Paweł Gzyl

Julia Pietrucha: Wykorzystałam w pozytywny sposób falę, na której się znalazłam w świecie

Julia Pietrucha zaprezentuje w Krakowie nowe piosenki w niedzielę, 18 marca, w klubie Studio Fot. Robert Baka Julia Pietrucha zaprezentuje w Krakowie nowe piosenki w niedzielę, 18 marca, w klubie Studio
Paweł Gzyl

Muzyka. Julia Pietrucha opowiada o swych podróżach, zamianie aktorstwa na śpiewanie oraz o płycie „Postcards From The Seaside”

- Kiedy poprzednio rozmawialiśmy, byłaś na Hawajach. Teraz jesteś w Warszawie. Czy to znaczy, że zrezygnowałaś z egzotycznych podróży?

- Teraz, od półtora roku, mieszkam w Gdańsku. Wygląda więc na to, że zakotwiczyłam w Polsce na dłużej. Od dwóch lat nie mam kiedy podróżować. Odbyłam bowiem dwie długie trasy koncertowe, które promowały moją pierwszą płytę - „Parsley”. Po zeszłorocznych wakacjach zabrałam się za nagrywanie kolejnego albumu. Byłam na krótkim, dwutygodniowym wyjeździe w Europie - bo tylko na tyle mogłam sobie pozwolić. Do bardziej egzotycznych podróży wrócę dopiero zimą tego roku.

- Podsumujmy więc Twoje dotychczasowe wędrówki po świecie. Jak Cię zmieniły?

- Można to rozpatrywać w kategoriach wyjazdów, ale też w kategoriach zwykłego rozwoju osobistego. Człowiek starzeje się nieustannie - a tym samym ciągle uczy się czegoś nowego. Podróże w moim przypadku sprawiły, że stałam się bardziej otwarta na świat. Obcowanie z mieszkańcami Azji czy Ameryki bezpośrednio w ich domach sprawiło, że nie jestem już tak zamknięta jak kiedyś. A to dlatego, że podczas każdej podróży doznałam od innych wiele ciepła i dobroci, nawet tam, gdzie pozornie nie powinnam się tego spodziewać. Kiedy zatrzymaliśmy się w Indonezji u muzułmanów, którzy mieli nad domem portret Osamy Bin Ladena, nikt nas wcześniej tak gorąco nie przyjął, jak właśnie oni. Takie sytuacje pozwoliły mi dzisiaj mniej stereotypowo patrzeć na świat.

- A muzycznie?

- Też bardziej się otworzyłam. Wszędzie, gdzie byliśmy, szukałam nowych dźwięków. I dzięki temu tak blisko zaprzyjaźniłam się z ukulele. Zawsze zabierałam ten instrument ze sobą w dłuższe podróże - i bez różnych rozpraszaczy, w rodzaju telewizora czy internetu, mogłam się wtedy skupić na nauce gry na nim, a potem - na komponowaniu przy jego pomocy. Dlatego podróże przyczyniły się również do tego, że muzyka szerzej zagościła w moim życiu.

- Któraś z tych wypraw była wyjątkowa?

- Myślę, że ta ostatnia, kiedy podróżowałam po Wietnamie i Laosie, jeżdżąc na motocyklu. Dzięki niej nabrałam odwagi i postanowiłam, że kiedy wrócę do Polski, to nagram i wydam płytę. W efekcie całkowicie zmienił się mój tryb życia. Ale jestem bardzo zadowolona, że mogę to robić i dalej rozwijać się w tym kierunku.

Czytaj więcej:

  • Sukces płyty sprawił, że Julia Pietrucha zdecydowała się skupić na śpiewaniu i odpuściłaś sobie aktorstwo?
  • Czy Julia stosuje jakieś aktorskie techniki na scenie, aby uwieść publiczność?
Pozostało jeszcze 74% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Paweł Gzyl

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.