Brakuje lekarzy specjalistów, więc powiaty zamykają porodówki

Czytaj dalej
Fot. Mirosław Dragon
Mirosław Dragon

Brakuje lekarzy specjalistów, więc powiaty zamykają porodówki

Mirosław Dragon

Oddział ginekologiczno-położniczyw Prudniku jest nieczynny od stycznia, w Kluczborku - od lutego. Powód ten sam: brak lekarzy. Skutek może być taki, że te oddziały wkrótce zostaną zlikwidowane.

W styczniu na porodówce w prudnickim szpitalu powiatowym został tylko ordynator. Na początku lutego do listy zawieszonych oddziałów ginekologiczno-położniczych dołączył szpital w Kluczborku. Tam nie ma lekarza neonatologa lub pediatry dla noworodków.

Kończy się marzec, a oba oddziały wciąż są nieczynne. Narodowy Fundusz Zdrowia daje wprawdzie zgodę tylko na dwutygodniowe terminy zawieszenia, ale są one regularnie prolongowane. Taka sytuacja może trwać - zgodnie z przepisami - maksymalnie do pół roku. Po tym okresie, jeśli dana lecznica nie „odwiesi” oddziału, zostanie on całkowicie zlikwidowany.

Niestety, i w przypadku Prudnika, i Kluczborka to całkiem realny scenariusz. Powód jest jeden: dramatyczny brak lekarzy. Starsi przechodzą na emerytury, średnie pokolenie medyków woli pracować w przychodniach, a młodzi lekarze po studiach zostają w dużych miastach, nie chcą pracować w szpitalach powiatowych.

Pozostało jeszcze 59% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Mirosław Dragon

Jestem dziennikarzem „Nowej Trybuny Opolskiej" i portalu internetowego Nto.pl
Można do mnie pisać: mdragon@nto.pl lub dzwonić: 510 026 553.
Zajmuję się północną częścią Opolskiego, a więc takimi miejscowościami, jak: Kluczbork, Olesno, Byczyna, Wołczyn, Praszka, Gorzów Śląski, Dobrodzień i inne.
Jestem dziennikarzem multimedialnym: oprócz pisania artykułów, robię też zdjęcia, a także nagrywam i montuję reporterskie wideo.
Moje artykuły i materiały dziennikarskie miały w ubiegłym roku łącznie prawie 14 milionów odsłon.
Wykrywam afery, patrzę władzy na ręce, ale też opisuję historię lokalną, przedstawiam interesujące inicjatywy i ciekawych ludzi. Najbardziej szczęśliwy jestem wtedy, gdy uda się pomóc potrzebującym ludziom, chorym dzieciom. To są momenty, kiedy okazuje się, że jesteśmy z czytelnikami i darczyńcami jedną wielką rodziną!

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.nto.pl

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Pro Media Sp. z o.o.