Gady wychodzą na spacer, a ludzie wpadają w panikę

Czytaj dalej
Fot. Straż Miejska Głuchołazy
Krzysztof Strauchmann

Gady wychodzą na spacer, a ludzie wpadają w panikę

Krzysztof Strauchmann

Strażacy z Prudnika kupują na wyposażenie specjalny chwytak do gadów. Ostatnio coraz częściej jeżdżą do wezwań o wężach w ogrodzie.

Mieszkaniec Łąki Prudnickiej w czwartek wieczorem zadzwonił po pomoc do straży pożarnej, bo na swojej posesji zobaczył sporego gada i nie potrafił rozpoznać, czy jest to jadowita żmija zygzakowata czy gatunek niejadowity. Strażacy z Prudnika przyjechali na wezwanie, bo oprócz pożarów czy wypadków drogowych pomagają także w przypadku nietypowych zachowań zwierząt, które mogą zagrozić człowiekowi. Zabrali gada i bezpiecznie wywieźli do lasu, gdzie go wypuścili na wolność.

Dwa tygodnie wcześniej, 21 lipca, z podobną interwencją zadzwonił na telefon alarmowy straży mieszkaniec Racławic Śląskich. Właściciel posesji obawiał się, że wąż może mu zagrażać. Gad spokojnie poczekał do przyjazdu strażaków, po czym dał się złapać i wywieźć w bezpieczne miejsce, gdzie odzyskał wolność. Strażacy nie zidentyfikowali dokładnie co to za gatunek.

29 lipca strażacy z Głuchołaz pojechali do sąsiedniego Bodzanowa, gdzie według zawiadamiającego zagrożenie stwarzał metrowej długości wąż, który wpełzł do pomieszczenia gospodarczego. Tym razem strażacy zidentyfikowali zaskrońca, zapakowali go do worka i wywieźli do najbliższego lasu, gdzie wrócił do swojego naturalnego środowiska.

W samych Głuchołazach kilka dni temu spacerowicz zaalarmował Straż Miejską, że na chodniku w części zdrojowej wyleguje się „wielki wąż”. Wąż okazał się jaszczurką, która przed przyjazdem straży schroniła się w trawie.

Podobnych próśb o pomoc jest na tyle dużo, że strażacy z Prudnika zdecydowali się sprowadzić dla siebie specjalny chwytak ze Stanów Zjednoczonych. U nas taki sprzęt nie jest produkowany, a interweniujący muszą używać rękawic, łopaty i wiadra. Może jednak czasem wystarczy poczekać, aż zwierzę samo opuści terytorium człowieka?

Zaskrońce czy padalce często gnieżdżą się na terenie posesji opuszczonych, zarośniętych czy zagruzowanych. Czasem wystarczy uporządkować i wykosić teren, żeby bezpiecznie pozbyć się nietypowego sąsiedztwa.

Krzysztof Strauchmann

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.