Jak reklamować żywność i rozstrzygać spór ze sprzedawcą - zobacz zasady, terminy oraz ułatwienia

Czytaj dalej
Fot. pixabay.com
Ewa Abramczyk-Boguszewska

Jak reklamować żywność i rozstrzygać spór ze sprzedawcą - zobacz zasady, terminy oraz ułatwienia

Ewa Abramczyk-Boguszewska

- Sklep nie chce przyjąć mojej reklamacji - skarży się Czytelnik z Bydgoszczy, który chciał zareklamować żywność. Wyjaśniamy, co zrobić w takiej sytuacji i z jakich ułatwień w razie sporu ze sprze­­dawcą możemy skorzystać, zwłaszcza podczas pandemii.

Z nietypową sprawą zgłosił się do nas pewien bydgoszczanin.

Z tym smalcem coś nie gra!

- Kupiłem w sklepie mięsnym 5 kilogramów gęsiego sadła, żeby przetopić je na smalec – opowiada Czytelnik z Bydgoszczy. - Smalec wlałem do słoików, które jak zawsze zaniosłem do piwnicy. Po kilku dniach spojrzałem i widzę, że coś z nim jest nie tak.

Jeśli chodzi o reklamowanie żywności, to obecnie obowiązują ogólne zasady składania reklamacji. Oznacza to, że żywność można reklamować w ciągu dwóch lat od daty zakupu. Klient, reklamując żywność, może zażądać wymianu towaru na inny, obniżenia ceny, może też odstąpić od umowy, czyli zażądać zwrotu pieniędzy. W przypadku  żywności naprawa towaru z oczywistych przyczyn nie wchodzi w grę. 

Więcej o obowiązujących zasadach reklamacji i prawach konsumenta przeczytasz w pełnej wersji artykułu.

ZAPRASZAMY!

Pozostało jeszcze 87% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Ewa Abramczyk-Boguszewska

Komentarze

1
Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

misiekle

Wydaje mi się, że w tym przypadku podstawą odmowy reklamacji mogło być "nieistnienie" sprzedwanego produktu. Zakupione gęsie sadło zostało po prostu przetworzone przez klienta na "wyrób własny" i nie została nawet mała próbka do oceny słuszności roszczeń klienta. Wydaje mi się, że gdyby reklamowany był produkt, a nie półprodukt, składnik wyrobu gotowego, to nie byłoby żadnego problemu. Szczerze mówiąc jak bym był właścicielem, to także bym poprosił o okazanie produktu kupionego w sklepie, a nie wyrobu końcowego, którego jest składnikiem.
Wyobraźmy sobie codzienną sytuację - rosół z korpusów kurczaka, ćwiartek lub innych jego części (akurat taki aktualnie na kilka obiadów konsumujemy) - rosół nam z jakiegokolwiek powodu nie wyszedł i idziemy do sklepu reklamować kurczaka. Kurczak został ugotowany, częściowo nawet spożyty, a przedmiotem reklamacji jest rosół, do którego klient dodał jeszcze nie wiadomo co i reklamuje, że na przykład mu nie smakuje.

Oczywiście każdy widzi swoją krzywdę, stratę i słusznie, jednak chyba logicznie myśląc nie da się reklamować tego, że potrawa składająca się z wielu składników po prostu tym razem nam nie wyszła.

Poza tym zawsze trzeba spróbować postawić w roli sprzedawcy - to prawie zawsze pomaga, mimo że jest dla klienta bardzo ciężkie z powodu, że to "ta druga strona sporu". Jednak jeżeli spróbujemy się na spokojnie zastanowić, to jednak przyznamy rację.

Oczywiście istnieją sytuacje reklamacji produktów niespełniających norm i mieszczących się jeszcze w terminie przydatności do spożycia, ale te są bardzo łatwe do uznania.

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.