i śmierć taty. Było wiele przepłakanych nocy i dni.

Nie kusiło wtedy, by rzucić to wszystko w cholerę?

Kiedy było już tak trudno, że nie miałam nawet na bilet do Limanowej, robiłam kartki okolicznościowe. Myśl, że mam iść do innej pracy rozdzierała mi serce. Nie potrafiłam zrezygnować ze śpiewu i aktorstwa.

Co radziła mama?

Widziała mnie jako pedagoga lub przedszkolankę. Sama pracowała w przedszkolu. Po szkole muzycznej radziła mi złożyć papiery na pedagogikę. Pamiętam, jak szłam na pocztę w Limanowej, żeby je wysłać, cała zaryczana. Spotkałam siostrę. Zapytała: Co ty tak ryczysz? A ja mówię, że idę złożyć papiery na pedagogikę. A ona pyta: Chcesz tam składać? - Nie - odpowiedziałam. - To wracaj do domu i nie wygłupiaj się - poradziła. Za rok dostałam się do Akademii Muzycznej w Bydgoszczy na wydział wokalno-aktorski, a potem na taki sam do Akademii Muzycznej w Łodzi. W Bydgoszczy było pasmo porażek, przestałam śpiewać, straciłam wiarę w siebie. W Łodzi odrodziłam się, na nowo uwierzyłam, że scena jest dla mnie. Na początku przyszłość wiązałam tylko ze śpiewem, granie na planie przyszło później. Teraz dla mnie śpiew i aktorstwo to są dwie siostry.

Dopięłaś swego

Bo od dzieciństwa ciągnęło na scenę. Kiedy po maturze, poszłam do prywatnej szkoły wokalno-aktorskiej, wszyscy pukali się w czoło. - Fanaberia - myśleli. Mama załamywała ręce. Na pierwszy miesiąc pieniądze dała mi siostra.

Co zrobiłabyś dla roli życia?

Dużo.

Przytyć? Ściąć włosy?

Przytyć, zgolić włosy i dużo więcej.

To znaczy?

Mogłabym się rozebrać. Na pewno przyszłoby mi to z dużym trudem, bo musiałabym przełamać kolejne bariery, ale zrobiłabym to. Dawniej myślałam, jak ktoś mógł zagrać w rozbieranych scenach. Teraz myślę inaczej. On musiał pokonać siebie, swój strach. Musiał zmierzyć się z ludzkimi opiniami. Szanuję tych ludzi za odwagę, za to, że potrafili oddać granej przez siebie postaci wszystko.

Łatwo grać rolę, z którą trudno się utożsamić?

Ostatnio grałam w serialu ,,Łowcy cieni” żonę mafiozy, handlarkę ludźmi i nie miałam z tym trudności. Kiedyś ktoś powiedział mi na planie, że nie widzi mnie kompletnie w takiej roli, po jej zagraniu powiedział: szacun, nie wierzyłam, że to możesz zagrać. Jaka ty jesteś naprawdę: Zimna i wyrachowana, czy ciepła i serdeczna?

To jaka jesteś?

Ciepła i serdeczna. Od urodzenia nazywali mnie śmiejącą się Kasią (śmiech). Ale czasem muszę odreagować. Wtedy krzyczę, boksuję w poduszkę, rzucam szpinakiem (śmiech), spaceruję.

Wieczne rozjazdy to jedna z bolączek zawodu aktora.

Dokładnie. I nie jedyna. Rozjazdy, brak stabilizacji, raz masz pracę, raz nie. Były czasy, kiedy czułam się jak bezpański pies. O tym się nie mówi.

Każdemu wydaje się, że aktor opływa w luksus.

O tak! Ma limuzynę, najlepiej z kierowcą. Owszem, są i tacy. Z drugiej strony jest rzesza tych, którzy nie opływają w luksusy. U początków scenicznej drogi występowałam w jednej z krakowskich kawiarni. Po koncercie sympatyczny pan z obsługi lokalu zaoferował mi pomoc w odniesieniu rzeczy do samochodu. Jakież było jego zdziwienie, gdy powiedziałam, że przyjechałam tramwajem! Zgarnęłam naręcze wieczorowych sukien, które zmieniałam podczas występu, a było ich cztery i mając ciągle na twarzy sceniczny makijaż, udałam się na przystanek. Tak, były czasy, gdy jedynym pojazdem na kółkach, który miałam do dyspozycji, była moja walizka.

Jesteś uparta?

Jestem. Mama powtarzała: jak coś robisz, rób to do końca. Jestem szczęściarą, bo mam cudowną mamę, która daje mi ogromne wsparcie, oraz wspaniałych przyjaciół, którzy zawsze są obok. Dla mnie śpiew i aktorstwo to droga w jedną stronę, nie ma odwrotu. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że sami jesteśmy reżyserami własnego życia, ograniczenia są tylko w naszej głowie. Nieważne, ile masz lat i jaki bagaż doświadczeń, jeśli czegoś pragniesz, to nie rezygnuj z marzeń, bo mają to do siebie, że się spełniają. To jedyne, co mamy na wyłączność.

Krystyna Trzupek

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.