Ewolucja, jak trzeba, to przyspiesza. W konsekwencji odrodziła się wszawica i gruźlica

Czytaj dalej
Fot. fot. Andrzej Banaś
Rozmawiał Włodzimierz Knap

Ewolucja, jak trzeba, to przyspiesza. W konsekwencji odrodziła się wszawica i gruźlica

Rozmawiał Włodzimierz Knap

Filarem, na którym stoi teoria ewolucji, jest genetyka. - Ale ja ukułem powiedzenie, że gołe geny nie biegają po lasach i nie pływają w jeziorach - mówi prof. JAN KOZŁOWSKI, laureat polskiego Nobla. - Zmiany w genach zachodzą na poziomie ekologicznym. Badam, w jaki sposób ewolucja odbywa się na drodze urodzin, rozrodczości, migracji i śmierci

- Kto stworzył świat i człowieka? Czy łatwo pogodzić wiarę w Boga z teorią ewolucji?

- Nie ma zasadniczego konfliktu między wiarą a teorią ewolucji czy szerzej - nauką, o ile obie dziedziny zachowują wobec siebie respekt, nie naruszają wyznaczonej linii demarkacyjnej między sobą. Naukowiec nie powinien mówić, że nauka wyklucza istnienie Boga, a teolog - że wiara wyklucza istnienie ewolucji. Teologia to próba odgadnięcia, jak myśli i działa Pan Bóg. Nauka zaś twierdzi, że świat, jaki jest, mógł powstać jedynie na drodze ewolucji, najpierw kosmicznej, potem biologicznej, co udziału Boga w akcie stworzenia nie wyklucza, choć narzuca Bogu pewien sposób działania.

- Księga Rodzaju ma taką siłę, że aż się chce uwierzyć w jej dosłowny przekaz.

- Szkoda, że tylko garstka ludzi chce się nią zajmować. Czyta i rozumie się ją wybiórczo. I tak np. w Księdze Rodzaju są dwa różne opisy stworzenia, czyli o jeden za dużo, co jest wyraźną wskazówką, że nie chodzi o jej dosłowny przyrodniczy przekaz. Szkoda natomiast, że nie bierze się z całą powagą fragmentu mówiącego o skutkach kuszenia Ewy przez węża, potem Adama przez Ewę. Nie chodziło o owoc z byle jakiego drzewa, a z drzewa poznania dobra i zła. Ta księga w tym miejscu pokazuje rodzenie się ocen moralnych u człowieka. Gdy Adam dał się skusić, Pan Bóg zawołał do niego: „Gdzie jesteś?”. Adam odparł, że jest w ukryciu, bo jest nagi. Bóg go wtedy zapytał: „Kto ci powiedział, że jesteś nagi?” Adam nie wiedział przecież wcześniej, że bycie nagim jest czymś nieprzyzwoitym. Niepotrzebnie natomiast uważa się na ogół Adama i Ewę za pierwszych ludzi. Jak wół jest napisane, że Kain po zabiciu Abla bał się, iż jako wygnaniec-morderca zostanie zabity przez każdego człowieka, który go spotka. Po wypędzeniu założył miasto. Ale nie wierząc w historię Adama i Ewy, nie można na tej podstawie twierdzić, że jej nieprawdziwość w warstwie przyrodniczej dowodzi nieistnienia Boga, a przynajmniej tego, że ze stworzeniem człowieka nie miał on nic wspólnego.

- Dopatrywanie się w przyrodzie dowodów istnienia Boga ma długą tradycję.

- I prawdę mówiąc, było zabiegiem racjonalnym przed powstaniem teorii ewolucji. Życie jest cudem, nawet dla współczesnego dobrze wykształconego biologa. Każda komórka jest niewiarygodnie złożoną miniaturową fabryką chemiczną. Mózg ludzki to najbardziej złożonym znany twór we Wszechświecie. Zawiera miliardy komórek, a potencjalna liczba połączeń między nimi przewyższa liczbę wszystkich atomów we Wszechświecie! Teoria ewolucji wyjaśnia jednak, że tak skomplikowane struktury mogą powstać samoistnie, krok po kroku, bez konieczności odwoływania się do sił nadprzyrodzonych.

-Oceny moralne istnieją w świecie zwierząt?

- Tak, podobnie jak kierowanie się prawem. Z tym, że chodzi o poziom elementarny i nie u wszystkich gatunków. U człowieka osądzanie i prawo jest na nieporównywalnie wyższym poziomie.

- Twierdzi Pan, że procesy ewolucyjne zachodzą znacznie szybciej, niż kiedyś myślano. Powszechne przekonanie jest takie, że ewolucja następuje bardzo powoli.

- Bo jest i tak, i tak. Wyobraźmy sobie taką cechę jak rozmiar ciała. W środowisku w miarę stabilnym, w którym zmiany praktycznie nie zachodzą, dany gatunek może przez setki tysięcy lat zachowywać podobny rozmiar ciała, optymalny z własnego punktu widzenia, czyli taki, który pozwala w ciągu życia pozostawić możliwie najwięcej potomstwa.

- Jeżeli zmienią się warunki środowiska i do wydania potomstwa korzystniejsze będzie np. powiększenie ciała?

- Wtedy ewolucja przebiega bardzo szybko. Niekiedy wystarczy kilka czy kilkanaście pokoleń, co w przypadku niektórych gatunków może być krótkim odcinkiem czasu z punktu widzenia człowieka, by istotnie zmienić swój rozmiar ciała. Takie zachowania są sednem ewolucji. Ona wybiera to, co jest w danym momencie najlepsze. I szybko działa. A jeśli nie ma potrzeby, to nawet przez miliony lat nie działa lub w znikomym zakresie.

- Czy ewolucja kieruje się myśleniem?

- Nie. Jej funkcjonowanie można, w uproszczeniu, porównać do ruchu samochodowego w zakorkowanym mieście. Na ogół samochód stoi na światłach lub porusza się ślamazarnie, ale od czasu do czasu przyśpieszy, pokonując w krótkim czasie dłuższy odcinek. Średnia wychodzi niska. Sporo można podać przykładów ewolucji zachodzącej na naszych oczach.

- Na przykład?

- Mamy powrót wszawicy w szkołach, choć wydawało się, że wszy zostały wytępione.

- Dlaczego wróciły?

- Bo uodporniły się na środki owadobójcze. Inny przykład: najlepsze hotele na całym świecie mają problem z pluskwami. Przyczyna jest taka sama. Przeżyły takie odmiany wszy czy pluskiew, których nie niszczą dotychczasowe środki owadobójcze. Od pewnego czasu mamy natomiast wielki problem z tzw. opornością bakterii na antybiotyki. Najłatwiej zarazić się w szpitalach. Tam stosuje się najwięcej antybiotyków, w efekcie czego bakterie, np. gronkowca złocistego, nie reagują na żaden antybiotyk. Analogicznie jest z gruźlicą, która po kilkudziesięciu latach wróciła i jest oporna na antybiotyki. By było jasne, z antybiotyków nie możemy zrezygnować, tylko trzeba je zmieniać. Dodam, że z bakteriami jest sprawa bardziej złożona i mam wątpliwości, który organizm stoi wyżej: bakterie czy my, ludzie. Wyścig człowieka z bakteriami to niekończąca się walka.

- Przeciwnicy ewolucji przypominają, że rekiny żyjące kilkaset milionów lat temu nie różnią się wyglądem od dzisiejszych.

- Nie było powodu, by się zmieniały. Nie ma czynnika, który zmusiłby do ewolucji te maszyny do zabijania.

- Ewolucja nie mogłaby nas uodpornić na groźne choroby?

- Może to robi, tylko w sposób niedoskonały. Nie zapominajmy, że łatwość podróżowania powoduje, że choroby mogą się przenosić w ciągu dnia z jednego na drugi koniec świata. Przecież więcej Indian wyniszczyły choroby, które przywlekli im biali, niż zginęło ich we wszystkich bitwach łącznie.

- Czym jest teoria ewolucji?

- Wymyślił ją Karol Darwin (1809-1882). Została udoskonalona dzięki dokonaniom genetyków. To, że ewolucja musi zachodzić, wynika z trzech zasad: ze zmienności w przyrodzie; z faktu, że podobne rodzi podobne (istnienia dziedziczności); i ograniczonego środowiska, czyli, że nie wszystko, co się urodzi, ma szansę przekazać geny do innego pokolenia.

- W jaki sposób do teorii ewolucji nawiązuje Pana teoria wyboru strategii życiowych?

- Przewiduję, że jak zwiększa się śmiertelność, to wtedy częściej przekazywane będą geny tych osobników, które szybciej rosną, dojrzewają i szybko dają potomstwo. Widać to np. na łowiskach. Człowiek stał się bardzo wydajnym drapieżnikiem. W konsekwencji następuje karłowacenie ryb, co widać np. w przypadku dorsza. W ciągu kilkudziesięciu lat rozmiary tej ryby zmniejszyły się nawet kilka razy. Dzieje się tak dlatego, że dorsz, by przetrwać, musi przyśpieszyć rozród, co dzieje się kosztem jego wielkości.

- Pana teoria w zasadzie nie działa w przypadku ludzi.

- Bo jesteśmy jedynym gatunkiem, który został zdominowany przez ewolucję kulturową, która rządzi się własnymi prawami.

- Ale i tak średnio jesteśmy sporo wyżsi niż poprzednie pokolenia.

- To wynika głównie z lepszego odżywiania, częściowo zaś z tego, że dawniej często rodziły 15-16-letnie dziewczyny. Wydatek energetyczny na produkcję mleka jest tak ogromny, że hamuje wzrost nastoletnich dziewcząt. Chłopcy zaś energię zużywali na ciężką pracę, a brakowało jej na rośnięcie.

- W Polsce od ponad ćwierćwiecza ludzi ubywa, wskaźnik rozrodczości jest bardzo niski. Ewolucja kulturowa triumfuje nad biologiczną?

- Tak. Dzięki tej drugiej mózg mamy tak dobrze rozwinięty i sprawny, że ewolucja kulturowa zwycięża. Ale choć mocno wymykamy się ewolucji biologicznej, to nadal jesteśmy np. nieodporni na choroby, a w wyniku masowych migracji ludzie z różnych ras przekazują sobie inny zestaw genów.

- Człowiek, jako wielki drapieżnik, przyśpiesza ewolucję, choćby ryb?

- To nie ulega wątpliwości. Człowiek jest sprawcą wielkiego wymierania gatunków. Chyba tylko pojawienie się sinic, bakterii zdolnych do fotosyntezy, przyczyniło się do większego wymierania w dziejach Ziemi. Wypełnienie tlenem atmosfery przez sinice pozbawiło życia wszystkie organizmy, które tlenu nie tolerowały. Rozumny człowiek idzie śladem sinic, ale niszczy przyrodę szybciej niż one.

- W Pana teorii dużą rolę odgrywa śmiertelność zakodowana w każdym gatunku.

- Najpierw wyjaśnię, że odróżniam śmiertelność przypadkową, spowodowaną przez drapieżnictwo, katastrofy naturalne itp. I mamy starzenie się, czyli długowieczność, która w przyrodzie jest mocno zróżnicowana, od paru dni po kilka tysięcy lat (najstarsze drzewo). Istnieje współzależność między śmiertelnością przypadkową i długowiecznością. To zjawisko też staram się wyjaśnić w swojej teorii. Krótko mówiąc, część zasobów organizmu wykorzystywana jest do naprawy tego, co się w organizmie psuje, bo cały czas odbywa się w nim mozolna praca. Sytuacja przypomina dbanie o samochód. Dobrze serwisowany może długo służyć, ale musimy znaleźć moment, kiedy uznamy, że więcej nie opłaca nam się płacić za dbanie o auto. Wśród zwierząt zachodzi podobny mechanizm. One stoją przed nieświadomym, bo ewolucyjnym wyborem, czy siły wykładać w dbanie o wydłużenie życia, czy w przyśpieszenie cyklu rozrodczego.

-Jest Pan ekologiem ewolucyjnym, czyli?

- Filarem, na którym stoi teoria ewolucji, jest genetyka. Ale ja ukułem powiedzenie, że gołe geny nie biegają po lasach i nie pływają w jeziorach. Zwięźle i w uproszczeniu rzecz ujmując, zmiany w genach zachodzą na poziomie ekologicznym. Badam, w jaki sposób zmiany ewolucyjne odbywają się na drodze m.in. urodzin, rozrodczości, migracji, śmierci. Patrzę bardziej na osobniki niż geny. Mocno akcentuję i badam to, w jaki sposób skład genów wpływa na to, czy osobnik rosnąć będzie wolniej czy szybciej, rozradzał się wcześniej lub później.

- Bada Pan osobniki w otoczeniu, w którym żyją?

- Można tak to ująć.

***

Prof. JAN KOZŁOWSKI, kierownik Zespołu Badawczego Ewolucji Strategii Życiowych w Instytucie Nauk o Środowisku UJ. Polski uczony o światowej renomie. Jego 74 publikacje były cytowane ok. 2,5 tys. razy, z reguły w najbardziej prestiżowych opracowaniach naukowych.
Prof. Kozłowski stworzył własną szkołę ekologii ewolucyjnej, która cieszy się uznaniem na świecie. W tym roku otrzymał Nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w obszarze nauk o życiu i o Ziemi za „sformułowanie i eksperymentalną weryfikację teorii wyjaśniającej różnorodność strategii życiowych organizmów jako efektu optymalnej alokacji zasobów”. Alokacja zasobów, w uproszczeniu, to radzenie sobie z zasobami, jakie mamy do dyspozycji, np. z zasobami jedzenia, picia. Jest członkiem PAN, PAU, European Society for Evolutionary Biology, Society for Experimental Biology. Był członkiem rad redakcyjnych m.in.: „Ecology Letters”, „Functional Ecology”.

Rozmawiał Włodzimierz Knap

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Pro Media Sp. z o.o.