Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Francuzi z krakowskiego stalagu. Obóz głodu i… nudy

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Monika Komaniecka-Łyp

Francuzi z krakowskiego stalagu. Obóz głodu i… nudy

Monika Komaniecka-Łyp

1941-44. U zbiegu ul. Żywieckiej i Zawiłej w Borku Fałęckim JEST Skwer im. gen. Charlesa de Gaulle’a Stoi na nim granitowy głaz z wyrytym napisem Stalag 369 Pomnik upamiętnia alianckich jeńców, którzy w czasie II wojny światowej przebywali w położonym na tym terenie niemieckim obozie jenieckim.

Obóz jeniecki Stalag 369 został utworzony na pograniczu gmin Kobierzyn i Borek Fałęcki na terenie obecnych ulic: Zawiłej, Skośnej, Obozowej oraz Ernesta Solvaya. Rozpoczął swoją działalność 29 października 1941 r. jako Oflag XIII A dla oficerów, a 3 maja 1942 r. został przemianowany na Stalag 369 Kobierzyn przeznaczony dla podoficerów i szeregowych. działał do 15 września 1944 r.

Do obozu kierowano podoficerów francuskich, wziętych do niewoli w trakcie kampanii 1940 r. Na mocy 27 artykułu Konwencji Genewskiej dotyczącej traktowania jeńców wojennych podoficerowie nie podlegali pracy przymusowej i mogli być wykorzystywani jedynie do prac nadzorczych. Powołując się na ten zapis, jeńcy francuscy i belgijscy znajdujący się w obozach na terenie całej Rzeszy, na przełomie 1940 i 1941 r. odmawiali pracy na rzecz Niemiec. Traktowali to jako wyraz walki z okupantem i nazywali siebie réfractaires - opornymi. W połowie 1941 r. władze niemieckie zorganizowały dla nich na terenie GG obozy karne w Rawie Ruskiej, Grudziądzu oraz Kobierzynie-Krakowie.

Stalagiem 369 kierowało kolejno trzech komendantów: Oberst (płk) Max Naumann do 1 grudnia 1940 r., Oberstleutnant (ppłk) Groest do kwietnia 1944 r. oraz Oberst Bruno Simon do września 1944 r. Komendantura obozowa liczyła średnio 314 osób, łącznie przebywało w obozie 400 żołnierzy Wehrmachtu. Na terenie zajmującego około 25 ha obozu znajdowały się cztery bloki, w których wyznaczone były baraki mieszkalne dla jeńców, świetlica, boiska do gry w piłkę, kuchnie obozowe, magazyny żywnościowe oraz blok karny dla uciekinierów, baraki żołnierzy pilnujących obozu, warsztaty, ambulatorium i baraki dla chorych.

Obóz głodu i… nudy

Najliczniejszą grupę więzioną stanowili podoficerowie armii francuskiej. Obozowe przeżycia zostały utrwalone w książce jednego z jeńców - Francisa Ambrière’a - pod tytułem „Długie wakacje 1939-1945”, opublikowanej w 1946 r., za którą otrzymał francuską literacką Nagrodę Goncourtów. W 1971 r. książka ta ukazała się też w Polsce. Ambrière tak pisał o obozie: „Bardziej pasowała do niego nazwa »obozu głodu«, bo od czerwca do października 1942 r. stalag opornych naprawdę głodował. (…) Do tej męczarni, która trwała przez pierwsze cztery miesiące (by znów się powtórzyć pod koniec pobytu), doszła druga, która miała się skończyć dopiero z likwidacją Kobierzyna: nuda, apatia i zniechęcenie”. Średnio w obozie przebywało około 5 tys. jeńców, dochodząc w szczytowym momencie do 7,5 tys. Oprócz Francuzów byli tu również Holendrzy, Belgowie, Rosjanie oraz 15 Polaków. Łącznie z Rosjanami przez obóz przeszło od 12 do 16 tys. jeńców.

Niemcy lepiej traktowali jeńców z krajów zachodnich. Nie zmuszano ich do pracy. Od 1943 r. mogli otrzymywać korespondencję oraz paczki od rodzin i Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, a w nich czekoladę i kawę, które stanowiły środek wymiany ze strażnikami. Mieli prawo do samorządu obozowego - w każdym bloku wybierano mężów zaufania, którzy reprezentowali ich interesy wobec administracji obozowej. Mieli również prawo wyboru jednej osoby, która raz w miesiącu opuszczała obóz, aby zrobić zakupy na terenie Krakowa (głównie artykuły higieniczne). „Zaopatrzeniowcem” był wspomniany już Francis Ambrière.

Świadoma decyzja jeńców o odmowie pracy powodowała, że najbardziej dokuczała im bezczynność. We wspomnieniach Ambrière’a czytamy: „W normalnych stalagach przepływ chorych i pracowników z komand, przyjazdy i odjazdy, codzienny ruch, stwarzały pozory ożywienia. W Kobierzynie - absolutna stagnacja. Każdy blok zamieszkały przez tysiąc pięciuset ludzi tworzył zamknięty świat, do którego nie przenikało nic z zewnątrz”. Ta „bezczynność” wyzwoliła w jeńcach energię w kierunku aktywności sportowo-kulturalno-oświatowej. Na terenie obozu powstały teatry, spotkania dyskusyjne, koła zainteresowań, organizowano wystawy. Wydawano własną prasę, m.in. miesięcznik „Le Crack”, redagowany przez Pierre’a Lardina. W winiecie czasopisma przedstawiono konia z rozwianą grzywą oraz spętanymi kończynami, co miało być symbolicznym odwołaniem do widoku, jaki zobaczyli pierwsi jeńcy w Kobierzynie. Inny jeniec, Jean Morin, dokumentował codzienność obozową poprzez rysunki, które zostały wydane we Francji już po wojnie.

Drugą grupą pod względem liczebności byli jeńcy sowieccy wzięci do niewoli w wyniku wojny z ZSRS. Przetrzymywano ich w bardzo złych warunkach higieniczno-sanitarnych, ograniczano racje żywnościowe i zmuszano do ciężkiej pracy przymusowej. W grudniu 1973 r. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich wszczęła śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych na jeńcach sowieckich w Krakowie. 31 lipca 1975 r. zostało umorzone, ale jego dokumentacja jest o tyle istotna, że zawiera przesłuchania świadków, który przekazali wiele informacji na temat obozu.

Działania na froncie wojennym spowodowały, że w sierpniu 1944 r. obóz główny ewakuowano. Francuzi zostali przeniesieni do stalagów w Niemczech, Belgów przewieziono do stalagu w Austrii. Zostali uwolnieni przez aliantów w 1945 r.

Zbiegowie i ks. Nikander

Dzięki pomocy Armii Krajowej ze Stalagu 369 udało się uciec kilkunastu jeńcom francuskim. W pobliżu obozu funkcjonowały dwa punkty kontaktowe: w domu Henryki Lagrue-Lewandowskiej, żony dyrektora szkoły podstawowej w Kobierzynie, oraz u Stefanii Markowiakowej w Borku Fałęckim. Uciekinierzy byli ukrywani w mieszkaniach Polaków do momentu, kiedy uzyskiwali fałszywe dokumenty i mogli wrócić do swoich rodzin. Jeden z punktów wyrobu dokumentów funkcjonował na ul. Siennej w Krakowie, gdzie działał ks. Nikander Mrożek. Ten pół-Francuz opuścił Polskę jako dziecko i przed wojną pracował w seminarium duchownym w miejscowości Albi koło Tuluzy. Dzięki jego dokumentom udało się uratować 15 uciekinierów.

18 maja 1943 r. ks. Mrożek został aresztowany przez gestapo i posądzony o szpiegostwo na rzecz Wolnej Francji gen. de Gaulle’a, do czego przyczyniła się jego słaba znajomość języka polskiego. Przebywał w więzieniu na Montelupich, stamtąd wywieziony został do obozu w Dachau. Po wojnie pracował jako lektor języka francuskiego na Uniwersytecie Jagiellońskim. Związany z zakonem pijarów, był duszpasterzem m.in. przy kościele sióstr Wizytek w Krakowie. Zmarł w 2009 r.

Pamięć obozu

Byli jeńcy Stalagu 369 utworzyli w czerwcu 1945 r. stowarzyszenie „Amicale des Anciens de Kobjercyn”. Po rozwiązaniu stowarzyszenia w 2000 r. - gdy większość byłych jeńców już nie żyła - jego archiwum zostało przekazane do Musée de la Résistance et de la Déportation w Besançon. Zawiera ono m.in. relacje jeńców, co ma istotne znaczenie wobec zniszczenia dokumentacji obozu w 1944 r.

Na początku lat 60. André Benedykta Bermejo, uciekinier z obozu, ożeniony z Polką i zamieszkały po wojnie w Krakowie podjął starania o upamiętnienie obozu. 3 sierpnia 1966 r. odsłonięto pomnik w formie głazu postawiony w miejscu bramy wjazdowej do obozu. W 1967 r. na głazie wyryto napis: „Stalag 369. Teren b. hitlerowskiego obozu karnego jeńców wojennych” .

Na początku lat 70. z inicjatywy prof. Jana Harasymowicza, przewodniczącego Komisji Historycznej ZBoWiD, podjęto prace renowacyjne. Na obelisku umieszczono brązową tabliczkę z wizerunkiem spętanego konia, symbolizującego los jeńców. 11 listopada 1975 r. Konsul Generalny Francji Joseph Schmidt po raz pierwszy uroczyście złożył kwiaty pod pomnikiem. Od tego roku kolejni konsulowie Francji w Krakowie obchodzą dzień 11 listopada - również nad Sekwaną stanowiący święto państwowe jako dzień zawieszenia broni kończącego I wojnę światową - pod pomnikiem Stalagu 369.

Cykl powstaje we współpracy z krakowskim oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej. Autorzy są historykami, pracownikami IPN.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać codzienne wydanie Nowej Trybuny Opolskiej.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Nowej Trybuny Opolskiej
  • codzienne e-wydanie Nowej Trybuny Opolskiej
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Monika Komaniecka-Łyp

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2018 Pro Media Sp. z o.o.