Chcę wiedzieć: Toksyczna męskość na wojnie

Czytaj dalej
Fot. Andrzej Banas / Polska Press
Marcin Mamoń

Chcę wiedzieć: Toksyczna męskość na wojnie

Marcin Mamoń

Popularna „Piosenka o 10 Moskalach” eliminowanych przez dzielnych ukraińskich żołnierzy nie jest politycznie poprawna, a clip zrealizowany głównie na zdjęciach wojennych z Ukrainy „wskazała społeczność YouTube jako nieodpowiedni lub obraźliwy dla niektórych grup widzów”.

Dziesiątkę Rosjan dziesiątkują kolejno: obrona przeciwlotnicza, snajper, artyleria, działko ZSU, kierowane pociski przeciwpancerne Jevelin, Mykoła z kałasznikowem czy Mychajło przyczajony w lesie na Ruskich z nożem w ręce. W końcu ostatniego z nich likwiduje „cichy Bayraktar” - słynny turecki dron. Do ścieżki dźwiękowej autor, kryjący się pod pseudonimem Marik, dodał amatorskie nagranie jednego z mieszkańców Buczy. Mężczyzna sfilmował zniszczone pojazdy wojskowe w pobliżu swojego domu. Materiał zrobił furorę w sieci, bo bohater nagrania przeklina Ruskich na czym świat stoi. Najgorsze w tym zestawie obelg to powtarzane słowa: pidery (pedały) i pederaści.

Wojna - wiadomo - męska sprawa. Okazuje się, że nie dla wszystkich.

Gdy za naszą wschodnią granicą giną w obronie swojej ojczyzny, ale też przecież i naszej cywilizacji tysiące ukraińskich żołnierzy, Wydawnictwo Czarne promuje książkę pod tytułem: „Samiec Alfa musi odejść. Dlaczego patriarchat szkodzi wszystkim”. Na blisko czterystu stronnicach autorka - trudno oczekiwać, żeby na samcach alfa znał się autor - ubolewa, że „wszyscy jesteśmy ograniczeni stereotypami związanymi z płcią”. Dowodzi też, że „toksyczna męskość szkodzi samym mężczyznom – odbijając się na ich zdrowiu, relacjach i karierze.” Według rekomendacji wydawcy, owa terapeutyczna książka „opisuje szkodliwe wzorce męskości w kreskówkach Disneya, a także wyjaśnia, dlaczego za sprawą producenta klocków Lego dzielimy zabawki na odpowiednie dla chłopców i dziewczynek.”

Trzeba to zmienić. Powinien więc powstać ruch feministyczny dla mężczyzn w tej wciąż tak zacofanej Polsce czy Ukrainie. Sfeminizowani mężczyźni to recepta na światowy pokój. Gdyby ukraińscy żołnierze bawili się lalkami, to pewnie żaden nawet by nie pomyślał, by wziąć karabin do ręki i bronić „ograniczonych stereotypami płci” swoich kobiet i dzieci. A Rosjanie wzięliby Kijów w trzy dni, potem przyszli do nas i zapanowałaby ogólna szczęśliwość.

Marcin Mamoń

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Pro Media Sp. z o.o.