Stanisław S. Nicieja

Bolechów - miasto trzech nacji [MOJE KRESY]

Juliusz Petry (1890-1961) - dyrektor rozgłośni radiowych: lwowskiej, a po wojnie wrocławskiej, autor słuchowisk. Juliusz Petry (1890-1961) - dyrektor rozgłośni radiowych: lwowskiej, a po wojnie wrocławskiej, autor słuchowisk.
Stanisław S. Nicieja

Bolechów - kresowe miasto, na którym od kilku tygodni koncentruję uwagę czytelników, w XIX i w pierwszej połowie XX wieku zdominowane było przez Żydów, stanowiących ponad 50 procent jego społeczności. Mieli w swych rękach cały handel. Wielu z nich uległo w znacznym stopniu polonizacji. Ich elity posługiwały się językiem polskim.

Świat bolechowskich Żydów znakomicie opisała związana rodzinnie z tym miastem Kazimiera Szymańska, po mężu Alberti (1898-1962) - poetka, pisarka, tłumaczka, porównywana w estetyce poetyckiej do Kazimiery Iłłakowiczówny. W jednym z wierszy o Bolechowie tak charakteryzowała położenie swego rodzinnego domu:

Za cerkwią, co się skryła

Pochylona - w klonach,

Za mostem,

Popod którem ciągnie rzeki żyła

Był mój dom.

Tę dziś zapomnianą pisarkę uważano przed wojną za jedno z najciekawszych zjawisk literackich. Była m.in. autorką poczytnej powieści „Tatry, narty, miłość” oraz skandalizującej, uznanej przez cenzurę za pornograficzną i skonfiskowanej, pt. „Ci, którzy przyjdą” (o romansie w prowincjonalnym miasteczku nauczycielki ze swym uczniem).

Kazimiera Szymańska Alberti przyjaźniła się Witkacym, razem z nim skandalizowała i chyba nawet miała z nim romans. Zachwycano się jej urodą i strojami. Po wyjściu za mąż za dr. Stanisława Albertiego - filozofa, historyka sztuki, pełniącego funkcję starosty bielskiego, związała się na początku lat 30. na trwałe z Podbeskidziem i odegrała ważną rolę jako animatorka kultury w Białej. Prowadziła tam salon literacki, w którym bywali Stanisław Witkiewicz Witkacy, Zofia Nałkowska, Jan Kasprowicz i Juliusz Kaden-Bandrowski.

Wojna zniszczyła jej życie: mąż zginął w Katyniu, ona trafiła do popowstaniowego obozu w Pruszkowie. Uratowali ją zaprzyjaźnieni Żydzi. Zmarła we Włoszech, w Bari, i tam została pochowana. Jej powieść „Getto potępione”, uznawana za znakomite studium mentalności żydowskiej, utrzymana jest w podobnej stylistyce co „Opowieści odesskie” Izaaka Babla.

Mimo, że w całej powieści „Getto potępione” nie pojawia się nazwa „Bolechów”, a jedynie określenie „miasteczko”, to opisy uliczek, zaułków, świątyń i panoramy rynku jednoznacznie sugerują, w jakiej konkretnej miejscowości rozgrywa się akcja.

Już w alei lipowej - tak zaczyna się powieść Szymańskiej - prowadzącej od dworca uderzał zapach kory. W miasteczku było bowiem wiele garbarni. Czasami od gościńca za dworcem, gdy powiał wschodni wiatr, zaniosło także niemiłym zapachem kleju, gdyż w miasteczku była klejarnia. Ponadto szczyciło się dwoma wielkimi tartakami, rafinerią nafty, wytwórnią octu, korków, saliną i młynem parowym. Za niskim, rozłożystym magistratem, wspinała się w ostry błękit nieba przysadzista kopuła cerkwi. Rynek zabudowany niskimi kamieniczkami. W dnie targowe - ruchliwy, owiany surowym zapachem skór juchtowych, w wieczory piątkowe - pusty. W zaułku nad ściśniętymi dachami budynków - z daleka już bieliło się wysokie czoło bożnicy…

Miasteczko jak tysiące innych. Ani piękniejsze, ani brzydsze. Czasem tylko letnim, późnym wieczorem, gdy zamiast zapachu garbarskiej kory i tłustego kleju, wiatr nadniesie woń dzikich karpackich storczyków i gdy atramentowa czerń zatrze brudny, zagmatwany rysunek żydowskich uliczek - małe miasteczko może na chwilę dać złudzenie, że jest piękne.

Po topograficznym opisie Bolechowa Kazimiera Szymańska skoncentrowała się na biografiach poszczególnych rodzin zamieszkujących bolechowskie getto. Są to znakomite, wycyzelowane literacko charakterystyki poszczególnych osób. Jest ich w książce kilkadziesiąt, wśród nich historia światowej kariery pochodzącej z Białej austriackiej śpiewaczki operowej Selmy Kurz, w której można się dopatrywać skojarzeń i aluzji do kariery Marcelli Sembrich-Kochańskiej (o której pisałem przed tygodniem), spokrewnionej z Kazimierą Alberti. Aby zobrazować barwność tych opowieści, przytoczę historię Lejbusia Plumberga.

Pozostało jeszcze 75% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.

    już od
    2,46
    /dzień
Stanisław S. Nicieja

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

Pro Media Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Pro Media Sp. z o.o.