Iwona Kłopocka-Marcjasz

Co mówisz? Nie słyszę! Polacy stają się głusi

Według badań przesiewowych Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu mniejsze lub większe problemy ze słuchem ma ok. 20 proc. siedmiolatków. Fot. Archiwum/PS Według badań przesiewowych Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu mniejsze lub większe problemy ze słuchem ma ok. 20 proc. siedmiolatków.
Iwona Kłopocka-Marcjasz

Rośnie liczba osób - w każdej grupie wiekowej - cierpiących z powodu niedosłuchu. Eksperci szacują, iż może to być od 4 do 6 mln Polaków. Problem zaczyna się w polskich szkołach, które hałasują niczym fabryki.

Głuchota oznacza całkowity brak reakcji na docierające z zewnątrz dźwięki. Niedosłuch to różnego typu - wrodzone lub nabyte - uszkodzenia utrudniające odbieranie dźwięków.

Szacuje się, że w Polsce jest ok. 50 tys. osób głuchych. Każdego roku, głównie dzięki powszechnym badaniom przesiewowym, wrodzoną wadę słuchu stwierdza się u ok. 300 noworodków. Według szacunkowych danych, poważny uszczerbek słuchu ma 10-15 proc. światowej populacji, w Europie to ok. 80 mln osób. W Polsce tę liczbę szacuje się na około 900 tys. Znacznie większa jest skala niedosłuchu, oceniana w Polsce na 4-6 mln osób.

Powodów utraty lub upośledzenia słuchu jest bardzo wiele. Poza wrodzoną, genetycznie uwarunkowaną głuchotą, u dzieci poważny uszczerbek słuchu może być skutkiem np. choroby zakaźnej matki w okresie ciąży (różyczka, odra czy choćby grypa). Znacznie częściej jednak jest następstwem nawracających, niedoleczonych infekcji górnych dróg oddechowych i chorób zakaźnych u samego dziecka. Badania dowodzą, że w gronie dzieci w wieku wczesnoszkolnym problemy ze słuchem ma co szóste. Młodzież może cierpieć z powodu niedosłuchu np. na skutek urazów wywołanych przez hałas - np. słuchanie bardzo głośnej muzyki, zwłaszcza przez słuchawki. Hałas jest główną przyczyną wzrostu liczby przypadków niedosłuchu w całej populacji. Dlatego też zagrożenie niedosłuchem rośnie, bo hałas obecny jest w naszym życiu nieustannie.

- W raporcie Komisji Europejskiej z 2008 roku, opracowanym przez zespół ekspertów, wykazaliśmy, że ryzyko uszkodzenia słuchu związane ze stosowaniem osobistych odtwarzaczy muzyki występuje u 5-10 proc. nastolatków i młodych osób dorosłych używających tych urządzeń. Biorąc pod uwagę, że w dzisiejszej dobie muzyki przez słuchawki odsłuchuje nawet 88-90 proc. młodzieży, liczba młodych ludzi w Europie, u których występuje ryzyko uszkodzenia słuchu jedynie z tego powodu szacowana jest na 2,5-10 mln - mówi prof. Mariola Śliwińska-Kowalska, konsultant krajowy w dziedzinie audiologii i foniatrii. - Należy pamiętać, że uszkodzenie słuchu związane z przewlekłym narażeniem na hałas rozwija się powoli, na przestrzeni wielu lat ekspozycji i w początkowym okresie może być niezauważalne dla dotkniętej nim osoby. Sygnałem alarmowym może być w takich przypadkach występowanie szumów usznych, zwłaszcza bezpośrednio po ekspozycji na hałas.

Nie hałasuj w ciąży

Badania wykazują, iż hałas upośledza słuch dziecka już w jego życiu płodowym. Narząd słuchu u płodu zaczyna funkcjonować około 21. tygodnia ciąży. Właśnie z uwagi na ochronę płodu kobiety w ciąży, zgodnie z polskim prawem pracy, nie mogą pracować na stanowiskach, na których są narażone na hałas przekraczający 65 decybeli. Również niemowlęta są na dźwięki wyjątkowo wrażliwe, dlatego należy unikać zabierania ich w głośne miejsca, na przykład na koncerty.

Niestety dzieci dosłownie od urodzenia są bombardowane decybelami, co może w znacznym stopniu wpłynąć na ich zdrowie. Według raportu Johannesa van der Berga ze szpitala uniwersyteckiego w szwedzkim Umea średnie poziomy dźwięku na noworodkowych oddziałach intensywnej terapii wahają się od 55 do 89 decybeli, podczas gdy dźwięk już na poziomie 70 dB powoduje u noworodków przyspieszenie akcji serca i oddechu oraz obniżenie saturacji krwi.

Codzienna ekspozycja na wysokie poziomy dźwięku: w szkole, na ulicy, w pracy czy klubie, połączona z częstym używaniem słuchawek dousznych przyczynia się do powstawania ubytków słuchu. Ale nawet niskie poziomy dźwięku, bezpieczne dla słuchu, działają na nas niekorzystnie zwiększając stres, zmęczenie, rozdrażnienie oraz zmniejszając zdolność koncentracji i motywację do nauki i pracy.

- Do uszkodzenia słuchu może dojść wtedy, gdy raz usłyszmy bardzo głośny dźwięk impulsowy, na przykład wybuch, ale groźne jest też długotrwałe i regularne przebywanie w hałasie, którego poziom przekracza 80 decybeli - wyjaśnia Mikołaj Jarosz z firmy Ecophon, producenta systemów akustycznych. - Warto pamiętać, że hałas jest rodzajem skażenia, jak promieniowanie czy zapylenie, i podobnie jak w przypadku innych skażeń ważna jest łączna „dawka”, jaką przyjmujemy w różnych miejscach w czasie całego dnia czy tygodnia. Tą dawką w przypadku hałasu jest ilość energii akustycznej, na jaką narażone są nasze uszy w ciągu określonego czasu.

Hałas jest rodzajem skażenia, jak promieniowanie czy zapylenie, i podobnie jak w przypadku innych skażeń ważna jest łączna „dawka”, jaką przyjmujemy w różnych miejscach w czasie całego dnia czy tygodnia

Według Światowej Organizacji Zdrowia 43 miliony osób w wieku 12-25 lat ma uszkodzenia słuchu, które są skutkiem hałasu. Okazuje się, że miejscem, w którym dzieci są na niego narażone najbardziej, jest… szkoła.

Szkoła głośna jak fabryka

Na korytarzu przeciętnej polskiej podstawówki średni energetycznie poziom dźwięku wynosi w czasie przerwy 85 dbA. W jednej ze szkół na warszawskim Ursynowie inspektorzy sanepidu wykazali, że poziom hałasu waha się w granicach 90-93 dB, a szczytowo przekracza nawet 100 dB. Dla porównania, szlifierka kątowa w odległości 1 metra wytwarza poziom dźwięku rzędu 90-95 dB. Według badań przesiewowych Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu mniejsze lub większe problemy ze słuchem ma ok. 20 proc. siedmiolatków. Może się to wiązać ze zjawiskiem czasowego podniesienia progu słyszenia.

- Po 20-minutowej przerwie na głośnym korytarzu dziecko przychodzi na lekcję z czasowym ubytkiem słuchu na poziomie 5 dB. Takie przytępienie słuchu ustępuje w ciągu 40 minut, czyli w momencie rozpoczęcia kolejnej przerwy - mówi Mikołaj Jarosz.

Zakłócony rozwój

Dziecko narażone na hałas może mieć problemy rozwojowe, kłopoty z nauką i nadpobudliwością. Po prostu dzieciom do prawidłowego rozwoju niezbędna jest cisza. Badania pokazały, że obniżenie natężenia dźwięku w klasie lekcyjnej o 12 dB prowadzi do obniżenia tętna o ok. 10 uderzeń na minutę. Wskazuje to jednoznacznie na bezpośredni wpływ hałasu na organizm i psychikę dzieci.

Naukowcy z Uniwersytetu Wisconsin-Madison w USA zbadali wpływ hałasu na przyswajanie nowych słów przez dwulatki. Różne grupy dzieci były uczone nowych słówek w warunkach ciszy, a także kontrolowanego hałasu (rozmowy w tle). Grupy pracujące w ciszy radziły sobie oczywiście znacznie lepiej. Podobnie jest potem w szkole.

- Poziom dźwięku w klasie lekcyjnej podczas zajęć grupowych sięga 75 dB. Można go obniżyć o 5 do 10 dB, stosując dźwiękochłonne wykończenie sufitów i częściowo ścian - mówi Mikołaj Jarosz.

Dzieci przebywające w głośnych miejscach mają obniżoną koncentrację, wolniej uczą się czytać i szybciej odczuwają fizyczne zmęczenie. Skutkiem narażenia na hałas jest również większa skłonność do agresji, niechęć do współpracy z innymi, poczucie bezradności czy wręcz objawy somatyczne, takie jak bóle i zawroty głowy oraz nudności. Dużym problemem jest też nadpobudliwość, dlatego hałas jest szczególnie groźny dla dzieci z ADHD i autyzmem. Wszystkie te objawy związane są ze stresem, który jest powodowany lub potęgowany przez hałas. Ciągłe narażenie dziecka na taki stan może mieć bardzo negatywny wpływ na jego zdrowie w przyszłości. Warto badać słuch już u małego dziecka i sprawdzać, czy kłopoty np. w nauce, nie są spowodowane właśnie przez hałas.

Niedosłuch jest też oczywiście skutkiem starzenia się. Ogłuszani za młodu szybciej i trwalej odczuwamy problemy z tym związane. Niedosłuch ogranicza aktywność zawodową i towarzyską, izoluje ludzi, powoduje ich osamotnienie. Aparat słuchowy nosi jednak zaledwie co piąty dorosły Polak z ubytkiem słuchu. Reszta wstydzi się aparatu bardziej niż tego, że powoli traci kontakt z otoczeniem.

Iwona Kłopocka-Marcjasz

Moje zainteresowania zawodowe to: zdrowie, oświata, kultura, sprawy społeczne. Obserwuję działania instytucji ochrony zdrowia i zachodzące w nich zmiany systemowe. Piszę o osiągnięciach opolskiego środowiska medycznego, nowatorskich zabiegach, nowoczesnych technologiach i sprzęcie.
Na bieżąco śledzę też życie opolskich szkół. Piszę o wszelkich istotnych dla nauczycieli i uczniów sprawach, relacjonuję przebieg najważniejszych szkolnych wydarzeń. Redaguję dodatek "Twoja Kariera", poświęcony nowinkom w szkołach zawodowych. Interesuje mnie też życie akademickie, szczególnie Uniwersytetu Opolskiego (współtworzę dodatek "Akademicka").
Piszę także o wydarzeniach kulturalnych w regionie (szczególnie interesuje mnie teatr). Interesuje mnie także szeroko pojęta problematyka społeczna.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.