Dobrodzień - tutaj klient sam projektuje meble dla siebie [ZDJĘCIA]

Czytaj dalej
Fot. Mirosław Dragon
Mirosław Dragon

Dobrodzień - tutaj klient sam projektuje meble dla siebie [ZDJĘCIA]

Mirosław Dragon

Dobrodzień nazywany jest miastem stolarzy. Działa tutaj aż 100 zakładów meblarskich! Ewenementem na skalę ogólnopolską jest, że dobrodzieńscy meblarze współpracują ze sobą, żeby przyciągnąć klientów.

- Jest kilka miast w Polsce, będących ośrodkami meblarstwa: oprócz Dobrodzienia jest Kalwaria Zebrzydowska, Radomsko, Kępno, ale taka skala współpracy między lokalnymi producentami występuje tylko w Dobrodzieniu - mówi dr inż. Tomasz Wiktorski, analityk rynku meblarskiego. - Dzięki temu Dobrodzień ma wysoką jakość powierzchni ekspozycyjnej, ponieważ miejscowe firmy wystawiają się we wspólnych, dużych i nowoczesnych salonach meblowych.

Takim przykładem jest istniejące od lat dziewięćdziesiątych Centrum Meblowe Agata w Dobrodzieniu. Działa w formie spółki, których udziałowcami jest jedenastu meblarzy z Dobrodzienia i okolic.

- Dzisiaj bez dobrej ekspozycji nie da się sprzedać mebli. Klient musi najpierw zobaczyć, jak meble wyglądają na stoisku, żeby zdecydować, czy chce je kupić. Sam folder reklamowy nie wystarczy - mówi Marian Rust, właściciel jednej z największych dobrodzieńskich firm meblarskich Mebel Rust. - Koszty utrzymywania powierzchni na ekspozycję mebli są natomiast bardzo duże. My zaraz po transformacji postawiliśmy na współpracę, dlatego utworzyliśmy spółkę i prowadzimy wspólnie salon meblowy. W Centrum Meblowym Agata wystawiają się zarówno duże firmy, jak Mebel Rust, jak i te mniejsze.

Robią meble od pokoleń

Branżę meblarską również dotknął światowy kryzys gospodarczy. Marian Rust szacuje, że w jego efekcie obroty spadły średnio o 20 procent.

- Jak przy każdym kryzysie, najsłabsze firmy upadły, a najlepsze się umocniły. Teraz sytuacja się ustabilizowała, ale myślę, że jeszcze część firm zniknie z rynku - uważa Marian Rust. - Czeka to tych, którzy produkują tak samo, jak 20 lat temu, nie inwestują w nowoczesny park maszynowy. Dzisiaj rynek mebli bardzo się zmienia.

Ryszard Kaczmarczyk, starszych Cechu Rzemiosł Różnych i jednocześnie właściciel firmy Meble Kaczmarczyk, mówi, że rynek meblowy zrobił się bardzo agresywny.

- Ale dzisiaj dotyczy to każdej branży, nie tylko naszej. Ciągle ktoś próbuje agresywnie wejść na rynek, przejąć rynek zbytu - mówi Ryszard Kaczmarczyk.

Starszy dobrodzieńskiego cechu nie uważa jednak, że duże koncerny meblarskie są zagrożeniem dla meblarzy z Dobrodzienia, którzy w wielu przypadkach prowadzą swoje zakłady od trzech, czterech pokoleń.

- Na Zachodzie też jest tak, że z jednej strony są wielkie koncerny, a z drugiej małe firmy, bo tylko one mogą zrealizować indywidualne zamówienia - zwraca uwagę Ryszard Kaczmarczyk. - To jest właśnie nasze miejsce na rynku meblarskim: nie robić masówki, tylko wytwarzać meble pod konkretne zamówienie klienta.

Siła mebli z Dobrodzienia

W Centrum Meblowym Agata w Dobrodzieniu na wystawionych meblach są tabliczki z napisami: „Dowolne zmiany na życzenie klienta”.
- To jest właśnie siła Dobrodzienia: robimy meble pod wymiar, pod konkretne zamówienie klienta. Coraz mniej jest takich firm na rynku - mówi Marian Rust. - Koncerny nie są w stanie tego zrobić, nie opłaca im się przestawiać maszyn, żeby zmienić wymiar, bo potrzebuje tego jakiś pojedynczy klient. My nie konkurujemy ceną, tylko jakością.

- Jeśli musielibyśmy robić masówkę, to możemy zamknąć nasze firmy na kłódkę - dodaje Ryszard Kaczmarczyk. - Warto pamiętać, że wszystkie dobrodzieńskie firmy meblowe, od największych do najmniejszych, to są wszystko firmy rodzinne, prowadzone od kilku pokoleń.

Marian Rust przejął firmę Mebel Rust od swojego ojca Ernesta. Piotr Kler, założyciel Mebli Kler, przekazał niedawno firmę synowi Sebastianowi, który został prezesem zarządu do spraw produkcji, oraz zięciowi Rafałowi Desczykowi, który pełni funkcję prezesem zarządu do spraw handlu.

Meble Kler i Mebel Rust to dwie największe dobrodzieńskie firmy z tej branży. Ale większość z tych 100 firm meblarskich z gminy Dobrodzień to niewielkie, rodzinne firmy.

Robert Adamski przejął zakład od swojego ojca Norberta. Zatrudnia 10 osób. Produkuje meble tapicerowane.

- Meble z Dobrodzieniu są wyjątkowe przez to, że klient ma wpływ na ich ostateczny wygląd, ale mimo to i tak musimy konkurować z sieciówkami. Jeśli klient pojedzie do komplet wypoczynkowy do sklepu sieciowego, to nie przyjedzie do nas, bo przecież nie kupi dwóch sof czy łóżek - mówi Patrycja Adamski z firmy Meble Adamski. - My oferujemy wysoką jakość i indywidualne podejście. Najpierw jednak musimy przekonać klienta, żeby przyjechał do nas, a nie do jakiegoś centrum handlowego w dużym mieście.

Targi Meblowe w szkole

Właśnie żeby przyciągnąć klientów do przyjazdu do niewielkiego 4-tysięcznego Dobrodzienia, lokalni meblarze współpracują ze sobą, wystawiają się wspólnie w salonach meblowych, a także organizują wspólnie targi.

Targi Meblowe w Dobrodzieniu mają 50-letnią tradycję. Po raz pierwszy zostały zorganizowane w 1966 roku, przez Józefa Ćmoka, pierwszego powojennego burmistrza miasta, który związany był z przemysłem drzewnym. Wtedy wszyscy dobrodzieńscy meblarze byli tylko drobnymi prywaciarzami, zatrudniającymi najwyżej po kilka osób. Wystawę mebli organizowano wówczas w domu kultury i w szkole.

Do 1990 roku zorganizowano 49 takich akcji promocyjnych. Jubileuszowe 50. Targi Meblowe w Dobrodzieniu zorganizowano po długiej przerwie dopiero w 2012 roku. Zorganizowało je siedem największych salonów meblowych.

Organizują je nadal, co roku. W tym roku również na przełomie sierpnia i września targi zorganizowało siedem dobrodzieńskich salonów: Dobroteka, Centrum Meblowe Agata, TC Meble, Pasaż Wnętrz Meblonowak, Salon Firmowy Bryłka, Galeria Wnętrz Lissy oraz Salon Firmowy Pyka.

Ekspozycje targowa była prezentowana w siedmiu punktach handlowych na łącznej powierzchni 10.000 metrów kwadratowych.

Targom towarzyszyła kampania reklamowa w mediach: nie tylko regionalnych, ale także ogólnopolskich, w telewizji i w internecie.

- Na Zachodzie firmy z jednej branży już od dawna zamiast ostrej konkurencji, postawiły na współpracę, tworzenie klastrów. Zachodni przedsiębiorcy zrozumieli, że to wychodzi im na dobre - mówi Magdalena Nowak-Trzęsiok, dyrektor marketingu w Meblonowak- Novelle. - Dobrodzień jest małym miastem, tym bardziej potrzebna jest współpraca, żeby przyciągnąć do naszego miasta klientów. Dlatego wspólnie zadbaliśmy o mocną, intensywną reklamę .

Do organizacji Targów Meblowych dokłada się także gmina Dobrodzień.
- Co roku na kampanię promocyjną przeznaczamy 25-35 tys. zł - informuje burmistrz Róża Koźlik.

Od kilku lat 4-tysięczne miasto promuje się logo z hasłem „Dobrodzień meblarstwem stoi”.

- Ważni są dla nas wszyscy przedsiębiorcy z gminy, z każdej branży, ale meblarze są na pierwszym miejscu przez to, że mają ponad 60-procentowy udział we wpływach z podatku od nieruchomości - mówi Róża Koźlik. - Wspieramy przedsiębiorców również przez to, że zwalniamy na 3 lata od podatku nowe budynki wybudowane na działalność gospodarczą.

Meble robią tutaj od 200 lat

Dr inż. Tomasz Wiktorski mówi, że Dobrodzień jest mocnym punktem na meblarskiej mapie Polski.

- Wprawdzie nadużyciem jest nazywanie Dobrodzienia stolicą meblarzy, bo do tego tytułu najbliżej jest Poznaniowi - uważa Tomasz Wiktorski. - Natomiast na pewno Dobrodzień jest miastem meblarzy, ma swoją markę mebli jakościowych, najczęściej tapicerowanych. W Dobrodzieniu robi się meble tapicerowane, w Radomsku gięte, a w Kalwarii Zebrzydowskiej skrzyniowe.

Jak zbadał Paweł Mrozek, znawca historii Dobrodzienia, tradycje stolarskie w mieście sięgają 200 lat! Już w 1812 roku w ówczesnym Guttentagu istniały 104 warsztaty rzemieślnicze, w 1849 r. było ich już 153. W 1855 r. w mieście utworzono pierwszą szkołę zawodową.

Najstarszy istniejący do dzisiaj zakład stolarski został założony w 1893 r. przez Karla Jonczyka. Dzisiaj firmą meblarską mieszczącą się przy ul. Lublinieckiej kieruje jego prawnuk Bernard Jonczyk.

Ale w dzisiejszych czasach tradycje meblarskie wcale nie gwarantują silnej pozycji. - Są dzisiaj takie miasta jak Kępno, gdzie fabryki zbudowano w szczerym polu i robią miliardowe obroty - mówi dr inż. Tomasz Wiktorski.

Tradycja i nowoczesność

Zmienia się również gust klientów. Meblowy design jest coraz nowocześniejszy.

- Kiedyś kuchnie urządzano w tym miejscu w domu, które zostało wolne, dzisiaj w budownictwie króluje otwarta kuchnia, będąca sercem domu - mówi Marian Rust (80 procent produkcji Mebel Rust to właśnie kuchnie, w ubiegłym roku firma otwarła salon nawet w Dubaju). - Kuchnia dzisiaj ma być nie tylko praktyczna, ale ma także pięknie wyglądać. Bardzo modny jest wysoki połysk, coraz więcej klientów zamawia do kuchni piekarnik parowy i wbudowaną kawiarkę.

- Dużo zależy od wieku klientów, zwłaszcza na rynku śląskim, gdzie młodzi lubią nowoczesny design, a ludzie w średnim wieku i starsi wolą tradycyjne wzornictwo, ale z wyższej półki, dopracowane. Dlatego my poszufladkowaliśmy swoje produkty - mówi Ryszard Kaczmarczyk. - Młodsi wolą nowoczesność, starsi tradycję, ale wszystkich łączy to, że klienci są dzisiaj bardzo wymagający. Jeśli przyjeżdżają do Dobrodzienia, to oczekują najwyższej jakości.

Meblarze nie narzekają na brak zamówień, mają za to coraz większy problem ze znalezieniem pracowników. Kler ostatnio otworzył fabrykę w Nysie, żeby poradzić sobie z tym problemem.

- My najwięcej pracowników mamy z okolic Lublińca. W Dobrodzieniu większość mieszkańców ma podwójne obywatelstwo i woli jechać do pracy na Zachód, mimo iż różnica w zarobkach jest coraz mniejsza - mówi Marian Rust - Przy czym wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że w ten sposób nie rozwija się zawodowo. Stolarz wyjeżdża, żeby pracować przy truskawkach i myśli, że jak się dorobi, to po 5-10 latach wróci. Ale przecież on po tych latach utraci kompetencje, rynek mu ucieknie. Dopiero po kilku latach pracy pracownik staje się fachowcem.

Do tego młodzi nie garną się do zawodu stolarzy i tapicera. Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych od kilku lat nie umie otworzyć klasy technikum przemysłu drzewnego.

- To jest poważny błąd w systemie edukacji. Zbyt mało osób uczy się zawodów technicznych, w których jest najwięcej miejsc pracy!- zwraca uwagę Marian Rust.

Mirosław Dragon

Dziennikarz „Nowej Trybuny Opolskiej" i portalu internetowego Nto.pl

Można do mnie pisać: mdragon@nto.pl

lub dzwonić: 510 026 553

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.