Egzamin na prawo jazdy po nowemu. Kursant dostanie drugą szansę

Czytaj dalej
Fot. Krzysztof Kapica
Sławomir Draguła

Egzamin na prawo jazdy po nowemu. Kursant dostanie drugą szansę

Sławomir Draguła

Egzaminator prawa jazdy będzie miał mniej związane ręce. Nowe przepisy dopuszczają możliwość drobnych błędów podczas jazdy, bez przerwania egzaminu.

- Słyszałam o tym i mnie to się podoba - mówi Marcelina Maślak z Opola, która uczęszcza właśnie na kurs prawa jazdy. - Egzamin będę miała po nowym roku i myślę, że dzięki zmianie przepisów, zwiększą się moje szanse na jego zaliczenie.

Do tej pory każdego egzaminatora obowiązywał spis siedemnastu sytuacji, w których nieprawidłowe zachowanie kandydata na kierowcę, oznaczało natychmiastowe zakończenie egzaminu. To m.in. spowodowanie wypadku czy kolizji, wyprzedzanie na przejściu dla pieszych, omijanie pojazdu, który jechał w tym samym kierunku, ale zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa pieszym. Teraz Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa wprowadziło przepis, który pozwala egzaminatorom na bardziej elastyczną ocenę egzaminowanych. Jeden błąd z tej listy nie oznacza zakończenia jazdy. Egzaminator będzie miał prawo dać kursantowi drugą szansę.

- Będzie miał prawo, ale nie obowiązek - wyjaśnia Edward Kinder, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Opolu. - Oczywiste jest, że spowodowanie wypadku czy kolizji musi wiązać się z niezaliczeniem egzaminu. To samo dotyczy się wyprzedzania na przejściu dla pieszych, czy nieustąpienia pierwszeństwa osobie, która przechodzi przez pasy. Zresztą tak będzie we wszystkich sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia.

- Jeśli zestresowany kursant przejedzie przez skrzyżowanie na zielonej strzałce i wcześniej się nie zatrzyma, a ma taki obowiązek, ale w sposób zauważalny zwolni i rozejrzy się, czy nie wymusi pierwszeństwa, wówczas będzie można kontynuować egzamin - mówi dyrektor Kinder. - To samo dotyczy sytuacji, gdy najedziemy na linię podwójną ciągłą, np. przy skręcie w lewo.

Do tej pory egzamin z automatu był przerywany, teraz tak nie będzie. Druga szansa będzie też w przypadku jeśli kursant przegapi jakiś znak drogowy, ale sytuacja ta nie zagrozi życiu i zdrowiu uczestników ruchu drogowego.

- Każda sytuacja będzie rozpatrywana indywidualnie i na pewno do wszystkiego podchodzić będziemy z głową - kończy dyrektor Kinder.

Sławomir Draguła

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.