Ryszard Rudnik

Czasem warto rzucić wszystko i pojechać w Bieszczady

Niedźwiadek grasujący w Przysłupie ma ze dwa lata. U ludzi szuka stołówki. Zdjęcie wykonane przez naszych gospodarzy. Fot. Ryszard Rudnik Niedźwiadek grasujący w Przysłupie ma ze dwa lata. U ludzi szuka stołówki. Zdjęcie wykonane przez naszych gospodarzy.
Ryszard Rudnik

Niedźwiedź w Przysłupie pojawił się najpierw na szlaku wąskotorówki. Zoczył człowieka, przystanął, wietrzył chwilę, po czym czmychnął w zarośla.

Na drugi dzień zastał go na swojej łące pan Marian, nasz gospodarz. Rzut kamieniem od domu.

- Eeee - dodał pan Marian ze znawstwem - to młodziak jest, dopiero co odsunięty przez matkę. Biedak jeszcze by chciał się przytulić, poczuć ciepło matczyne, ale widocznie niedźwiedzica ma nowe małe i starszego odrzuciła. Takie życie.

Niedźwiedź w Bieszczadach to żaden wyjątkowy widok, ale ten koczuje zbyt blisko domów, więc stanowi problem. Tutaj nikt głupi nie jest, jedzenia mu nie rzuci, no, chyba że zwierz sam sobie weźmie. A jak taki posmakuje łatwego życia, to nigdy już się od człowieka nie odczepi. Wyżre, skubany, kurom, kota pogoni. Psy do nerwicy doprowadzi. 

Pozostało jeszcze 94% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Ryszard Rudnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Pro Media Sp. z o.o.