Jerzy Beski ma 90 lat, ale jest młodym artystą

Czytaj dalej
Fot. Fot. Krzysztof Ogiolda
Krzysztof Ogiolda

Jerzy Beski ma 90 lat, ale jest młodym artystą

Krzysztof Ogiolda

Urodził się na Podolu przed Bożym Narodzeniem 1929 r. Jako nastolatek trafił do Koźla. W 1954 – po studiach w Krakowie – przyjechał do Opola i… został do dziś. Maluje, rzeźbi i pisze.

Według papierów powinien świętować 90. urodziny dopiero 2 stycznia 2020. Z uśmiechem odpowiada, że na Wschodzie, gdzie się urodził, bywało tak, że dziecko, które przyszło na świat w końcówce grudnia, czekało na wpis do dokumentów do nowego roku. Dokładnej daty urodzenia nie zna. Matka chrzestna pamiętała jedynie, że było to przed Bożym Narodzeniem. Żartuje, że urodził się w grudniu po południu.

Rozmawiamy w jego opolskim mieszkaniu, które częściowo jest pracownią. Właśnie tam na podłodze leżą pędzle i farby, obok stoi drabina. Na ścianie sztandary – najnowsze dzieła i najnowsza artystyczna pasja Jerzego Beskiego.

Sztandary – pomysł oryginalny

– Studiowałem w czasach stalinizmu i panującego wtedy socrealizmu – mówi ich autor. – Z malarstwa i sztuki po XIX wieku musieliśmy się dokształcać sami i budować swoją artystyczną świadomość. Już jako twórca starałem się próbować wszystkiego, włącznie z malarstwem abstrakcyjnym. Namalowałem takich – jak je nazywałem – zwidów – pięćdziesiąt. I wtedy szukałem na powrót czegoś komunikatywnego. Ale to nie mogło być malarstwo XIX-wieczne ani nawet XX-wieczne, bo ono należy do historii sztuki. W czasie wycieczki do Wiednia, którą sobie zrobiłem, żeby oglądać obrazy Breugla, pomysł sztandarów został przemycony do mojej wyobraźni. Sztandary – bardzo prostymi środkami – czystą czerwienią, czystym niebieskim – mają pobudzać do refleksji o życiu. To jest pomysł oryginalny. Chyba żaden artysta – poza Hasiorem – się w taki sposób nie wypowiadał. A sztandary Hasiora są całkiem inne. Nie były dla mnie ani trochę inspiracją.

– Do Jerzego Beskiego nie pasuje – mimo wieku – określenie sędziwy – podkreśla dr Joanna Filipczyk, kierownik Działu Sztuki w Muzeum Śląska Opolskiego. – To jest człowiek, który cały czas pozostaje twórczy i cały czas poszukuje. Zachowuje się jak rasowy artysta. On ciągle zastanawia się, z kim jeszcze można współpracować i co można zrobić inaczej. W latach 70. jako prezes ZPAP miał pomysł, żeby współpracować z artystami z tych krajów, z którymi było to możliwe. Robił scenografię do festiwalu. To jest artysta angażujący się na bardzo wielu polach. Jerzy Beski to, co jest zrobione, odkłada i idzie szukać dalej. To jest fantastyczna postawa wobec życia.

Opolanie mogli oglądać sztandary w Muzeum Śląska Opolskiego, w filharmonii i w miejskiej bibliotece. Aby zapewnić publiczności kontakt z nimi na dłużej, Jerzy Beski – za nagrodę prezydenta miasta – wydał album. – Wystawę wiesza się na miesiąc i zdejmuje. Album jest trwalszy – przekonuje.

Kiedy Jerzy Beski się śmieje, ma twarz młodego człowieka, na której nie znać ani wieku, ani trudnego życia.
Oboje rodziców utracił w jednym roku – jako 13-letni chłopak. Mama zmarła wiosną po operacji woreczka żółciowego. Ojciec w grudniu.

Pozostało jeszcze 77% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Krzysztof Ogiolda

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Pro Media Sp. z o.o.