Gdzie jest czarny neseser, czyli o zaginionych nagraniach Polskiego Radia

Czytaj dalej
Fot. FOT. Materiały prasowe
Anita Czupryn

Gdzie jest czarny neseser, czyli o zaginionych nagraniach Polskiego Radia

Anita Czupryn

Liczymy na to, że odezwą się i ujawnią osoby, które mogły wejść w posiadanie „metalofonów” i dzięki temu będziemy mogli odtworzyć przemówienia z ostatnich dni września. Wiemy, że w zaginionej części zbioru najwięcej jest przemówień Stefana Starzyńskiego – mówi Elżbieta Berus-Tomaszewska, dyrektor Archiwum Polskiego Radia.

Jest koniec września 1939 roku; z rozgłośni Polskiego Radia, na ulicy Zielnej 25, wychodzi trzech mężczyzn. Każdy z nich ma w ręku bagaż. Kim byli i co nieśli?

Gdzie jest czarny neseser, czyli o zaginionych nagraniach Polskiego Radia
Materiały prasowe Elżbieta Berus-Tomaszewska, dyrektor Archiwum Polskiego Radia

W tych ostatnich dniach września, jeszcze przed przejęciem rozgłośni przez Niemców, wyszli z niej: Eugeniusz Domachowski – dziennikarz, który współpracował z Polskim Radiem, a był obywatelem Stanów Zjednoczonych, podpułkownik Wacław Lipiński oraz Mirosław Panufnik – kierownik amplifikatorni. Mieli ze sobą pokaźne torby; sakwojaże, nesesery, w których ukryli płyty. To była podzielona na trzy części kolekcja płyt gramofonowych, nagranych we wrześniu 1939 roku w rozgłośni Polskiego Radia na ulicy Zielnej 25.

Pierwotny pomysł był taki, aby te płyty ukryć w Ratuszu miejskim. Ale prezydent Warszawy Stefan Starzyński odmówił ich przyjęcia. Dlaczego?

Starzyński słusznie podejrzewał, że Ratusz będzie tym miejscem, gdzie wejdą Niemcy i przejmą wszystko, co znajdzie się na jego terenie. Uważał ponadto, iż w związku z tym, że płyty te powstały w Polskim Radiu, to powinni zająć się nimi radiowcy. Sadzę, że była to bardzo dobra decyzja, gdyż nagrania te zostały przekazane osobom, które znały ich wartość i wiedziały, jak je przechowywać – co też było bardzo ważne.

Nagrania te możemy teraz poznać, bo Polskie Radio wydało właśnie kilkupłytowy album. Co dokładnie on zawiera?

Wydaliśmy okazały pięciopłytowy album z bardzo obszerną częścią ikonograficzno-tekstową, składającą się z dwóch działów tematycznych. W pierwszym pokazujemy Warszawę we wrześniu 1939 roku na zdjęciach autorstwa polskich i niemieckich fotoreporterów oraz rysunkach Stanisława Miedzy-Tomaszewskiego – artysty plastyka, współpracownika Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej ZWZ-AK; w dziale drugim przedstawiamy losy Rozgłośni Warszawskiej Polskiego Radia i jej pracowników. Szczególne miejsce, w warstwie tekstowej i wizualnej albumu, poświęciliśmy – co zrozumiałe – losom płyt zarejestrowanych we wrześniu 1939 roku i przechowywanych przez okres wojny i okupacji. Bookletowi, jak wspomniałam, towarzyszy pięć płyt CD; na trzech płytach zgromadziliśmy historyczne nagrania, a wśród nich między innymi: przemówienie Józefa Becka z popołudnia 3 września 1939 roku, prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego oraz amerykańskiego dziennikarza i fotografa Juliena Bryana. Znalazły się tam również komunikaty czytane przez Joannę Poraską i Jeremiego Przyborę. Na pozostałych dwóch płytach zamieszczone są wspomnienia radiowców, którzy pracowali wówczas – we wrześniu 1939 roku – na Zielnej 25, nagrane w latach siedemdziesiątych.

W jaki sposób te nagrania zostały odnalezione?

W wydanym właśnie albumie znalazła się pierwsza część kolekcji, którą udało się nam odtworzyć, a którą powierzono Eugeniuszowi Domachowskiemu. W czasie wojny chodziło przede wszystkim o uratowanie tych nagrań; Domachowski miał je wywieźć do Stanów Zjednoczonych, do czego jednak ostatecznie nie doszło – przekazał je swojej kuzynce Genowefie; ona z kolei – przed wyjazdem z Polski w 1941 roku – oddała ten depozyt państwu Olszewskim, których syna uczyła języka angielskiego. To właśnie syn państwa Olszewskich po apelu Polskiego Radia, które poszukiwało tej kolekcji nagrań pod koniec lat siedemdziesiątych, przyniósł płyty do naszej fonoteki, przekazując je Polskiemu Radiu. Płyty były w tak dobrym stanie, że nadawały się do odtworzenia i to one właśnie znalazły się na trzech płytach CD wydanego niedawno albumu.

Co z nagraniami, które z rozgłośni wyniósł podpułkownik Wacław Lipiński?

Podpułkownik Wacław Lipiński zawiózł je do swoich przyjaciół, którzy mieli willę w śródmieściu Warszawy, a oni zamurowali płyty w ścianie. Te płyty również zostały odnalezione, ale niestety są w stanie technicznym uniemożliwiającym odtworzenie. Było czynionych wiele prób ich ratowania, ale dopiero teraz mamy na to większą nadzieję – badaniami nad możliwością rekonstrukcji płyt zajęło się Polskie Konsorcjum dla Badań nad Dziedzictwem Kulturowym. Profesorowie z kilku ośrodków naukowych pochylają się w tej chwili nad wspomnianymi płytami; jeżeli uda im się oczyścić je z mikroorganizmów, które są na powierzchni lakieru nitrocelulozowego – i przy tym nie złuszczy się ten lakier, nie będzie on odchodził od metalowej osnowy – to wtedy w Archiwum Polskiego Radia odtworzymy rzeczone płyty. Jeżeli dążenia te spełnią nasze oczekiwania, to po osiemdziesięciu trzech latach usłyszymy głosy, których słuchali radiosłuchacze w oblężonej Warszawie.

Wiadomo, co się znalazło na tych płytach? Jakie to są nagrania?

Wiemy i możemy się spodziewać, że są to przemówienia podpułkownika Lipińskiego, który codziennie przychodził do radia i codziennie przemawiał przed mikrofonem. Jednak tego, co jeszcze się tam znajduje, nie wiemy.

I jest jeszcze trzecia część depozytu, którą wyniósł Mirosław Panufnik.

To jest ta część, której nie udało nam się do tej pory odzyskać. Świadkowie mówią, że wyniósł on płyty zapakowane w czarny neseser.

Stąd akcja Polskiego Radia, „Gdzie jest czarny neseser”?

Wiadomo, że Panufnik ukrył te płyty w swoim domu na ulicy Księdza Skorupki 14. Sam zginął w czasie Powstania Warszawskiego i na tym kończy się relacja, co się dalej działo z zaginionymi płytami. Ani jego brat – słynny kompozytor Andrzej Panufnik, ani jego ojciec nie wspominają nic na temat tego depozytu. Wiemy, że płyty przetrwały wojnę – przypomnę, iż w latach sześćdziesiątych, na zajęcia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego jeden ze studentów przyniósł płytę i pracownik naukowy odtworzył ją. Okazało się, że jest na niej nagrane przemówienie Stefana Starzyńskiego z 23 września 1939 roku.

Kim był ten student? Gdzie dziś jest ta płyta?

Nic na ten temat nie wiadomo. Ale przynajmniej wiemy, że te nagrania przetrwały wojnę.

Skądinąd wiem, że to pani jest spiritus movens akcji „Gdzie jest czarny neseser”, jak również wydanej kolekcji. Jak to było?

Pracę w Polskim Radiu rozpoczęłam ponad cztery lata temu, jestem historykiem specjalizującym się w dziejach II wojny światowej, więzy rodzinne łączą mnie z konspiracją warszawską i kiedy dowiedziałam się, że tego rodzaju nagrania mamy w Archiwum, to było dla mnie ogromnym przeżyciem. Proszę sobie uświadomić, czym było Radio we wrześniu 1939 roku; to był jeden z trzech najważniejszych adresów w Warszawie. Pierwszym był Ratusz, drugim – sztab generała Czumy, a trzecim – właśnie Polskie Radio na Zielnej 25. Tam mieściło się centrum informacyjne stolicy. Ci wszyscy, którzy nie wyjechali 5 września z Warszawy, dzięki Radiu komunikowali się ze społeczeństwem, a metodę tę zapoczątkował Stefan Starzyński.

Co z tych nagrań najbardziej panią dotknęło? Dlaczego uznała pani, że trzeba je udostępnić szerokiej publiczności?

Po pierwsze to nie spodziewałam się, nawet nie wiedziałam o tym, że wszystkie te dźwięki były dostępne od czterdziestu lat i że jest ich tak dużo. Na przykład przemówienie ówczesnego ministra spraw zagranicznych Józefa Becka, które samo w sobie jest fenomenalne. Beck przemawia niezwykle spokojnym tonem. Ciekawostką jest to, że nagranie zarejestrowano po południu 3 września 1939 roku, jednak nie zostało wyemitowane. Co to znaczy? Oznacza to, że emisję tego wystąpienia mógł wstrzymać jedynie sam minister. Jest też genialne, ogromnie poruszające przemówienie Bryana. Wrażenie sprawia też sam fakt, że posiadamy te płyty i że są one tak wyjątkowe – również pod względem technicznym. Są to tak zwane „metalofony”, a więc płyty metalowe, na których – dzięki specjalnej wycinarce – zakodowano ścieżki dźwiękowe. Wizualnie jednak płyty te są bardzo podobne do płyt winylowych.

Jaką w istocie rolę odgrywało Polskie Radio w oblężonej wówczas Warszawie?

Radio nigdy wcześniej nie było wykorzystane w działaniach wojennych. Jego istotna rola we wrześniu 1939 roku dotyczyła komunikowania się ze społeczeństwem. Komunikaty radiowe ostrzegały przed nalotami, informowały społeczeństwo, jak ma się zachowywać w czasie tych nalotów i jak ma funkcjonować po nich, informowało też, na przykład, gdzie są zbiórki żywności. Inaczej mówiąc, zarządzanie miastem odbywało się poprzez Radio; ale nie tylko, bo przecież jego zadaniem było podnoszenie obywateli na duchu – temu służyły chociażby przemówienia podpułkownika Lipińskiego, Wacława Sieroszewskiego, czy prezydenta Starzyńskiego. Przemówienia te były kierowane do ludności Warszawy, ale nie tylko – dzięki dużemu zasięgowi Polskiego Radia odbierali je także słuchacze daleko od oblężonej stolicy. Kolejna sprawa to komunikowanie się ze społeczeństwem poza Polską – pamiętajmy, że Starzyński kierował swoje przemówienia również do społeczeństw Anglii i Francji. Takiej roli radiofonia nigdy wcześniej nie odgrywała. Sam fakt nagrywania tych przemówień także jest nie bez znaczenia, gdyż przed wojną płyt z przemówieniami w ogóle nie było. Nagrywano wyłącznie muzykę rozrywkową, taneczną – a tego rodzaju przemówienia nagrało tylko Polskie Radio.

Wydany właśnie album jest też hołdem dla dziennikarzy Polskiego Radia - jak pojmowali oni w czasie wojny swoją misję? Z jakich wzorców mogą dziś czerpać współcześni dziennikarze?

Trzeba tu przede wszystkim przypomnieć, jakie wtedy były realia. Ogłoszono ewakuację i w rzeczywistości większość pracowników Radia, łącznie z dyrektorem, opuściła rozgłośnię, udając się w kierunku Lublina. Ci, którzy pozostali na Zielnej 25, zrobili to z własnej, nieprzymuszonej woli. Radio funkcjonowało do końca września, do momentu, kiedy nie zajęli go Niemcy. I to właśnie dzięki tym dziennikarzom mamy te płyty. Wielu z nich wspomina, że czuli się w obowiązku i nie wyobrażali sobie, że Radio może zamilknąć. Ono na parę godzin faktycznie zamilkło, po pierwszym przemówieniu pułkownika Umiastowskiego. Radiosłuchacze nie wiedzieli wtedy, co się stało, myśleli, że Niemcy weszli już do Warszawy. Wówczas ci, którzy pozostali w Rozgłośni, zrozumieli, jak ważnym jest ten codzienny przekaz radiowy i ich obecność na antenie. Dzięki nim społeczność Warszawy czuła, że jest jeszcze w jakiś sposób bezpieczna. Warszawiacy Radia słuchali i uważali go za przekaźnik prawdziwych informacji. To dlatego prezydent Starzyński prosił, żeby radioodbiorniki umieszczać w oknach, żeby jak najwięcej osób mogło usłyszeć to, co nadaje Polskie Radio.
Jeszcze 23 września 1938 roku w Polskim Radiu na Zielnej 25, w ostatniej audycji na żywo, recital utworów Chopina zagrał Władysław Szpilman. Wśród nich „Polonez A-dur”, którego pierwsze takty do dziś stanowią sygnał radiowej jedynki?
To nie jest do końca pewne, czy Szpilman zagrał „Poloneza A-dur” Chopina. Tego nie wiemy. Wiemy, że koncert trwał trzydzieści minut, wiemy, że Szpilman grał Chopina, ale czy wśród utworów był „Polonez A-dur”? Podejrzewamy, że mógł być, ale jednoznacznie nie możemy tego stwierdzić. Tej informacji nie potwierdzają żadne wspomnienia.

Co się stało z radiem, kiedy Niemcy weszli 28 września, po kapitulacji Warszawy?

Zajęli rozgłośnię i przejęli wszystko, co się na jej terenie znajdowało, w tym „metalofony”, o których wiadomo, że było ich ponad dziewięć tysięcy, mówi się o liczbie dziewięciu tysięcy dwustu płyt. Przejęli całą dokumentację radiową; z magnetofonowych taśm stalowych „Stille” nie ocalał nawet centymetr. Wszyscy pracownicy Polskiego Radia dostali wypowiedzenia. Kazano im, w tym i dyrektorowi Edmundowi Rudnickiemu, opuścić siedzibę rozgłośni. Uratowano tylko te płyty, które zostały wyniesione – dokładnie dziewięćdziesiąt trzy płyty. Co się stało z resztą – nie wiadomo. Kiedy wrócono do rozgłośni po wojnie, to była ona pusta. Nie pozostało nic. Radio poniosło więc ogromne straty.

Jak w latach 30. funkcjonowało Polskie Radio? Kogo wtedy nagrywało?

Tylko Polskie Radio od 1934 roku nagrywało przedstawicieli kultury i sztuki, przedstawicieli elit politycznych. Dźwięk, jak już wspomniałam, nagrywało się na płytach metalowych, czyli „metalofonach”, które były sprowadzane z Francji z firmy Pyral. Była do tego specjalna nagrywarka, którą obsługiwał inżynier Pilecki.

W 2021 roku, dzięki pani staraniom, ocalone „metalofony” znalazły się na liście UNESCO.

Tak, rzeczywiście udało się nam – czyli zespołowi Archiwum Polskiego Radia – doprowadzić do tego, że wszystkie „metalofony”, jakie znajdują się w Archiwum, zostały wpisane na Krajową Listę Programu UNESCO – Pamięć Świata. To ogromne wyróżnienie, bo po raz pierwszy dźwięki zostały wpisane na tę listę. Ale jednocześnie jest to dla nas obowiązek, gdyż musimy dbać o te płyty w sposób szczególny.

Wrócę do akcji „Gdzie jest czarny neseser”, która została ogłoszona na początku maja, przy okazji prezentacji albumu „Kolekcja płyt gramofonowych Polskiego Radia z września 1939 roku”. Jest spot, jest specjalna strona internetowa, w akcję zaangażowały się państwowe instytucje, jak Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Instytut Pamięci Narodowej, Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych. Czego się pani spodziewa po tej akcji?

Liczymy na to, że odezwą się i ujawnią osoby, które mogły wejść w posiadanie „metalofonów” i dzięki temu będziemy mogli odtworzyć przemówienia z ostatnich dni września. Mamy nadzieję, że tak się stanie, bo „metalofony” nie jest łatwo zniszczyć. Wiemy, że w tej trzeciej, zaginionej części zbioru najwięcej jest przemówień Stefana Starzyńskiego.

Mówią o pani w radiu, że jest pani strażniczką i opiekunką skarbów fonograficznych. Jakie więc jeszcze skarby mieszczą się w Archiwum Polskiego Radia?

W sumie mamy prawie milion nośników, od tych najstarszych, do współczesnych, nagrywanych metodą cyfrową. To jest ogromny zbiór! Wciąż jeszcze nie jest w całości opracowany, ma bardzo wiele tajemnic. Każdego roku staramy się te tajemnice stopniowo odkrywać. Czynią to dwie redakcje, które wchodzą w skład Archiwum Polskiego Radia – Redakcja Dokumentacji Muzycznej, która zajmuje się wyłącznie utworami muzycznymi, oraz Redakcja Informacji Multimedialnych, która opracowuje także nagrania słowne. W przyszłości będziemy również opracowywali i przechowywali materiały wideo, bo wiadomym jest, że Radio wykorzystuje też tego rodzaju przekaz. Podsumowując: Archiwum Polskiego Radia to nieprzebrana skarbnica nagrań związanych z historią, polityką i kulturą Polski.

Anita Czupryn

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Pro Media Sp. z o.o.