Historia białego złota - jak Opole cementem stało

Czytaj dalej
Fot. Archiwum prywatne
Edyta Hanszke

Historia białego złota - jak Opole cementem stało

Edyta Hanszke

To opowieść o fenomenie miejsca wyjątkowego na mapie świata, w którym posadowiono aż dziewięć cementowni – mówi opolska dokumentalistka Teresa Kudyba. - Wszystkie w pobliżu złoża, Odry, kolei i drogi.

W ciepły lipcowy wieczór w Loft Gallery w domEXPO Opole rozpoczyna się wernisaż zdjęć wybitnego opolskiego, nieżyjącego już fotografika Fryderyka Kremsera. Syn Waldemar Kremser, także artysta fotografik, berlińczyk, opowiada o historii zalanych przez Odrę w 1997 roku fotografii. Wśród gości wernisażu jest ekipa filmowa. Waldemar Kremser i fotografie jego ojca - to jedni z bohaterów najnowszego filmu dokumentalnego Teresy Kudyby - o białym opolskim złocie, czyli cemencie.

W poniedziałek 4 września o godzinie 13 na opolskim Rynku będzie można zobaczyć w premierowym pokazie niespełna godzinny dokument „Opolskie białe złoto” - efekt pracy Teresy Kudyby (scenariusz, reżyseria, produkcja), Zbigniewa Bartosika (kamera) i Piotra Stachowskiego (montaż). Uzupełnieniem projekcji będzie wystawa plenerowa poświęcona opolskim cementowniom.

Jej projekt opracował Jerzy Golczuk. - 10 lat temu napisałam dla Stowarzyszenia Producentów Cementu książkę „150 lat cementu w Polsce”, gdzie znalazły się unikatowe fotografie Fryderyka Kremsera, na których są uwiecznieni ludzie opolskiego cementu - wspomina Teresa Kudyba. - Te zdjęcia, które otrzymałam od jego syna Waldemara Kremsera, zachwyciły mnie. Pomyślałam, że być może wielu opolan nie wie, że przed laty w mieście działało aż dziewięć cementowni, po których zostało jeszcze wiele śladów i ludzie, którzy je pamiętają. To zainspirowało mnie do nakręcenia filmu - wyjaśnia.

Był też inny powód. Sentyment rodzinny: Bernard Sojka, ojciec autorki filmu, całe życie zawodowe przepracował w Zakładzie Wykonawstwa Sieci Energetycznych, którego baza znajduje się na terenie nieistniejącego dziś „Grundmanna” - pierwszej w naszym mieście, a trzeciej w Europie XIX-wiecznej cementowni.

- Potrzeba filmowego udokumentowania śladów, jakie pozostały po obiektach nazywanych potocznie: Grundmann, Pringsheim, Giesel oraz dawnych cementowniach Opole-Miasto, Opole-Port, Nowa Wieś Królewska, Groszowice, Silesia, Frauendorf w roku 2017 zbiega się - jak zauważa Teresa Kudyba - z rocznicą 160-lecia przemysłu cementowego w Opolu.

I zaznacza: - To nie jest film sentymentalny, w którym ubolewam nad upływającym czasem, ani historia o etapach funkcjonowania cementowni czy tajnikach procesów technologicznych. To opowieść o fenomenie miejsca wyjątkowego na mapie świata, gdzie w jednym miejscu posadowiono aż dziewięć cementowni. Wszystkie - w pobliżu znakomitej jakości złóż, Odry, kolei i drogi. - Przed wojną zbudowano ze słynnego cementu z Oppeln na przykład betonową autostradę czy Halę Stulecia we Wrocławiu - kontynuuje autorka. - A betonowa bogini Junona z Oppeln 150 lat temu wygrała wystawę w Paryżu.

Okrągłych rocznic, które stały się okazją, a może pretekstem do wyprodukowania filmu, jest więcej: 200-lecie wynalezienia cementu portlandzkiego, 800-lecie Opola, 40-lecie Cementowni Górażdże.

Nie ma drugiego takiego miasta

Dziś z działających opolskich cementowni została tylko „Odra”. W pozostałych miejscach po cementowniach ulokowali się prywatni właściciele. To oni są bohaterami filmu Teresy Kudyby: rodzina Dudzik w byłej cementowni Bolko buduje pierwsze w Opolu lofty, Anna Kamińska, restauratorka zabytków architektury, w „Gieselu” prowadzić będzie swoją galerię, w „Piaście” pocementowniany obiekt zagospodarował Bartek Zaleski na siedzibę GMF.

Na zrównanych z ziemią „Groszowicach” Piotr Adamiec rozbudowuje znaną w świecie produkcję wysięgników filmowych i telewizyjnych MovieBird.

W „Silesii” powstało domEXPO, którego warszawscy właściciele byli na początku przekonani, że lokują centrum wystawienniczo-handlowe w dawnych magazynach zbożowych. Z kolei we Wróblinie Polskie Młyny wykorzystują byłą cementownię „Frauendorf” jako spichrze. Po nieistniejących cementowniach pozostały też kamionki, gdzie opolanie latem spędzają czas.

„Według naszego rozeznania, na Śląsku, w Poznańskiem, Brandenburgii i na Pomorzu nie ma takiej miejscowości, która byłaby w stanie dostarczyć takiego produktu, jaki się otrzymuje z opolskiego wapienia. Jak wykazały próby, masa staje się twarda jak kamień i jest prawie niezniszczalna” - to cytat z Fryderyka Wilhelma Grundmanna, niemieckiego przedsiębiorcy, który w 1857 roku w Opolu założył Portland Zementwerke. To on odkrył znakomitą przydatność okolicznych margli do produkcji cementu.

Do roku 1911 powstało w Opolu i okolicy 11 cementowni, w tym w Szymiszowie i Strzelcach Opolskich.

Urodzony w 1804 roku w Berthelsdorf (obecnie Barcinek koło Jeleniej Góry) Grundmann zmarł w 1887 w Katowicach, w których pracował do emerytury. Był pionierem industrializacji i urbanizacji na Górnym Śląsku. To jemu region zawdzięcza przekształcenie wsi Katowice w dynamicznie rozwijające się miasto przemysłowe.

Utworzona przez niego pierwsza opolska cementownia, trzecia w Europie, piąta w świecie: Opolska Fabryka Cementu Portlandzkiego została zbudowana 160 lat temu w miejscu obecnego Zespołu Szkół Zawodowych w Opolu przy ulicy Struga.

Pamiątką po „Grundmannie” jest budynek obecnego Zakładu Wykonawstwa Sieci Energetycznych Opole i stary słup betonowy linii SN RS, nazywany do dziś „Grundmann”.

Zwiedzanie stolicy europejskiego cementu zaczynamy w filmie od placu Daszyńskiego, bo - jak zauważa Teresa Kudyba - w tym miejscu odczytuje się najpełniej, jakim miastem wedle tradycji jest Opole. Secesyjna fontanna „Opolska Ceres” dłuta artysty berlińskiego Edmunda Gomansky’ego idealnie oddaje historyczno-geograficzny charakter stolicy regionu. Bogini płodności i opiekunka rodziny (Ceres) otoczona jest mitologicznymi bóstwami, symbolizującymi filary XIX-wiecznego przemysłu Opola: rolnictwo (Prozerpina), flisactwo i rybołówstwo (Neptun, Glaukos) oraz przemysł skalny i cementowy (Herkules). Jest też na Damrota piękna kamienica z portalem Thomasa Myrtka – dawna dyrekcja centrali przemysłu cementowo-wapienniczego Górnego Śląska, dziś budynek na sprzedaż.

- Produkcja cementu portlandzkiego stanowiła w XIX i XX wieku markę, symbol Opola. Przemysł cementowy wyznaczał kierunki i dynamikę rozwoju gospodarczego, urbanistycznego, demograficznego i kulturalnego miasta - analizuje dokumentalistka.

W roku 1867 opolski cement zyskał sławę międzynarodową dzięki paryskiej Wystawie Powszechnej Wszystkich Narodów. Grundmann zaprezentował na niej odlaną w betonie kopię marmurowego popiersia bogini Junony z Villi Ludovici w Rzymie. Wróciła z Paryża z nagrodą i stanęła najpierw w Parku Zamkowym, a następnie nad Odrą (w parku Nadodrzańskim pozostał po niej postument). Popiersie zniknęło w 1945 roku. Do dziś nie wiadomo, co się z nim stało.

Z okazji przypadającego w br. 800-lecia Opola postanowiono przypomnieć o tradycjach miasta położonego na „Kalkbergu” - betonowa Junona została odtworzona przez studentów Instytutu Sztuki Uniwersytetu Opolskiego pod opieką profesora Mariana Molendy i odlana na nowo w Cementowni Odra.

- 10 lat temu napisałam książkę, teraz zrobiłam wystawę i film, a w przyszłym roku chciałabym stworzyć ścieżkę edukacyjną poświęconą opolskim cementowniom. Gdy słyszę, że się nie da, że to dziś tereny prywatne, nie wierzę, że właściciele odmówią współpracy - przekonuje Teresa Kudyba. - Uważam, że miasto powinno jeszcze bardziej pokłonić się tej wielkiej historii. Gdzie miałoby powstać muzeum europejskiego cementu, jak nie w Opolu? Mamy kolekcjonerów, którzy dysponują zdjęciami,pamiątkami i wiedzą. Mamy żyjących świadków.

Jeden z nich, 86-letni prof. Wiesław Kurdowski, wykładowca na AGH w Krakowie, o sobie mówi, że jest najstarszym w Polsce pracownikiem przemysłu cementowego – pamięć ma doskonałą, wspaniale opowiada o pierwszych latach powojennego cementownictwa w Opolu. Profesor będzie gościem honorowym na wernisażu wystawy i plenerowej premiery filmu.

„Nowa Trybuna Opolska” jest patronem medialnym wystawy i filmu „Opolskie białe złoto”.

Edyta Hanszke

Zajmuję się tematyką gospodarki, przedsiębiorczości, rynku pracy, ubezpieczeń i społeczną. Piszę o szeroko rozumianych pieniądzach: tych, które zarabiamy, wydajemy, ale także np. pochodzących z programów unijnych.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.